Zobacz również

„Słynne ostatnie słowa: Eric Dane” [recenzja dokumentu]

Amerykański aktor Eric Dane może nigdy nie był w czołówce moich ulubieńców, ale jestem świadom kilku jego ważnych i charakterystycznych ról. W pamięci zapadł mi szczególnie jako doktor Mark „McSteamy” Sloane z „Chirurgów”, kojarzę go też z serialu „The Last Ship” i paru filmów Marvela jeszcze sprzed MCU. Wiadomość o jego śmierci w wieku 53 lat mną jednak wstrząsnęła. Podobnie jak wywiad opublikowany na Netfliksie już po odejściu aktora.

„Famous Last Words” to format, który w USA prowadzi Bradley Falchuk, reżyser, scenarzysta i producent. Założenie jest proste – szczery, intymny wywiad 1:1 w pokoju bez ekipy filmowej (kamerami zarządza się zdalnie), przeprowadzany z człowiekiem, który wie, że jego dni są policzone. I emisja już po śmierci delikwenta, niezależnie, czy nastąpi ona za miesiąc, rok czy za dekadę. To druga taka wyemitowana rozmowa prowadzona przez Falchuka – w tym przypadku nagrana w listopadzie ubiegłego roku.

Eric Dane zmagał się ze stwardnieniem zanikowym bocznym (SLA lub ALS), które objawiało się słabszym czuciem najpierw w jednej, a potem drugiej ręce. Zawsze sprawny i wysportowany aktor z początku lekceważył objawy, ale konsultacje neurologiczne dały nieubłaganą diagnozę: Dane choruje na śmiertelną i nieuleczalną chorobę, która stopniowo pochłaniać będzie całe jego ciało.

Dane nigdy nie należał do niewiniątek. W rozmowie z Falchukiem bardzo szczerze opowiada o problemach wychowawczych, jakie sprawiał gdy jego ojciec popełnił samobójstwo, gdy Eric miał tylko 7 lat. Potem przyszła sława oraz uzależnienie od narkotyków i alkoholu. W „Słynnych ostatnich słowach” najbardziej porusza jednak komunikat przekazany bezpośrednio dwóm córkom: Billie i Georgii. Dane ze łzami w oczach żegna się z nimi, wspomina dobre chwile, radzi by żyły teraźniejszością, a nie trzymały się przeszłości, by zakochały się (w pasjach oraz w drugim człowieku), trzymały blisko rodzinę i przyjaciół i żeby zawsze walczyły, by podnosić się po upadku. To uniwersalny przekaz, który trafia do wszystkich.

Mnie przesłanie Erica Dane’a, chociaż niezbyt odkrywcze, ale za to bardzo szczere, trafiło mocno. Może dlatego, że zidentyfikowałem z aktorem sporo wspólnych cech (no oczywiście nie fizycznych, ale z pewnością mentalnych). Dane był osobą wysoce wrażliwą, empatyczną i zawsze zależało mu, żeby było dobrze. Czuł i przeżywał głęboko, chociaż nie zawsze miał moc sprawdzą, by zmienić coś na lepsze. A czasem nawet wszystko psuł swoim podejściem do życia i ludzi. Mimo talentu i urody, rzadko w siebie wierzył. Nie sądził, że zasługuje na szczęście. Wszystko to porusza do żywego, kiedy ogląda się ledwo mówiącego człowieka siedzącego na wózku inwalidzkim, zwracającego się ze łzami w oczach do kamery w pustym pomieszczeniu. W rozmowie z Falchukiem stara się jednak też żartować i zachowywać resztki dawnej pogody ducha.

Dziś warto pamiętać nie tylko role Erica Dane’a w takim produkcjach jak „Eufiora” czy „Bad Boys: Ride or Die”, ale przede wszystkim jego walkę o podnoszenie świadomości konieczności prowadzenia kosztownych badań mających prowadzić do wyleczenia SLA. Chorobę te nosi ok. 31 tysięcy osób w liczących prawie 350 mln ludzi Stanach Zjednoczonych, z punktu widzenia ustawodawców i sektora ochrony zdrowia są to więc pojedyncze dramaty ludzi i ich rodzin. My możemy być świadkami konkluzji jednego z tych dramatów: wzruszającej, pouczającej, dramatycznej i szczerzej, ale niosącej też optymistyczne przesłanie, by stawiać czoła wszystkim przeciwnościom losu.

Authors

  • Dziennikarz, pisarz i człowiek pracy najemnej. Autor książki "Dzikie historie: Norwegia". Założyciel i wydawca magazynu "Srebrny Kompas". Autor w serwisie "Posty.pl" oraz współpracownik lokalnego magazynu "Tu Lubin". Finalista polskiej edycji międzynarodowego konkurs scenariuszowego Hartley - Merill utworzonego przez Roberta Redforda. Wychowałem się w duchu Tony`ego Halika, małżeństwa Gucwińskich oraz komiksowych przygód Kajka i Kokosza i tarapatów, w jakie pakował się literacki wojak Szwejk. Lubię wszystko, co dobre i oryginalne. Czasem dobra rozmowa jest bardziej fascynująca, niż najbardziej wymyślny film.

    View all posts
  • Wicenaczelny serwisu popkulturalnego "Movies Room" oraz szeryf serwisu "Recenzje Pocztara". Tłumacz oraz wieloletni przyjaciel kultowego pisarza Grahama Mastertona oraz twórca i szef poświęconego słynnemu pisarzowi polskiej strony internetowej.

    View all posts
Przemysław Saracen
Przemysław Saracen
Dziennikarz, pisarz i człowiek pracy najemnej. Autor książki "Dzikie historie: Norwegia". Założyciel i wydawca magazynu "Srebrny Kompas". Autor w serwisie "Posty.pl" oraz współpracownik lokalnego magazynu "Tu Lubin". Finalista polskiej edycji międzynarodowego konkurs scenariuszowego Hartley - Merill utworzonego przez Roberta Redforda. Wychowałem się w duchu Tony`ego Halika, małżeństwa Gucwińskich oraz komiksowych przygód Kajka i Kokosza i tarapatów, w jakie pakował się literacki wojak Szwejk. Lubię wszystko, co dobre i oryginalne. Czasem dobra rozmowa jest bardziej fascynująca, niż najbardziej wymyślny film.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Tego autora