Zobacz również

Goryl nizinny: Łagodny olbrzym, który ma z nami więcej wspólnego, niż myślisz

Autor zdjęć: Przemysław Saracen

Wyobraź sobie kogoś, kto waży blisko 200 kilogramów, ma siłę zdolną powalić małe drzewo, potrafi jednym spojrzeniem zmusić do odwrotu lwa, a większość dnia spędza na… przeżuwaniu selera i opiekowaniu się dziećmi. Poznajcie goryla nizinnego (Gorilla gorilla), czyli największego dżentelmena afrykańskich lasów deszczowych.

Choć popkultura (z King Kongiem na czele) przez lata próbowała zrobić z niego potwora, rzeczywistość jest zupełnie inna. Goryle nizinne to niezwykle inteligentne, rodzinne i – o ile nie wjedziesz im z butami w ich terytorium – uderzająco łagodne stworzenia.

Wszystkie goryle, które widziałem były cudowne, ale najbardziej utkwił mi w pamięci D`jecco z opolskiego ogrodu zoologicznego. Może dlatego, że towarzyszyła mu legenda odwiecznych awantur połączonych z autentycznym mordobiciem na wybiegu. O co poszło? Już mówię.

Opolskie zoo miało dwa piękne goryle: Ashmara i D`jecco właśnie. Problem był w tym, że chłopaki absolutnie nie potrafili się dogadać. Wypuszczeni na wspólny wybieg wszczynali potwornie kłótnie, aż doszło do tego, do czego musi dojść na rasowym, wiejskim weselu: do mordobicia zakończonego efektowną kontuzją.

I tak było w przypadku naszych opolskich bohaterów. W efekcie goryle wypuszczane były na zmianę. Gdy jeden prężył się na zewnątrz, drugi odpoczywał wewnątrz. I tak to wyglądało do momentu, gdy tzw. koordynator gatunku zdecydował, że D`jecco wyjedzie na Tajwan, by w tamtejszym zoo założyć rodzinę. I z zadania wywiązał się wzorowo produkując dwójkę potomków.

Ashmar został w Opolu i stanowi wzór dla ściągniętej młodzieży.

Trzeba być sprawiedliwym, że wszystkie goryle, które widziałem były przepiękne. Warszawski ogród zoologiczny posiada piękne egzemplarze, bez dwóch zdań.

Praga posiada wspaniałą rodzinę, która co pewien czas cieszy się gorylimi narodzinami. Nieco smutniej jest w Dvur Kralove, gdzie tamten mniejszy, ale naprawdę ładny goryl mieszka samotnie, gdyż jest po prostu bezpłodny.

Lipsk to jeszcze inna para kaloszy, ale tam wszystko jest obłędne.

Dlaczego warto poznać je bliżej? Oto kilka powodów, dla których te wielkie małpy są absolutnie fascynujące.

1. Genetyczne lustro, czyli „Cześć, kuzynie!”

Zacznijmy od małego szoku biologicznego. Czy wiesz, że dzielimy z gorylem nizinnym aż około 98% DNA? To oznacza, że pod względem ewolucyjnym jesteśmy bliższymi krewnymi, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

Ta bliskość przejawia się nie tylko w genach, ale i w zachowaniu:

  • Odciski palców: Każdy goryl ma unikalny układ linii papilarnych – zupełnie jak człowiek.

  • Emocje: Goryle potrafią płakać (choć rzadko łzami – częściej dźwiękiem), śmiać się, gdy są łaskotane, oraz przeżywać żałobę po stracie bliskich.

  • Sztuka dyplomacji: Zamiast od razu walczyć, wolą pokrzyczeć, pogruchotać gałęzie i postraszyć przeciwnika. Brzmi znajomo?

2. Srebrnogrzbiety, czyli szef idealny

W świecie goryli nizinnych nie ma demokracji – rządzi Srebrnogrzbiety (ang. silverback). To dojrzały samiec (zazwyczaj po 12. roku życia), którego sierść na plecach siwieje, przybierając charakterystyczny, srebrzysty kolor.

