More

    “Psy 3. W imię zasad”. Mogłoby być wspaniałe zwieńczenie filmowej trylogii, a jest ledwo ok.

    „Psy” oglądali w Polsce chyba wszyscy, wielu z nas pierwszy raz z filmem zaliczyło, kiedy jeszcze nie było w stanie zrozumieć jego kontekstu.

    „Psy 2”, wyraźnie słabsze zwłaszcza w drugiej połowie, jechały na fejmie pierwszej części, ale dylogia Pasikowskiego stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych i kultowych filmów ostatnich dekad. Skądinąd niesłusznie, bo bijący z filmu testosteron oraz kultowe teksty, które na stałe weszły do kanonu odzywek, wydawały się przesłaniać niedociągnięcia realizacyjne i scenariuszowe. No ale dobra, za oceanem mieli Arnolda i Sylvka, my mieliśmy Bogusia, wszyscy byli zadowoleni.

    W 2020 roku stało się to, co kiedyś stać się musiało. 26 lat po premierze drugiej części ten sam reżyser i ta sama ekipa postanowiła zmierzyć się z własną legendą, czego efektem są „Psy 3. W imię zasad”.

    Tylko czy po takim czasie dalszy ciąg ma wciąż rację bytu? Czy Pasikowski, który świetnie oddał klimat Polski po przemianach ustrojowych i administracyjnych, wciąż ma coś do powiedzenia o nowoczesnym kraju? I tak i nie.

    „Psy 3. W imię zasad” to przede wszystkim ogromy fan serwis, pokazujący jak skrupulatnie i ze zorientowaniem na szczegół twórcy podeszli do miłośników poprzednich dwóch części.

    Nie widziałem w recenzjach zachwytów nad tymi elementami, ale gwarantuję Wam, że kiedy Franz wspomina Wartburga z niedomykającymi się drzwiami, córka Waldka Morawca pyta Maurera za co garował, a Stopczyk otrzymując papierosa cieszy się, że to Radomskie, to mój wewnętrzny psychofan zaczął robić fikołki ze szczęścia. Jest jeszcze jedna scena z postaciami powracającymi, ale zachowam ją dla siebie – niech będzie dla Was wstrząsającą niespodzianką.

    „Psy 3. W imię zasad” to zderzenie starego z nowym. Franz wychodzi z pierdla po 25 latach odsiadki i wchodzi do Warszawy z wybudowanym metrem, w której zmieniło się bardzo dużo. Starzy przyjaciele i wrogowie albo pomarli, albo zachorowali, albo zniknęli z powierzchni ziemi, a na pewno stracili władzę i wpływy. Zmieniły się też zasady, tak przecież ważne dla bohaterów „Psów”. Niezmienne pozostało natomiast jedno – w policji nadal pracują skurwysyny. A więc nasi emeryci będą musieli zmierzyć się z młodszym pokoleniem, szczególnie kiedy konflikt zaostrzy się na tle osobistym.

    Pierwsza część filmu zachwyca, a jeśli kogoś nie zachwyci, to przynajmniej potrzyma w napięciu, chociaż opowieść snuta jest powoli. Linda gra na autopilocie, ale nie oszukujmy się, takiego właśnie Franza oczekiwaliśmy. Pazura ma zdecydowanie trudniejszą rolę, czasem zdarza mu się przeszarżować, zwłaszcza w finale, ale najczęściej unosi ciężkie emocjonalnie sceny, które przypadły mu w udziale.

    Stare wygi zestawione z Dorocińskim i Schuchardtem, skądinąd przecież świetnymi aktorami, wciąż potrafią błyszczeć, szczególnie, że to ich losami się martwimy najbardziej. Dorociński gra to samo co w “Pitbullu”, wprowadzając mniej lub bardziej świadomie wątek komediowy, Schuchardt z kolei pasuje do roli dwulicowego cwaniaczka, chociaż nie jest to gliniarska patologia w starym stylu, jak Olo, Walenda czy Stopczyk. W mniejszych rolach błyszczą Jan Frycz, Eryk Lubos i Sebastian Fabijański, a kwiatkiem do kożucha jest przepiękna Dominika Walo. U Pasikowskiego kobiety nadal pełnią rolę ozdóbek, szkoda.

    Być może „Psy 3. W imię zasad” to nie komentarz społeczny do czasów współczesnych, ale na pewno jest to należne nam pożegnanie z bohaterami, których pokochaliśmy. W drugiej połowie niestety wątki się rozjeżdżają, wkradają się dłużyzny, a całość prowadzi do absurdalnego i w moim odczuciu zupełnie niepotrzebnego finału, który nie składa mi się z charakterami Maurera i Nowego. Był to festiwal akcji i zabawy dużymi zabawkami, ale zdecydowanie nie tego oczekiwałem. To najsłabszy element filmu i żałuję, że Pasikowski raczej nie będzie miał już szansy na nadrobienie tego błędu. Gdyby nie zapatrzenie się na kino spod znaku Vegi, mielibyśmy świetne zwieńczenie trylogii. A tak mamy film, który mógłby być wspaniały, a jest tylko OK.

    Piotr Pocztarek

    PODSUMOWANIE

    Zajebistość ogólna
    6,5

    Najnowsze Wpisy

    Dziś Międzynarodowy Dzień Tajemniczego Ducha Gór. Pomóż go ratować.

    Choć w polskich ogrodach zoologicznych jest stosunkowo popularna, to w naturze żyje ich niespełna cztery tysiące. Dostojna, majestatyczna, niezwykle ubarwiona i... puchowa. Pantera Śnieżna....

    Rząd chce wydłużyć okres oczekiwania na zasiłek dla bezrobotnych

    Propozycja wydłużenia okresu oczekiwania na zasiłek dla bezrobotnych przedstawiona przedstawiona w budżecie państwa na rok 2021. Minister pracy i spraw społecznych Henrik Asheim (partia Høyre)...

    Zobacz świetne graffiti wkomponowane w otoczenie. Niezwykła galeria.

    Zacząłem doceniać graffiti dopiero po wyjeździe do Norwegii. To tam zobaczyłem pomysłowe aranżacje, niezwykłe połączenia gotowych elementów środowiska i malunków tworzących nową, odżywczą całość....

    Powiązane Wpisy

    3 Comments

    1. A głupoty mówisz. Ta część jest dojrzalsza, akcenty są rozrzucone inaczej, a bohaterami są postaci dotychczas będące w tle historii. Poza tym bardzo ładne zamknięcie losu bohaterów. Smutne, ale ładne.

    2. Problem w tym, że kino Pasikowskiego jest z reguły infantylne, często wulgarne i nie niesie za sobą żadnego pozytywnego przesłania.

    Leave A Reply

    Please enter your comment!
    Please enter your name here

    Stay on op - Ge the daily news in your inbox