Cudowna wariacja na humorystyczny Dziki Zachód, którą Jerzy Wróblewski stworzył ponad pół wieku temu odbijając się od francuskiego „Lucky Luke’a” (co widać nawet w aliteracji głównego bohatera), ale od razu nadając tej opowieści własny sznyt, charakter i styl.
Wychowałem się na „Binio Billu”. Jestem dokładnie z tego pokolenia, które zaczytywało się jego przygodami w „Świecie Młodych”. Od samego początku. W sensie, że gdy ukazał się pierwszy odcinek „Rio Klawo” w 1980 r. to kupiłem sobie (mając lat dziewięc) samodzielnie egzemplarz w kiosku Ruchu i jak zawsze miałem w zwyczaju, nawet nie czekając aż wrócę do domu, przeczytałem komiks od razu stojąc obok kiosku. I było to nowe, inne, świeże. Wtedy „Świat Młodych” to był Tytus, Kleks, czy komiksy Baranowskiego. Aż tu nagle western! I to od rysownika, którego wcześniej widziałem w Relaxach, Żbikach czy Podziemnym Froncie (tak, już wtedy się tym zaczytywałem) w zupełnie innym stylu. Taki Wróblewski podobał mi się najbardziej (powtarzam, byłem dziewięciolatkiem). I potem miesiącami i latami czekałem na jego kolejne powroty na łamy.
No i teraz oto omnibus (czyli z polska jednotomowy wypasiony zbiór ze wszystkim). Są w kolejności chronologicznej wszystkie historie ze „Świata Młodych” i te dwie większe późniejsze, tworzone już w ciut inaczej (wolniej, z większym oddechem, luźniej, gdy nie trzeba było się przejmować strukturą historii w której każda plansza musi być osobnym odcinkiem w kolejnym numerze gazety. I tyle, bo niestety tak ukochany w komiksach ciąg dalszy przekreśliła przedwczesna śmierć twórcy. Ech…
Ależ mi się przy tej lekturze uruchomiła nostalgia. Chyba nawet bardziej niż przy zebranych „Kajkach i Kokoszach” bo do nich przez te dekady znacznie częściej wracałem, a tu to była potężna podróż w samo jądro dzieciństwa. I równocześnie obcowanie z naprawdę wyśmienitym komiksem. I to rewelacyjnie wydanym. Świetna robota – Kultura Gniewu.
Tym lepsza, że całość okraszono świetnym merytorycznym posłowiem Maćka Jasińskiego i zbiorem dodatków. Najpierw to wiaderko rozmaitych szkiców i drobiazgów z epoki Ha! Te listy do Wróblewskiego z redakcji „Świata Młodych”! Na oryginalnej papeterii gazety! Sam tez dostawałem dziesiątki takich kartek z niebieskim logiem, gdy od roku 1986 (pierwsza klasa liceum). stałem się korespondentem pisma i publikowałem w nim kolejne reportaże, artykuły, felietony, aż po własną stałą rubrykę o komiksach pięć lat później. A na finał jeszcze spora porcja Binio Billów autorstwa wielu świetnych polskich rysowników. Rozmaite style, rozmaite kreski i bijąca z nich (taka sama jak moja) wielka sympatia, wręcz miłość do tej postaci. Piękny tom. Ze wszystkim. Wielkie podsumowanie. I aż się prosi, żeby na tym się nie skończyło.


![Zoo w Lipsku to prawdziwy ogród przyszłości. [60 zdjęć] Zoo w Lipsku to prawdziwy ogród przyszłości. [60 zdjęć]](https://srebrnykompas.pl/wp-content/uploads/2022/07/IMG_20210925_140238-Copy-1068x684.jpg)


