Zobacz również

Mieszkańcy lubińskiego zoo – Bielik. O tym, jak stanąłem oko w oko z tym największym polskim skrzydlatym drapieżcą!

Choć jest naszym symbolem narodowym i powodem do dumy, rzeczywistość nie już juz tak wspaniała. Ten ptasi kleptoman, pasożyt i padlinożerca jest największym ptakiem żyjącym w naszym kraju.

Mimo tego wzbudza majestat, zachwyt, a jego dostojny lot kojarzy się z czymś mistycznym.

Niestety ogrody zoologiczne posiadające w swoich zbiorach bielika uniemożliwiają obserwację tych pięknych zwierząt podczas lotu. Tak jest w przypadku naszego zoo w Parku Wrocławskim, w którym bieliki żyją wg mnie w skandalicznie małej wolierze.

Jeśli chodzi o lubińskiego bielika, a raczej ich parę – mam z nimi wspaniałe doświadczenia.

W końcu byłem opiekunem tych stworzeń, a spod dinozaurów to nawet gnój wybierałem!
Pewnego dnia, a był to zapewne poniedziałek – nadszedł czas karmienia. Odpowiednio wcześniej, bo z samego ranka, pod nadzorem starszej – stażem oczywiście! – koleżanki przygotowywałem karmę dla ptaków.

Do misek trafiały zatem świerszcze, które – w końcu żywe – uciekały przed przeznaczeniem, żywe larwy mącznika, które wykorzystywane są w przemyśle spożywczym (w takiej Norwegii zmielone larwy służą do produkcji pieczywa i w niektórych przypadkach stanowią 2% składu chleba), twarożek, specjalne odżywki, a przede wszystkim myszy, szczury, martwe ryby: karasie, karpie i inne, noworodki kurcząt lub myszek, jajeczko na twardo, siekane warzywa i owoce, a czasem pół kurczaka.

Z tymi myszami, szczurami i kurczakami to zresztą jest ciekawa sprawa. Nie mogą być to upolowane lub we własnym zakresie hodowane szczury, myszy i kurczaki. Kiedyś po prostu wkładało się żywe pisklęta do np. wiadra, zakrywało kocem. Potem wpuszczało pod ten koc wężyk i odkręcało gaz. Następnie martwy drób podawało się zwierzętom. Na szczęście czasy mamy inne, choć zabicie zwierzaka to zabicie zwierzaka niezależnie od formy zadania śmierci, prawda?

W każdym razie truchełka kurczaków dziś kupuję się w specjalistycznych placówkach, podobnie jak szczury hodowlane i myszy. I tu ciekawostka – gryzonie nie tylko muszą być martwe, ale również zamrożone!

Bieliki, jak to bieliki – muszą jeść konkretnie, w końcu to wielkie ptaki. Dlatego podajemy im na zmianę karpia, kurczaka lub szczury. Niedziela jest zwykle postna. Nie dlatego, że są to specjalnie religijne ptaki. Po prostu ze względu na to, że żyją w niewoli, jednodniowa głodówka jest wskazana ze względu na ich stan zdrowia.

W dzień, w którym rozpocząłem karmienie bielików był dniem sponsorowanym przez literkę SZ, jak szczur.

Kiedy dotarliśmy „meleksem” pod wolierę, ptaki raczyły wyrazić swoje zainteresowanie przechyleniem głowy i spojrzeniem w moją stronę.

– Pamiętaj, ani waż spojrzeć mu sie w oczy – mówiła koleżanka – bo potraktuje cię jak rywala i ci po prostu kark upierdoli.
– Ta, ta, jasne, jasne – odpowiedziałem w najbardziej opanowany sposób, choć opanował mnie strach.

Otworzyłem wolierę i powoli wszedłem z karmą. Szczury rozłożyłem na głazie i leżącym na ziemi pniaku, po czym nie odwracając się od bielików ruszyłem powoli, kłaniając się grzecznie, niczym sługa panicznie bojący się spojrzeć w oczy swego cesarza do wyjścia.

Po iluś próbach – rozumiecie, z jakichś powodów klucz nie mógł trafić do zamka, udało mi się zamknąć wolierę. Odetchnąłem i teraz zadowolony z siebie spojrzałem bielikowi w oczy i pokazałem język.

Ten, niczym znudzony budda zeskoczył na ziemię, by po chwilę nieporadnie wskoczyć na pniak. Po chwili uderzył dziobem w szczura. Cios był tak mocny, że rozłupał gryzonia na kawałki.

