Zobacz również

„Jeffrey Epstein: Obrzydliwie bogaty” [recenzja]

Sześć lat temu nakręcony został czteroodcinkowy serial dokumentalny o nieżyjącym już mężczyźnie, którego nie sposób nazwać inaczej niż potworem.

Sprawą obrzydliwie bogatego i wpływowego pedofila, oszusta i manipulanta Jeffreya Epsteina żył wtedy cały świat, a po jego rzekomej samobójczej śmierci w więzieniu chciano wreszcie oddać głos i sprawiedliwość jego licznym ofiarom. Niedawne odtajnienie części akt człowieka podejrzewanego o bycie wcieleniem diabła dało dostępnemu na Netfliksie serialowi drugie życie – dziś znów znajduje się w topce, więc warto mu się przyjrzeć.

Od razu ostrzegam. To nie jest opowieść o ekscentrycznym milionerze, który od czasu do czasu lubił jak młoda ładna dziewczyna pomasuje mu stopy.

To historia potwora, który uwodził, deprymował, mamił i wykorzystywał nieletnie dziewczyny, szczególnie jeśli były podatne na wpływy i manipulacje lub po prostu potrzebowały środków finansowych. Oferował pieniądze za czynności seksualne i milczenie. Zastraszał i kłamał, wykorzystując liczne wpływy u największych tego świata – polityków, adwokatów, przedstawicieli służb. Co gorsza, stał na czele złożonego procederu i zorganizował siatkę pedofilską, w którą uwikłane było znacznie więcej osób o różnorakich rolach. Na prywatnej, odludnej wyspie stworzył wyizolowany teren, gdzie różni ludzie mogli dopuszczać się różnych świństw. Ludzie z pierwszych stron gazet.

Film nakręcony przez Lisę Bryant i wyprodukowany przez sławnego pisarza Jamesa Pattersona dociera do osób, których sprawa bezpośrednio dotknęła – od ofiar, przez śledczych prowadzących sprawę, aż po byłych współpracowników Epsteina. Z filmowego śledztwa wyłania się obraz nie tyle pojedynczego psychola, co zepsutego, zgniłego sumienia całej Ameryki – systemu, który można łatwo i bezkarnie ominąć, kiedy ma się pieniądze i wpływy. Przestaje obowiązywać prawo, sprawiedliwość staje się ułudą, a osoby, które mają chronić obywateli, z uśmiechem na ustach przyczyniają się do ich bezbrzeżnego cierpienia. A macki zgnilizny sięgają wysoko – do najważniejszych osób w państwie. Celowo nie wymieniam żadnych nazwisk, ale w tym przypadku puzzle bardzo łatwo układają się w obrazek.

Dziś jeszcze trudniej niż te parę lat temu oglądać „Jeffrey Epstein: Obrzydliwie bogaty” bez emocji.

Budzą je nie tylko obrzydliwe praktyki stosowane przez drapieżników względem swoich bezbronnych ofiar, ale przede wszystkim uczucie niemocy, bezsilności i bezradności. Poczucie, że ktoś będący na świeczniku (chociaż jednak jakiś cudem nadal działający w cieniu, jakby z tylnego siedzenia) mógł dopuścić się takich czynów, a jeśli nawet to zrobił, zdecydowanie zbyt łatwo wymknął się wymiarowi sprawiedliwości. A jeszcze bardziej boli fakt, że Epstein mógł być tylko wierzchołkiem góry lodowej – takiej, która niezauważona w porę jest w stanie zatopić nie tylko statek pokroju „Titanica”, ale i cały kraj.

Dokument dostępny na Netfliksie to nie jest łatwy seans, ale wynagradza go porządna dziennikarska robota, poparta obszernym researchem, dziesiątkami wywiadów, dotarciem do naocznych świadków i bezkompromisowym podejściem do omawiania wydarzeń. Warto obejrzeć, żeby wiedzieć o co chodzi jakby w jednym z największych skandali i najgorętszych tematów ostatnich lat.

Autor

  • Wicenaczelny serwisu popkulturalnego "Movies Room" oraz szeryf serwisu "Recenzje Pocztara". Tłumacz oraz wieloletni przyjaciel kultowego pisarza Grahama Mastertona oraz twórca i szef poświęconego słynnemu pisarzowi polskiej strony internetowej.

    View all posts
Piotr Pocztarek
Piotr Pocztarek
Wicenaczelny serwisu popkulturalnego "Movies Room" oraz szeryf serwisu "Recenzje Pocztara". Tłumacz oraz wieloletni przyjaciel kultowego pisarza Grahama Mastertona oraz twórca i szef poświęconego słynnemu pisarzowi polskiej strony internetowej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Tego autora