Aresztowanie prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro przed świtem 3 stycznia 2026 roku było skomplikowaną sprawą. Pod względem operacyjnym było to również ogromny sukces armii USA.
Operacja Absolute Resolve osiągnęła swój cel dzięki połączeniu szeroko zakrojonego planowania, wywiadu i synchronizacji. R. Evan Ellis, strateg wojskowy i były doradca Departamentu Stanu USA ds. polityki Ameryki Łacińskiej, przedstawił w programie The Conversation publicznie znane informacje na temat planowania i przeprowadzenia nalotu.
Jak długo trwałaby ta operacja?
Operacja Absolute Resolve była planowana od kilku miesięcy, co Pentagon przyznał w swoim briefingu 3 stycznia. Przypuszczam, że od początku rozbudowy sił zbrojnych USA na Karaibach i utworzenia jesienią Połączonych Sił Zadaniowych Southern Spear , planiści wojskowi opracowywali opcje, dzięki którym prezydent mógłby pojmać lub wyeliminować Maduro i innych kluczowych przywódców chavistów , gdyby próby przymusowego przekonania do zmiany sytuacji w Wenezueli zawiodły.

Przed operacją Southern Spear, działania wojskowe USA w regionie były bezpośrednio nadzorowane przez Dowództwo Południowe – część Departamentu Obrony odpowiedzialną za Amerykę Środkową, Amerykę Południową i większość Karaibów. Jednak powołanie specjalnej wspólnej grupy zadaniowej w październiku 2025 roku ułatwiło koordynację dużej operacji, takiej jak ta przeprowadzona w celu pojmania Maduro.
Planowanie tej operacji prawdopodobnie stało się bardziej szczegółowe i realistyczne, gdy administracja ustaliła konkretny zestaw opcji. Siły amerykańskie ćwiczyły nalot na replice rezydencji prezydenckiej. „Zbudowali dom, który był identyczny z tym, do którego weszli” – powiedział prezydent Donald Trump w programie „Fox & Friends Weekend”.
Dlaczego USA zdecydowały się działać teraz?
Przygotowania trwały od miesięcy, a przybycie USS Gerald R. Ford w listopadzie było kluczowym momentem. Dało to Stanom Zjednoczonym możliwość przeprowadzenia dużej liczby ataków na cele lądowe i poszerzyło i tak już ogromną liczbę amerykańskich sił zbrojnych stacjonujących na Karaibach.
Dołączył do Grupy Gotowości Amfibijnej na Iwo Jimę, w skład której wchodziły śmigłowcowy okręt dokujący i dwa okręty desantowe. W regionie stacjonowało dodatkowo sześć niszczycieli i dwa krążowniki, zdolne do wystrzeliwania setek pocisków zarówno do ataku na ląd, jak i obrony powietrznej, a także okręt- matka do operacji specjalnych.
Autoryzacja operacji CIA w Wenezueli przez Trumpa również była kluczowym czynnikiem. Jest prawdopodobne, że osoby w Wenezueli odegrały nieocenioną rolę nie tylko w zdobywaniu informacji wywiadowczych, ale także we współpracy z kluczowymi osobami w wojsku i rządzie Maduro, aby upewnić się, że podjęli – lub nie podjęli – określonych działań w kluczowych momentach operacji z 3 stycznia.
Mając na uwadze złożoność planów i przygotowań, które były gotowe w grudniu, armia amerykańska prawdopodobnie była gotowa do działania, ale musiała poczekać na sprzyjające okoliczności, aby zmaksymalizować prawdopodobieństwo sukcesu.
Co stanowi odpowiedni moment?
Można powiedzieć, że aby zaistniała taka potrzeba, niezbędne są trzy rzeczy: dobre dane wywiadowcze, nawiązanie niezawodnej współpracy na miejscu i sprzyjające warunki taktyczne.
Dane wywiadowcze miałyby kluczowe znaczenie. Trump potwierdził w październiku, że zezwolił na tajne operacje CIA w Wenezueli i najwyraźniej do końca roku analitycy zebrali informacje niezbędne do sprawnego przebiegu operacji. Dane wywiadowcze musiałyby obejmować dokładną wiedzę o tym, gdzie Maduro będzie przebywał w czasie operacji i jaka będzie sytuacja wokół niego.