A ja zrozumiałem, że koleżanka naprawdę nie żartowała. Tak, bieliki to piękne ptaki.

***

Bielik, błędnie zwany orłem ma więcej wspólnego z np. kanią rudą niż klasycznym orłem przednim i jest zaliczany do orłanów.

Skąd zatem określenie „orzeł bielik”? Aby to wyjaśnić, musimy sięgnąć do lat siedemdziesiątych, gdy bielik – jako rzekomy szkodnik – był powszechnie tępiony przez hodowców ryb. To wtedy właśnie nadano mu miano orła – przedrostek miał zapewnić ptakowi prestiż.

Dziś sytuacja tego ptaka uległa poprawie i nie jest krytycznie zagrożony. Pamiętać jednak należy, że nadal podlega statusowi ochrony ścisłej, a wokół jego gniazd wyznacza się strefy ochronne. Umieszczony jest również w Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt i Załączniku Dyrektywy Ptasiej.

O Bieliku

(łac. Haliaeetus albicilla, ang. White-tailed Eagle) ptak z rodziny Accipitridae (jastrzębiowate), rzędu Accipitriformes (szponiaste). Długość ciała 76-92 cm, rozpiętość skrzydeł 190-240 cm, masa ciała 3,1-6,9 kg. Dorosły ptak ubarwiony brunatno z rozjaśnioną głową i ramionami oraz krótkim, białym ogonem. Dziób żółty, potężny, a mocne nogi mają nieopierzone skoki. Młody jest brunatny o łaciatym upierzeniu z ciemnym dziobem i ogonem, które jaśnieją z wiekiem i osiągają ubarwienie dorosłych po 4-5 latach. Brak wyraźnego dymorfizmu płciowego. W Polsce gniazduje przede wszystkim w północnej i zachodniej części kraju. Stopniowo zwiększa liczebność i zasiedla nowe tereny.

Zamieszkuje lasy w pobliżu wód. Gniazdo zakłada na drzewach – może ono mieć ponad 2 m wysokości i ważyć jedną tonę. W okresie IV-VI składa 2-3 jaja, które wysiaduje samica na zmianę z samcem przez 34-46 dni. Wyprowadza jeden lęg w roku. Gatunek osiadły. Pożywienie: ryby, ptaki wodne, ssaki, padlina. Liczebność w Polsce szacowana na 600-670 par. Gatunek objęty ochroną ścisłą, zakazem fotografowania, filmowania i obserwacji, mogących powodować płoszenie lub niepokojenie oraz ochroną strefową.

Strefa ochrony całorocznej obejmuje promień do 200 metrów od gniazda, strefa ochrony okresowej obowiązująca od 1 stycznia do 31 lipca obejmuje promień do 500 metrów od gniazda.

Autor

  • Przemysław Saracen

    Dziennikarz, pisarz i człowiek pracy najemnej. Autor książki "Dzikie historie: Norwegia". Założyciel i wydawca magazynu "Srebrny Kompas". Autor w serwisie "Posty.pl" oraz współpracownik lokalnego magazynu "Tu Lubin". Finalista polskiej edycji międzynarodowego konkurs scenariuszowego Hartley - Merill utworzonego przez Roberta Redforda. Wychowałem się w duchu Tony`ego Halika, małżeństwa Gucwińskich oraz komiksowych przygód Kajka i Kokosza i tarapatów, w jakie pakował się literacki wojak Szwejk. Lubię wszystko, co dobre i oryginalne. Czasem dobra rozmowa jest bardziej fascynująca, niż najbardziej wymyślny film.

    View all posts
Przemysław Saracen
Przemysław Saracen
Dziennikarz, pisarz i człowiek pracy najemnej. Autor książki "Dzikie historie: Norwegia". Założyciel i wydawca magazynu "Srebrny Kompas". Autor w serwisie "Posty.pl" oraz współpracownik lokalnego magazynu "Tu Lubin". Finalista polskiej edycji międzynarodowego konkurs scenariuszowego Hartley - Merill utworzonego przez Roberta Redforda. Wychowałem się w duchu Tony`ego Halika, małżeństwa Gucwińskich oraz komiksowych przygód Kajka i Kokosza i tarapatów, w jakie pakował się literacki wojak Szwejk. Lubię wszystko, co dobre i oryginalne. Czasem dobra rozmowa jest bardziej fascynująca, niż najbardziej wymyślny film.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Tego autora