środa, 20 stycznia, 2021
2.5 C
Sobótka

Kajko i Kokosz. “Złoty Puchar”. Pierwsza odsłona komiksowej serii przygód słowiańskich bohaterów.

Kiedy w 1972 roku w gazecie „Wieczór Wybrzeża” wydrukowano pierwszy komiksowy pasek przygód dzielnych słowiańskich wojów wymyślonych przez rysownika Janusza Christę nikt nie miał pojęcia, że rozpoczyna się trwająca do dziś niezwykła historia nie tylko polskiego komiksu, co polskiej kultury.

Były wczesne lata osiemdziesiąte, gdy w trakcie Wigilii znalazłem pod choinką cienką paczuszkę. Po rozpakowaniu moim oczom ukazały się dwie książeczki zatytułowane „Złoty puchar”. Były to dwie części polskiego komiksu, który od tamtej chwili będzie mi towarzyszył do dziś.

Wtedy oczywiście nie mogłem go ocenić z dzisiejszej perspektywy, porównać do czegokolwiek, bo i jak? Inne czasy, inne doświadczenia… Wtedy to nawet wręczony mi przez dziadka transformer przysłany ze Stanów był dla mnie zepsutym statkiem kosmicznym 😀

W każdym razie „Złoty puchar” był jednym z nielicznych wydarzeń dzieciństwa, które pamiętam do dziś. Nie był ładnie wydany. Papier taki śliskawy, kolor jego żółty i był to jedyny jego barwny luksus dostępny czytelnikom. A jednak było w tej książeczce coś, co słusznie zyskało miłość czytelników na długie lata. No dobrze, ale spójrzmy, jak wszystko się zaczęło:

Powiedzcie sami, czy nie można zakochać się w tej sympatycznej kresce, kompozycji kadru oraz twarzach rodem z ulubionych bajek? Dziś, dzięki cudom techniki całość mamy uzupełnioną o żywe, soczyste kolory. Wtedy ich nie było, a i tak pokochaliśmy komiks Janusza Christy.

Ale, ale! Patrząc na powyższą planszę zauważyliście, że nie ma na niech naszych bohaterów, Kajka i Kokosza. Póki co widzimy kontekst. Autor określa nam miejsce, w którym rozgrywa się akcja, przedstawia drugoplanowych bohaterów, by dopiero parę stron później ustanowić pierwszoplanowych postaci. W ten sposób poznana już rzeczywistość stanowi nie tylko punkt odniesienia, ale tak trochę dookoła opowiada o nich samych.

I teraz spójrzcie na dzisiejsze wydanie tej samej opowieści. W rzeczywistości, w której i papier jest luksusowy i towar ogólnie dostępny, a co najważniejsze: wszystko mamy podane w pięknym kolorze:

No dobrze, ale o co chodzi w „Złotym pucharze”?

Gdzieś, w odległej słowiańskiej krainie, pośród kniei i jezior stoi zamek księcia Mirmiła, który wraz ze swoją ukochaną żoną Lubawą zarządza włościami. Mieszkańcy nie są specjalnie pracowici ani awanturujący się, wolą spędzać czas w spokoju, ale nie tylko. Są jak my: troszkę złośliwi, patrzą krzywo na osiągnięcia sąsiadów, ponarzekają na siebie i na księcia – jednak w chwili próby jednoczą się i solidarnie stają w obronie własnej jak i księcia. „Mirmiłowo to my”-  pewnie tak odpowiedzieliby, gdybyście ich spytali kim są.

I w tym wszystkim poznajemy książęcych wojów, czyli Kajka i Kokosza. Wiemy, że Kajko jest sprytny i dzielny, a Kokosz silny, zabobonny i leniwy.

Są przyjaciółmi, którzy a to się pokłócą, a to się pobiją, a to czasem wystąpią przeciw sobie, ale koniec końców nigdy nie zdradzą swojej przyjaźni. Przy okazji ciekawie się patrzy na to, jak za pomocą prostych w sumie trików Christa określa charaktery postaci.

No przyznajcie sami, czy już samo imię Mirmił nie mówi nam wiele o jego nosicielu?

Hola, hola – coś za bardzo płynę nie w tę stronę, w którą bym chciał! Poprawiam się. Jedziemy zatem od początku.

Mirmiłowo jak to Mirmiłowo – cud miód i orzeszki. Nie dzieje się tam nic podejrzanego ponad to, że od jakiegoś czasu gród zapełniają kury, z którymi nie ma co robić. Książęcy Szambelan wykazujący tendencje do spisków, taka mała gnida, która żyje kopaniem dołków pod innymi, próbuje wmówić książęcej parze, że to wina Zielachy – lokalnej czarownicy, która najpewniej rzuciła urok. Mirmił wyrzuca Zielachę z grodu, a w zamku Mirmiła pojawia się kompania Czarnego Trójkąta, którzy niczym ubodzy mnisi wszystko co robią, czynią dla chwały kompanii.

Zachwycony Mirmił uzyskuje obietnicę, że rycerze wybudują mu potężny zamek, o którym zawsze marzył. Za nic. Ot tak, ku chwale ojczyzny i Czarnego Trójkąta.

