Więcej

    Kajko i Kokosz. Złota Kolekcja, tom I. “Złoty Puchar”. Bohaterowie wracają, i to jak!

    Wydawnictwo „Egmont” świętuje 50- lecie legendarnego cyklu „Kajko i Kokosz” Janusza Christy. Z tej okazji ukazał się pierwszy tom „Złotej Kolekcji” zawierający premierowy album pt. „Złoty Puchar” w wersji specjalnej. Jakiej? Zobaczmy i oceńmy.

    Mnóstwo atrakcji nie tylko dla fanów “Kajka i Kokosza”, ale fanów polskiej kultury: artystyczna droga Janusza Christy opisana przez Krzysztofa Janicza, osobisty wstęp wnuczki Mistrza, Pauliny Christy, a przede wszystkim właściwy komiks czyli “Złoty Puchar” w wersji pierwotnej.

    Kiedy w 1972 roku w gazecie „Wieczór Wybrzeża” wydrukowano pierwszy komiksowy pasek przygód słowiańskich wojów wymyślonych przez rysownika Janusza Christę nikt nie miał pojęcia, że rozpoczyna się trwająca do dziś historia polskiego komiksu.

    Gdzieś w słowiańskiej krainie stoi zamek księcia Mirmiła i jego żony Lubawy. Mieszkańcy Mirmiłowa są jak my: troszkę złośliwi, patrzą krzywo na sąsiadów, narzekają na siebie i na księcia – jednak w chwili próby jednoczą się. „Mirmiłowo to my”-  pewnie tak odpowiedzieliby, gdybyście spytali kim są.

    I w tym wszystkim poznajemy książęcych wojów, czyli Kajka i Kokosza. Wiemy, że Kajko jest sprytny i dzielny, a Kokosz silny, zabobonny i leniwy. Są przyjaciółmi, którzy a to się pokłócą, a to się pobiją, ale koniec końców nigdy nie zdradzą swojej przyjaźni.

    Wersja pierwotna. Wielki Kompan nie jest też tak masywny, inna jest kompozycja kadru, twarze są trochę bardziej “niechlujne”, kwestie są nieznacznie inne niż te, które znamy.

     

     

    Przerysowane kadry, które znamy z klasycznego albumu.

    Oczywiście mamy do czynienia z intrygą, a jest ona szczególna. Dochodzi do kradzieży tytułowego  pucharu księcia, dla którego naczynie było najdroższą pamiątką po tacie. Aby ją odzyskać, Mirmił zrobi wszystko, a nawet jeszcze więcej. Korzysta na tym kompania Czarnego Trójkąta, z którą Kajko i Kokosz muszą walczyć.

    Jak to się czyta? Wspaniale! Powiem więcej: jeju, jaki on jest… fajny! I ta narracja, w której mamy do czynienia z historią jakby opowiadaną przez dziadka. I kreskę – taką miłą dla oka, no taką fajną. I humor – fajny taki, wielowymiarowy. Przecież Christa mógł pójść na łatwiznę i oprzeć humor na przeciwieństwach. Ok, i tak jest, ale w przypadku „Kajka i Kokosza” jest to punkt wyjścia.

    Tyle w skrócie. Jeśli chcecie przeczytać pełną recenzję „Złotego Pucharu” zapraszam tutaj.

    A teraz usiądźcie wygodnie i posłuchajcie co przygotowało wydawnictwo „Egmont” z okazji rocznicy cyklu.

    Otrzymujemy piękny, wydany w twardej oprawie blisko 200- stronicowy album zawierający – uwaga – pierwotną wersję opowieści! Zasadniczo nie różni się ona od tego, co ukazało się w klasycznych komiksach, ale możemy zaobserwować pośpieszną ewolucję nie tylko „Kajka i Kokosza”, ale kreski Christy.

    Widać to szczególnie na początku, kiedy to Janusz Christa wprost wyjaśnia, że Kajko i Kokosz wywodzą się od poprzedniego cyklu Mistrza czyli Kajtka i Koka i w sumie są prequelem przygód dzielnych marynarzy. Przyznam, że jest to dla mnie w pewnym sensie rewelacja.

    Jeśli masz w domu klasyczny „Złoty Puchar” warto, być czytał go równolegle z wersją opublikowaną w „Złotej Kolekcji”. Dopiero wtedy widać różnicę w stosunku do tego, co było na początku.

    Wersja pierwotna.

    Okazuje się, że praktycznie cały początek historii został przez autora przerobiony. Nie, nie fabularnie, bo scenariusz zostaje bez zmian. W dalszej części historii również mamy do czynienia ze zmianami, ale nie są one tak duże, jak na początku.

