Tak, dopiero teraz obejrzałem na MAXie, jakoś mi się nie śpieszyło. No bo też i w sumie nie było do czego. Ale jednak obejrzałem.
Bo oto trylogia Chęcińskiego poszła w ślady klasycznych „Gwiezdnych Wojen” i doczekała się prequela. Jednego na szczęście, bo tu trzech by chyba nikt nie wytrzymał (choć jakby się dobrze zastanowić, to fabuły jest tam spokojnie na trzy dobre filmy). I to polskie „Mroczne Widmo” jest, jak to amerykańskie, filmem zupełnie innym i dla zupełnie innej publiczności. I w sumie nie wiadomo po co… To znaczy wiadomo – dla pieniędzy.
Ale zacznijmy od fabuły. Bo jest jej mnóstwo i czuć w niej w niejednym miejscu ducha Mularczyka i jego sposobu opowiadania. Szkoda, że w reżyserii nie ma ducha Chęcińskiego, jest tylko próba jego imitowania, ale tak co jakiś czas, a przez resztę w sumie nie wiadomo o co temu Żmijewskiemu (tym razem jako reżyserowi) chodzi. Dostajemy więc film nieprzesadnie spójny narracyjnie, rytmicznie i klimatem opowieści. Może to też (jak niemal wszystko ostatnio w polskim kinie popularnym) bryk z miniserialu – nie wiem. Ale wiele fajnych wątków jest tu ledwie zarysowanych i biegniemy dalej.
A z drugiej strony ilość scen ekspozycyjnych, żeby wytłumaczyć w którym miejscu historii (i Polski i bohaterów) jesteśmy zdecydowanie przytłacza tę oppwieść.Obsada – podobnie. Nie wiadomo czy Bobik, Dziuba czy Humaj chcą za wszelką cenę powielić klimat aktorskich kreacji sprzed lat, czy jednak momentami mają jakiś swój pomysł na Pawlaków i Karguli. To wszystko nie jest aktorsko złe, ale jakieś takie niespójne i mało wiarygodne.
Najlepiej wypada Gałązka i mistrzowski klasyczny duet Ferency i Dymna, której obecność w tym obrazie jest, moim zdaniem, dla tego filmu (w kontekście tamtych sprzed lat) zaszczytem, na który nie zasłużył.
Słowem – oto film, który spokojnie można niestety postawić na półce koło kolejnych kontynuacji „Kogla-Mogla”, bo choć podchodzi do sprawy od inne strony, to w sumie ma na celu dokładnie to samo – odcinanie kuponów od świetnych produkcji sprzed lat przy równoczesnym braku analogicznych umiejętności rzemieślniczych w tworzeniu atrakcyjnej i ponadczasowej rozrywki.