Według doniesień medialnych, w ciągu ostatnich kilku miesięcy służby wywiadowcze miały agentów w Wenezueli, którzy rozmawiali z osobami z wojska, kierownictwa chavistów i innych środowisk, posiadającymi kluczowe informacje lub których zachowanie było istotne dla różnych aspektów operacji – na przykład zamknięcie systemu, zawieszenie jednostki wojskowej lub nieobecność na stanowisku w kluczowym momencie. Raport „The New York Times” wskazuje, że Stany Zjednoczone miały bliskie źródło informacji, które mogło przekazać Maduro szczegóły jego codziennego życia, nawet to, co jadł.
Warunki taktyczne niezbędne do stworzenia dogodnego momentu obejmowały takie rzeczy jak pogoda – nie chcieliśmy burz, silnych wiatrów ani zachmurzenia, które mogłoby narazić amerykańskie samoloty na niebezpieczeństwo podczas lotu zdradliwymi, nisko położonymi trasami przez góry oddzielające Fort Tiun – bazę wojskową w Caracas, gdzie pojmano Maduro – od wybrzeża.
Jak przebiegała operacja?
Generał Dan Caine, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, podał pewne szczegóły dotyczące realizacji planu .
Wiemy, że Stany Zjednoczone wystrzeliły samoloty z wielu miejsc – operacja obejmowała co najmniej 20 różnych punktów startowych dla 150 samolotów i śmigłowców . Samoloty miały służyć do zagłuszania, obserwacji, atakowania celów oraz eskorty śmigłowców transportujących jednostkę sił specjalnych i funkcjonariuszy FBI.
Integralną częścią operacji było przeprowadzenie przez Stany Zjednoczone szeregu działań cybernetycznych , które mogły odegrać rolę w podważeniu nie tylko systemów obronnych Wenezueli, ale także w zrozumieniu sytuacji. Chociaż charakter amerykańskich działań cybernetycznych jest tu jedynie spekulacją, spójny, zaalarmowany wenezuelski system dowodzenia i kontroli mógł kosztować życie członków sił zbrojnych USA i dać Maduro czas na zamknięcie się w bezpiecznym pokoju, stwarzając problem – choć nie nie do pokonania – dla sił zbrojnych USA.
Według Trumpa doszło również do przerwy w dostawie prądu w pewnej części sieci energetycznej, spowodowanej przez USA. Ponadto wydaje się, że mogły mieć miejsce ataki dywersyjne w innych częściach kraju, mające na celu stworzenie fałszywego wrażenia dla wenezuelskiego wojska, że działania militarne USA są skierowane przeciwko innemu, mniej ważnemu celowi lądowemu, jak to miało miejsce ostatnio.
Samoloty USA praktycznie sparaliżowały obronę powietrzną Wenezueli .
Gdy amerykańskie śmigłowce i inne siły skupiły się nad celem w Caracas – korzystając z osłony najskuteczniejszych myśliwców na wyposażeniu USA, w tym F-35 i F-22, a także F-18 – inne siły amerykańskie zdziesiątkowały obronę powietrzną i inne zagrożenia w tym rejonie.
Logiczne byłoby, gdyby elitarni żołnierze 160. Pułku Lotnictwa Operacji Specjalnych USA zostali użyci do podejścia do bazy w Caracas. Ich umiejętności byłyby niezbędne, gdyby, jak przypuszczam, przybyli drogą kanionową oddzielającą Caracas od wybrzeża. Jechałem tą drogą przez te góry i jest ona zdradliwa – zwłaszcza dla samolotu lecącego na małej wysokości.
Po wylądowaniu potrzeba było kilku minut, aby zespół przedostał się do kompleksu, w którym przebywał Maduro.
Według Trumpa, amerykańska ekipa pojmała Maduro w chwili, gdy ten próbował dostać się do swojego stalowego sejfu.
„Nie zamknął tej przestrzeni. Próbował się tam dostać, ale został tak szybko zaatakowany, że nie zdążył” – powiedział prezydent USA w programie „Fox & Friends Weekend”.
Stany Zjednoczone były podobno w pełni przygotowane na taką ewentualność i dysponowały sprzętem na taką okazję. Dlatego dla misji USA kluczowe było to, aby siły bezpieczeństwa mogły dostać się do ośrodka, dotrzeć do Maduro i jego żony i zapewnić im bezpieczeństwo w jak najkrótszym czasie.