    Mam tu na myśli kompozycję kadru, sylwetki postaci, detale, niektóre dialogi. Widać, że Christa uczył się sam siebie i w miarę publikacji kolejnych pasków nie był zadowolony z tego, co narysował na początku. Podobnie jest z dialogami, które zostały częściowo przerobione tak, by były bardziej rytmiczne i potoczyste. Myślę, że w tym przypadku Christa czytał na głos kwestie bohaterów i w zależności od tego, jak one brzmiały dokonywał zmian, ale to takie moje gdybanie, przynajmniej ja bym tak zrobił.

    Choćby z tego powodu warto mieć ten tytuł. By wiedzieć, że zawsze są jakieś początki – jak zwykł mówić mój stary pryncypał.

    Z czasem zmian tych jest coraz mniej i zawdzięczamy to samoświadomości Christy, który bardzo szybko wypracował własny styl i zmian było coraz mniej, albo dokonywane były na bieżąco.

    Ale zanim wkroczymy w świat słowiańskich bohaterów, przywitajmy się z Pauliną Christą, wnuczką pana Janusza, która wita nas osobistym wspomnieniem Dziadka. W ten sposób poznajemy bliżej twórcę cyklu, dzięki czemu zaczynamy sobie zdawać sprawę skąd wzięła się magia Kajka i Kokosza oraz dlaczego ich świat jest nam tak bliski.

    Oryginalna okładka.

    Za to w posłowiu dzieją się prawdziwe cuda. Ich autorem jest Krzysztof Janicz, właściciel kramiku z duchem Janusza Christy, czyli wirtualnym muzeum jego twórczości, które znajdziecie w tym miejscu.

    Strasznie zazdroszczę Krzyśkowi, ale nie tego, że przygotował dla nas fajny tekst na temat dzieciństwa, początków twórczości Christy i prac nad przygotowaniem „Złotego Pucharu”. Otóż zazdroszczę Janiczowi, blogowemu Kapralowi wieloletniej znajomości z Autorem, dzięki czemu był świadkiem Historii, wspomnień które musi gdzieś spisać, nagrać i opublikować. Bo Christa jest dziś własnością nas, jego bajkowych dzieci, którym poprzez swoje opowieści nie tylko bawił, ale kształtował.

    Fragment posłowia autorstwa Kaprala z “Na plasterki!”

    Posłowie Janicza ilustrują również unikalne rysunki, coś w rodzaju graficznego konspektu obejmującego projekty postaci, broni, narzędzi powszechnego użytku. Oprócz tego widzimy oryginalne oraz współczesne okładki opowieści oraz ciekawostki związane ze „Złotym Pucharem”.

    Patrzcie, jaką przemianę zaszły te przygody. Od czarnobiałych paseczków drukowanych gdzieś na dole strony, przez żółto czarne albumy na śliskim papierze, po elegancko wydane tomisko w twardej oprawie ze wspomnieniem Wnuczki i posłowiem dotyczącym początków twórczości autora i prac nad tytułem.

    Jest pięknie i mam nadzieję, że będzie jeszcze bardziej pięknie.

    A komiks możecie kupić w jednej z księgarń, do których drzwi znajdziecie poniżej:

     

    OCENIAM

    Scenariusz
    8
    Grafika
    8
    Jakość wydania
    10
    Debiut Kajka i Kokosza
    10
    Materiały dodatkowe
    10
    Przemek Saracen
    Wychowałem się w duchu Tony`ego Halika, małżeństwa Gucwińskich oraz komiksowych przygód Kajka i Kokosza i tarapatów, w jakie pakował się literacki wojak Szwejk. Lubię wszystko, co dobre i oryginalne. Czasem dobra rozmowa jest bardziej fascynująca, niż najbardziej wymyślny film.

    Jeśli uznasz, że nasze pisanie jest coś warte, wesprzyj SK :-) Dziękujemy!

    Udostępnij
    Tagi

    Najnowsze

    Norweski budżet na 2022. W górę tytoń, paliwo i alkohol.

    W przedłożonym projekcie budżetu państwa na 2022 rok norweski rząd planuje zmiany w podatkach. Wyglądają one następująco: Podatki od alkoholu wzrastają o około 1,3 proc. Dodatkowo,...

    Teleskop Hubble`a uchwycił przepiękne kosmiczne potwory!

    Teleskop Hubble`a wciąż zadziwia kosmicznymi fotografiami. Tym razem otrzymaliśmy niesamowicie plastycznie wyglądającą masę gazu i pyłu. Jest to pozostałość po supernowej, oznaczonej jako N63A. Supernowa...

    Polecamy

    Zobacz również

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Please enter your comment!
    Please enter your name here