„Nie jestem zadowolony z Izraela” – powiedział Donald Trump reporterom 24 czerwca. „Zasadniczo mamy dwa kraje, które walczą tak długo i tak ciężko, że nie wiedzą, co, kurwa, robią”.
Stało się to dzień po tym, jak Trump ogłosił zawieszenie broni między Izraelem a Iranem. Następnego dnia zawieszenie broni zostało naruszone zarówno przez Iran, jak i Izrael. Trump był wyraźnie wściekły, a jego wypowiedź była idealną ilustracją tego stanu.
To nie była pomyłka – nie było żadnej natychmiastowej korekty, żadnych przeprosin, żadnego niewerbalnego sygnału zażenowania. Po prostu Trump się wściekł.
To nie jest rodzaj języka, który zwykle kojarzy się z prezydentem. Co prawda wielu z nich przeklinało, ale zwykle za zamkniętymi drzwiami. Do czasu Trumpa.
Oczekujemy, że prezydenci będą spokojni, wyważeni, rozważni, rozważni. Komentarz Trumpa nie był niczym z tych rzeczy. Theodore Roosevelt, 26. prezydent USA, kiedyś rekomendował strategię polityki zagranicznej, która opierała się na mówieniu cicho i trzymaniu dużego kija.
Sugerował ciche zagrożenie, ale Trump pokazał ledwo powstrzymywaną frustrację. Jego wściekły komentarz był jak coś wyjętego prosto ze starego podręcznika psychologii.
W latach 30. XX wieku psychologowie opracowali hipotezę frustracji- agresji aby wyjaśnić, jak może powstać agresywne zachowanie. Hipoteza sugerowała, że gdy cel danej osoby jest w jakiś sposób zablokowany, prowadzi to do frustracji, która następnie skutkuje agresją. Agresję uważano za „naturalny” sposób uwolnienia się od tego stanu.
Przez następne kilka dekad większość psychologów uważała tę hipotezę za ogromne uproszczenie złożonego ludzkiego zachowania. Zakładała ona bezpośredni związek przyczynowo- skutkowy między frustracją a agresją, ignorując wszystkie inne czynniki sytuacyjne i poznawcze, które mogą interweniować.
Ludzie są bardziej złożeni, argumentowali psychologowie — znajdują inne sposoby radzenia sobie ze swoimi frustracjami. Używają swojego racjonalnego systemu myślenia, aby znaleźć rozwiązania. Nie muszą wybuchać, gdy są sfrustrowani w ten pozornie prymitywny sposób.
Szybkie i wolne myślenie
Laureat Nagrody Nobla i psycholog Daniel Kahneman w swojej książce „Thinking, Fast and Slow” (2011) scharakteryzował dwa systemy, które leżą u podstaw codziennego podejmowania decyzji. Jego praca może pomóc w zrozumieniu tego, co się tu dzieje.
Opisuje system pierwszy jako ewolucyjny, podstawowy. Działa nieświadomie, automatycznie i bardzo szybko, wykonując codzienne zadania, takie jak proste odczytywanie emocji innych ludzi. Jest to intuicyjny system zaprojektowany do pracy w świecie pełnym podejścia i unikania, przerażających przyjaznych zwierząt. Jest on silnie zależny od afektu, aby kierować podejmowaniem decyzji.
Natomiast system drugi jest inny. Wymaga świadomego wysiłku i jest używany do złożonego myślenia, rozwiązywania trudnych problemów lub podejmowania ostrożnych decyzji.
Relacja między tymi dwoma systemami jest kluczowa i może skłonić nas do głębszego zastanowienia się nad Trumpem.
Kahneman mówi, że system jeden jest trochę „pracoholikiem”, ciągle się wysilając, składając „sugestie” do poparcia przez system drugi. Dobre decyzje – polegają na tym, że system drugi sprawdza sugestie systemu pierwszemu. Ale ten często szybko i nieświadomie wyciąga pewne wnioski. System drugi powinien je sprawdzić, ale często tego nie robi.
Oto przykład. Odpowiedz na następujące pytanie: „Kij i piłka kosztują jeden funt dziesięć pensów, kij kosztuje jeden funt więcej niż piłka. Ile kosztuje piłka?”
Jedna odpowiedź wydaje się oczywista – ale nie jest poprawna. Poprawna odpowiedź (po chwili namysłu) to pięć pensów. Około 80% studentów uniwersytetu podaje bardzo szybką i niepoprawną odpowiedź dziesięć pensów, ponieważ „wygląda” to dobrze.
U wielu osób system drugi wydaje się być używany zdecydowanie za rzadko. Istnieją uderzające różnice indywidualne w sposobie, w jaki ludzie polegają na emocjach i instynkcie, a nie na racjonalnym systemie podejmowania decyzji.
Decyzje emocjonalne?
Wygląda na to, że Trump podejmuje decyzje bardzo szybko (klasyczny system pierwszy), często bez długich rozważań lub konsultacji z doradcami. Zarówno w swojej prezydenturze, jak i w karierze biznesowej, wydawał się przedkładać natychmiastowe działanie nad jakąkolwiek. Dlatego tak często zmienia zdanie.
Jego decyzje wydają się być napędzane silnymi emocjami. Jego reakcja na wydarzenia, przeciwników i problemy jest często namiętna i instynktowna. Może to prowadzić do tego, że decyzje będą nadmiernie pod wpływem osobistych odczuć, pierwszych wrażeń opartych na arbitralnych wskazówkach i interpersonalnych percepcji, a nie czegoś bardziej istotnego.
Styl podejmowania decyzji przez Trumpa kładzie nacisk na bezpośredniość i emocjonalne przekonanie, co może być skuteczne w gromadzeniu zwolenników i tworzeniu poczucia zdecydowania. Może jednak prowadzić również do nieprzewidywalnych rezultatów i, jak wielokrotnie widziano, do nieco kontrowersyjnych, impulsywnych działań.
Wielu uważa, że styl podejmowania decyzji przez Trumpa odzwierciedla jego doświadczenie w świecie biznesu, gdzie panuje duża presja i stawka, a szybkie osądy i intuicja mogą okazać się korzystne w tego typu konkurencyjnych środowiskach, w których zwycięzca bierze wszystko.
Ale świat w stanie wojny jest miejscem bardziej niepewnym, gdzie system jeden musi być trzymany w ryzach. Intuicja może mieć swoją rolę, ale ten stary, leniwy system drugi musi być bardziej czujny. Zwłaszcza w przypadku Trumpa.




