niedziela, 19 maja, 2024
21 C
Sobótka

Tahir: podróż w mrok

Po ataku na szkołę w Biesłanie, gdy minęła żałoba, Tahir ruszył wraz z oddziałem mścicieli- ojców, którzy, jak on, stracili bliskich w wyniku najazdu na szkołę. Grupa liczyła około pięćdziesięciu osób. Ruszyli ku Czeczenii właściwej. Tahir nie chciał się mścić. Zbyt wiele skruszało w nim. Żeby nakarmić się zemstą, trzeba mieć co nakarmić. A on wręcz fizycznie czuł, że trzewia zżera mu pustka.

Dołączenie do grupy mścicieli uznał po prostu za najlepszy sposób na w miarę bezpieczne dotarcie do Groznego, potem do Moskwy, a potem na Zachód. Byle dalej od tego kraju nienawiści, w którym absurdalne pojęcie zemsty rodzinnej przechodziło z pokolenia na pokolenie.

Pewnego dnia odłączył się od grupy. Pojmali go Rosjanie. Wraz z innymi jeńcami, wśród których nie było jego biesłaniaków stanął przed komendantem garnizonu. Dowiedział się, że planował zamach terrorystyczny na rosyjską placówkę dyplomatyczną (nie mógł pojąć, gdzie u licha tu, w górach była jakakolwiek placówka dyplomatyczna). Znaleźli się świadkowie, którzy widzieli, jak konstruował bombę. Wkrótce stał w rzędzie mężczyzn wsiadających na zatłoczone ciężarówki. Wszystkich wieziono na miejsce egzekucji. Pojazdów było pięć, wszystkie tak zatłoczone, że więźniowie stali stłoczeni jak snopki.

Kątem oka Tahir zauważył hamujący w chmurze pyłu gazik. Wyskoczyło z niego ośmiu uchachanych Rosjan. Dwóch z nich taszczyło wielkie wory, których zawartość sugerowała główki kapusty. Wysypali ich zawartość. Tahir rozpoznał głowy sąsiadów ze swego miasta. Łby były obcięte czymś tępych. Pewnie jeszcze żyli, gdy przerzynano im krąg szyjny… Tahir zacisnął zęby, zamknął oczy, by powstrzymać łzy. Mimowolnie poczuł, jak jego pustkę zapełnia bestia. Patrzył jak pozostałych w garnizonie jeńców zmuszono do układania z głów stosu.

Ciężarówki ruszyły na miejsce egzekucji. Spod kół rzygnęło błoto. Tahir patrzył, jak jeńców zmuszono do oblania głów jego kolegów ropą. Jeden z Czeczenów podpalił stos. Zapłonął. Po chwili jeden z jeńców chwycił bak oblał siebie, podpalił i ruszył w stronę śmigłowca. Zastrzelili go, lecz nie powstrzymali eksplozji helikoptera. Niestety Czeczen nie zdawał sobie sprawy, że swoim czynem spowoduje śmierć pozostałych przy życiu rodaków.

Salwa. Tahir poczuł ból w barku. Ciemność. W nocy wygrzebał się z grobu, prawie udusił się. Oddychał ciężko, spojrzał na mogiłę, wzdrygnął się. Ruszył dalej. Nie wiedział gdzie, wiedział tylko, że jak najdalej stąd. Zanim dotarł do Groznego, w bark wdało się zakażenie, jednak robactwo jakie zalęgło się w ranie wyżarło ropę, zgniliznę i strup. Cudem wyzdrowiał. Wychudł. Po drodze jadł surowe mięso nietoperzy, larwy, żuł korę. Pił swój mocz. Droga do Groznego nie była długa, po prostu Tahir musiał kluczyć, by nie wpaść na Rosjan lub kolaborujących z nimi rodaków. Lub zwykłych handlarzy niewolników.

Gdy dotarł do miasta, zaangażował się w partyzantkę- bestia potrzebowała mięsa. Okrucieństwo zgasiło w nim uczucia. Dopiero gdy patrzył na śmierć rosyjskiej kobiety, którą zastrzelił, coś się w nim wzdrygnęło. Zabił jednego ze swoich, który służył Rosjanom. Ponieważ był do niego podobny, skradł mu dokumenty i nazwisko. Zaciął się w twarz, by szpetota zmyliła ewentualną wpadkę. Wniknął do bazy Rosjan. Ze zdziwieniem przekonał się, że ci okrutni aż do sadyzmu ludzie są zupełnie inni w intymnych sytuacjach. Też tęsknią, też boją się, też chcą spokoju. I przeklinają dzień, w którym tu przyjechali.

Tahir dorabiał się na handlu, dziwkarstwie, pośrednictwie. Na wszystkim, na czym można było zarobić, a potem uciec dalej. Zaoszczędził grosza, sprowokował starcie zbrojne- tylko po to, by zostać rannym- i wraz z transportem rannych znalazł się w Moskwie. Gdy wydobrzał, uciekł w wniknął w środowisko przestępców. Trafił w środek wojny gangów. Kilka razy ranny. Gdy dowiedział się, że jest na niego zlecenie uznał, że czas spieprzać. Autobusem pojechał na Ukrainę. Stamtąd „pożyczonym” samochodem dotarł do granicy z Polską. Przekupił pograniczników i już był w Polsce. Wciąż ciągnął na Zachód. Aż utknął w jakiejś dziurze. Został okradziony. Najął się do pracy na budowie. Majster pozwolił mu mieszkać na swojej działce.

Tahir nie miał pojęcia, że zadupie, do którego trafił miało swoją nazwę: Lubin.

Ilustracja: Pixabay

Top Tygodnia

Psycholog radzi: nie musisz wszystkiego kontrolować. Naucz się odpuszczać.

Dobre 15 lat temu, gdy byłam mamą raczkującego berbecia,...

“Rozróby i romanse”. Egmont przywraca do życia trupa. Ależ oni rozrabiają!

„Rozróby i romanse” to zbiór siedmiu nowelek rozgrywających się...

Florencja Północy, perła baroku, stolica kultury i wolności. Drezno. [76 zdjęć]

Florencja Północy, miasto baroku, kolebka kultury. Przepiękna starówka i...

Joe Metheny. Zabójca, który robił ze swoich ofiar hamburgery

Ta historia jest zbyt fantastyczna, by była prawdziwa, a...

Prawdziwa historia legendarnego zdjęcia „Pocałunek życia”

Kiedy przeglądam social media, co pewien czas widzę historyczne...

Zobacz koniecznie

Spędź rodzinny weekend w Tatrach!

Zakopane i okolice są świetną bazą wypadową w Tatry,...

Mauzoleum Martyrologii Wsi Polskich w Michniowie.

Jeśli lubicie ciekawe konstrukcje będące miksem nowoczesnej bryły osadzonej...

Tam, gdzie wyszły demony. Opowieść o rzezi w Bieszczadach.

Bieszczady. To chyba jedyne miejsce w Polsce, gdzie można poczuć,...

Wybierasz się na narty lub snowboard? Radzimy, jak się przygotować do zimowego szaleństwa.

Szykując się na narty, snowboard, generalnie na wszystko co...

Murem za Hitlerem, czyli co się stało pod Lubinem w 1932 roku?

Dziś to już jedynie historyczna ciekawostka. Ale także świadectwo...
00:02:32

“Terminator: Genisys”. Fajny, bezpretensjonalny film z ciekawym twistem.

Przyznam, że ominęło mnie zafascynowanie Terminatorem jako takim. Jasne,...
Tylko na Wakacje.pl

Powiązane

Popularne Kategorie