Więcej

    Kiedy bóg Loki zamienił się w klacz i rozkochał rumaka Swadelfariego powstał On. Rumak Sleipnir.

    W zdominowanej przez filmy Marvela kulturze popularnej skandynawski bóg Loki postrzegany jest jako klasyczny łotrzyk. Co prawda jest to typek podłej dosyć kondycji ale taki, któremu gotowi jesteśmy wybaczyć największe niegodziwości. Ma urok osobisty, charyzmę, jest przystojny i potrafi przekonać najbardziej zagorzałego wroga. 

    Wiemy już, że był ojcem Fenrira – ogromnego wilka, który jątrzył, mordował i gadał bzdury.

    Nie zdziwi was zatem informacja, że kolejnym dzieckiem Lokiego był Sleipnir; ośmionogi koń, który znany był nie tylko z tego, że miał nietypowego ojca. Był to również najszybszy koń w świecie nordyckich bóstw, a dzięki niemu Odyn podróżował między Dziewięcioma Światami. Na jego grzbiecie dotarł również do krainy umarłych.

    Pochodzenie Sleipnira jest co tu dużo mówić, lekko chore. A zaczyna się tak.

    Kiedy rodził się Asgard, miasto bogów potrzebą chwili stała się budowa opasających miasto murów strzegących przez atakiem lodowych olbrzymów. Bogowie byli trochę bezradni, bo nie bardzo było komu pracować, a oni nie po to byli bogami, by pracowali, tak?

    Na ich szczęście pojawił się pewien człowiek, mówią, że olbrzym, ale też niekoniecznie, który zaoferował swoje usługi w zamian za małżeństwo z boginią Freją oraz władztwo nad Słońcem i Księżycem. Rad nierad bogowie zgodzili się, jednak podstępnie dali mu zbyt krótki czas na ukończenie budowy murów. Ma trzy sezony na ukończenie murów. Bez niczyjej pomocy. W przeciwny razem przybysz zostanie z figą z makiem, której nie znał, bo i jak?

    Zadowoleni z własnego sprytu patrzyli, jak ich nowy robotnik rozpoczął pracę. I w tym momencie załamali ręce z rozpaczy. Okazało się bowiem, że mury powstawały w ekspresowym tempie i wszystko wskazywało na to, że konstrukcja zostanie ukończona przed terminem. Co robić panie, oj co robić?

    Bogowie zauważyli, że ogromny postęp prac jest możliwy dzięki Swadelfariemu, rumakowi konstruktora, który dzięki swej niebywałej sile i pracowitości niemal wyrywał górom skała po skale. Zaniepokojeni zauważyli, że budowniczy ukończy swoje dzieło przed czasem, a na dodatek odpowiedzialny za to może być Loki. Dali więc niesfornemu bogowi ultimatum. Albo wymyśli, w jaki sposób opóźnić ukończenie muru, albo zginie w męczarniach.

    Zdesperowany bóg zamienił się w klacz i zaczął podrywać Swadelfariego. Ten chwycił naszego przystojnego boga za grzywę i zrobił co swoje. W efekcie rui i poróbstwa budowniczy nie mógł ukończyć w terminie zlecenia, co skończyło się dla niego śmiercią z rąk Thora. Ten używając Mjolnira roztrzaskał głowę nieszczęsnej ofiary.

    Natomiast Loki ze względu na to, że zaszedł w ciążę, aż do rozwiązania musiał spać na stojąco i żreć siano. Krótko mówić został klaczą do momentu, aż się oźrebił. Dopiero wtedy mógł bezpiecznie wrócić do Asgardu. Ufff, ciężko się to opowiada. Oj Loki Loki, cóżeś ty narobił…

    Ośmionogi rumak został podarowany Odynowi. Od tego czasu Jednooki jeździł sobie na Ośmionogim po mitycznych krainach, a nawet robił wypad w zaświaty. Dzięki unikalnym zdolnościom koń poruszał się po wodzie oraz latał, a jego szybkość sprawiła, że stał się symbolem wiatru. Uważa się również, że liczba jego kopyt – osiem jest nawiązaniem do kultu słońca. Najstarsze przekazy pokazują słońce przecięte właśnie ośmioma promieniami.

    Powszechnie uważa się, że tylko Odyn dosiadał Sleipnira, jednak uczynił to również jeden z jego synów, Hermod – heros o cechach boskich. Po śmierci swojego brata, Baldura udał się na ośmionogim do podziemnego królestwa umarłych, gdzie błagał władczynię tego miejsca Hel o powrót brata do krainy żywych. Niestety bogini odmówiła.

    Pamięć o potomku Lokiego przetrwała do dzisiejszych czasów i trafiła do świata kultury. Oczywiście nie tej popularnej spod znaku Marvela. Jedna z japońskim przeglądarek została nazwana imieniem Sleipnira, a metalowa grupa Manowar uwieczniła go na swoim concept albumie „Gods Of War”.

    W  Anglii rumak Odyna ma swój pomnik, wspomina o nim Rudyard Kipling w jednym ze swych opowiadań. Jest to również stosunkowo popularna nazwa statków na północy Europy.

    Sam Loki nie poprzestał na koniu. Wiemy już o wilku. Dlaczego zatem nie spłodzić sobie węża? I o tym będzie kolejna skandynawska historia – o wężu Jogurmandzie.

    Przemek Saracen
    Wychowałem się w duchu Tony`ego Halika, małżeństwa Gucwińskich oraz komiksowych przygód Kajka i Kokosza i tarapatów, w jakie pakował się literacki wojak Szwejk. Lubię wszystko, co dobre i oryginalne. Czasem dobra rozmowa jest bardziej fascynująca, niż najbardziej wymyślny film.

    Jeśli uznasz, że nasze pisanie jest coś warte, wesprzyj SK 🙂 Dziękujemy!

    Udostępnij
    Tagi

    Najnowsze

    Sierpniowe pożary lasów biją rekordy emisji dwutlenku węgla i przebijają roczną “produkcję” Indii.

    Wszystko idzie ku „najlepszemu”: tylko w wakacje światowe pożary wyemitowały rekordową ilość dwutlenku węgla przekraczając roczną „produkcję” Indii. W zeszłym miesiącu świat ustanowił nowy przerażający...

    Niewidzialne staje się widzialne, czyli 47 edycja konkursu fotograficznego Nikona

    Uwielbiamy w „Srebrnym Kompasie” fotografie. Zdajemy sobie sprawę, że są momenty, których nie opowiedzą najbardziej wspaniałe słowa, opowieści, wiersze i reportaże. Czasem jedno zdjęcie...

    Polecamy

    Zobacz również

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Please enter your comment!
    Please enter your name here

    Hej, zauważyliśmy, że używasz blokera reklam

    Będziemy wdzięczni, jeśli wyłączysz swojego blokera reklam podczas korzystania ze "Srebrnego Kompasu".

    Staramy się, byś codziennie otrzymywał unikalne treści, których nie zobaczysz gdzie indziej.

    Serdecznie dziękujemy i życzymy fajnych wrażeń!