Warto wiedzieć: Srebrnogrzbiety to nie jest po prostu „najsilniejszy osiłek w okolicy”. To prawdziwy lider. Decyduje o tym, kiedy stado wstaje, gdzie idzie na obiad i gdzie kładzie się spać. Jest też tarczą obronną – w razie niebezpieczeństwa odda życie za swoją rodzinę (składającą się zazwyczaj z kilku samic i ich potomstwa).

3. Wege- kulturysta na pełen etat

Patrząc na muskulaturę goryla nizinnego, można by pomyśleć, że jego dieta składa się głównie z proteinowych szejków i steków. Nic bardziej mylnego! Goryle to niemal stuprocentowi wegetarianie.

Ich codzienne menu to:

  • Pędy bambusa

  • Owoce (uwielbiają te dzikie i soczyste!)

  • Kora drzew i liście

  • Okazyjnie: małe mrówki lub termity (taki mały, białkowy deser)

Skąd więc ta masa? Goryle mają potężne układy pokarmowe, zdolne do fermentacji wielkich ilości błonnika. Mówiąc wprost: goryl buduje mięśnie z liści, a większość dnia spędza po prostu na jedzeniu i odpoczynku (w końcu strawienie tylu kilogramów zieleniny wymaga sjesty!).

CechaSamiecSamica
Waga140 – 200 kg70 – 100 kg
Wzrost (w pozycji stojącej)ok. 160 – 180 cmok. 140 cm
Główna rolaObrona stada, przywództwoOpieka nad młodymi

4. Architekci sypialni

Goryle nizinne nienawidzą spać dwa razy w tym samym miejscu. Każdego wieczoru, tuż przed zachodem słońca, cała rodzina zaczyna budować nowe gniazda do spania.

Młode i samice często budują swoje platformy wysoko na drzewach, plotąc je z gałęzi i liści. Ciężki Srebrnogrzbiety zazwyczaj decyduje się na luksusowe „łóżko” bezpośrednio na ziemi – u podnóża drzewa, by mieć oko na całą resztę. Taki proces budowy trwa zaledwie 5 minut, a zapewnia wygodny i bezpieczny sen.

Dlaczego wiszą nad nimi czarne chmury?

Niestety, ten piękny świat nie jest idealny. Goryle nizinne są obecnie gatunkiem krytycznie zagrożonym wyginięciem. Ich dom – afrykańskie lasy deszczowe – kurczy się w zastraszającym tempie z powodu wycinki drzew oraz wydobycia surowców (w tym koltanu, używanego do produkcji naszych smartfonów). Dodatkowo zagrażają im kłusownictwo oraz ludzkie choroby (przez nasze podobieństwo genetyczne, goryle mogą łatwo zarazić się od nas np. grypą).

Słowo na koniec

Goryl nizinny to żywy dowód na to, że ogromna siła może iść w parze z delikatnością. To fascynujące, pełne empatii stworzenia, które zasługują na nasz podziw i – przede wszystkim – ochronę. Następnym razem, gdy spojrzysz na zdjęcie goryla, spójrz mu głęboko w oczy. Zobaczysz tam mądrość, która przypomni Ci, jak blisko jesteśmy ze sobą związani.

 
Przemysław Saracen
Przemysław Saracen
Dziennikarz, pisarz i człowiek pracy najemnej. Autor książki "Dzikie historie: Norwegia". Założyciel i wydawca magazynu "Srebrny Kompas". Autor w serwisie "Posty.pl" oraz współpracownik lokalnego magazynu "Tu Lubin". Finalista polskiej edycji międzynarodowego konkurs scenariuszowego Hartley - Merill utworzonego przez Roberta Redforda. Wychowałem się w duchu Tony`ego Halika, małżeństwa Gucwińskich oraz komiksowych przygód Kajka i Kokosza i tarapatów, w jakie pakował się literacki wojak Szwejk. Lubię wszystko, co dobre i oryginalne. Czasem dobra rozmowa jest bardziej fascynująca, niż najbardziej wymyślny film.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Tego autora