Tymczasem sprawa jest poważniejsza. Dzięki Szambelanowi obcy rycerze zdobywają Złoty Puchar w kształcie prosięcia – ukochany puchar Mirmiła i najdroższa pamiątka po tacie. Bez prosiaka książę traci chęć do życia i staje się podatny na każdą zachciankę Złotych Trójkątów.

Od tego momentu Janusz Christa opowiada nam pełną przygód historię, która niejednokrotnie powoduje szeroki uśmiech na twarzy.

Każdy ma tutaj swoje motywacje. Szambelan chce wygryźć Księcia ze stołka, więc zdradza go na rzecz Czarnych Trójkątów. Przybysze budują Mirmiłowi zamek, który tak naprawdę chcą przejąć i załatwić sąsiadów. Kajko i Kokosz wiernie, choć nie zawsze chętnie – wszak są pacyfistami – służą Mirmiłowi, którego trzeba bronić często przed nim samym.

Jak to się czyta? Jak to się ogląda? Wspaniale! Ale jeśli spytalibyście, jak oceniłbym ten komiks, powiedziałbym tak: jeju, jaki on jest… fajny!

Bo taki jest. I fajna jest ta narracja, w której mamy do czynienia z historią opowiadaną przez wąsatego dziadka.

I kreskę – taką miłą dla oka, przyjemną, dającą się lubić – no taką fajną.

I humor – fajny taki. I wielowymiarowy. Przecież Christa mógł pójść na łatwiznę i oprzeć humor tylko na przeciwieństwach. Ok, i tak jest, ale w przypadku „Kajka i Kokosza” jest to punkt wyjścia. Mamy więc do czynienia z humorem słownym, satyrą, humorem sytuacyjnym, czy gotowymi skeczami.

Widać, że autor świetnie opowiada, lubi to. Christa wyciska ostatnie soki nawet z dwu lub trzeciorzędnych bohaterów. W ten sposób historyjki nabierają krwi stając się pełną życia historią. Najlepszym przykładem jest nic nie znaczący zbój amator, a jego historia w „Złotym Pucharze” jest jedną z najśmieszniejszych mimo, iż zajmuje może półtora strony.

Trzeba przyznać, że Christa dociska gaz do dechy w scenach konfrontacji Kajka i Kokosza z Czarnymi Trójkątami. Te potyczki, czy to słowne, czy bójki są tak dobre, że można do nich wracać raz za razem.

Dynamiczna kreska, świetne zderzenia charakterów, odzywki Wielkiego Kompana, czy prezentowana przez Czarne Trójkąty taka tępota wygłaszana jako prawdy objawione – to trzeba koniecznie zobaczyć! No jazda bez trzymanki wzbudzająca salwy śmiechu.

Oczywiście intryga najeźdźców musi zostać ukarana, a dobro zwycięża. W końcu to baśń. I tak się staje. Rozwiązanie to istna komedia omyłek, szczęścia i nieudolności… nie, nie powiem wam czyjej, bo trzeba to zobaczyć. Ale warto.

Na zakończenie warto zahaczyć o sprawę, która do dziś wzbudza wiele kontrowersji wśród czytelników. Chodzi mianowicie o czas, w którym rozgrywa się akcja „kajkoszowych” opowieści.

Dla wielu z nas oczywistym jest, że Mirmiłowo osadzone jest w słowiańskiej erze przedchrześcijańskiej. I w większości historii tak jest, nawet w jednym z późniejszych albumów Lubawa mówi, że jej kuzynem jest Popiel. Ale to ileś opowieści później, gdy Christa wypracował spójny styl słowiańskiej rzeczywistości Kajka i Kokosza.

Tymczasem „Złoty puchar” jest w tej materii oczywisty. Akcja komiksu rozgrywa się we wczesnym chrześcijaństwie, kiedy to kościelni funkcjonariusze już byli obecni na dworach, w tym na dworze Mirmiła, ale jeszcze nie na tyle silni, by administracja oraz symbole nowej religii były wszechobecne.

„Złoty Puchar” jest dobrą, a w scenach konfrontacji z Czarnymi Trójkątami rewelacyjną historią osadzoną w słowiańskim świecie. Pełną różnorodnego humoru, urozmaiconych przygód oraz swego rodzaju dydaktyzmu, gdzie nadrzędnymi wartościami jest przyjaźń, humor oraz poczucie wspólnoty mimo dużych i małych wad, które są w każdym z nas.


Scenariusz/Ilustracje: Janusz Christa

Premiera: 1972 rok

Wydawca: Egmont Polska


“Złoty puchar” możecie kupić w jednej z poniższych księgarni:

 

 

Przemek Saracen
Wychowałem się w duchu Tony`ego Halika, małżeństwa Gucwińskich oraz komiksowych przygód Kajka i Kokosza i tarapatów, w jakie pakował się literacki wojak Szwejk. Lubię wszystko, co dobre i oryginalne. Czasem dobra rozmowa jest bardziej fascynująca, niż najbardziej wymyślny film.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Sobótka
słabe opady deszczu
2.5 ° C
2.8 °
2 °
93 %
3.6kmh
75 %
śr
4 °
czw
3 °
pt
4 °
sob
2 °
nie
1 °

Musisz przeczytać