Zobacz również

W obronie wolności, czyli igrzyska przeciwko dominacji

Leszek Balcerowicz stał się totemem polskich liberałów. Jego „terapia szokowa” rzekomo zbudowała 30-letni dobrobyt Polski, choć po 2 latach zaczęto już ją odkręcać i prostować, w czym prym wiódł Grzegorz Kołodko. Krytykowali ją celnie: Łaski, Kowalik, Kieżun. Ich błędem było to, że w przeciwieństwie do Balcerowicza robili naukę, a nie politykę. I przez to dostaliśmy politycznego wilczka w skórze naukowca.

Zawsze w takich dyskusjach pada ceremonialne pytanie: czy były alternatywy. Owszem, były. Najbardziej znana to „model szwedzki” bazujący na raporcie Konsultacyjnej Rady Gospodarczej [1, 2]. Z kolei „Solidarność” przygotowywała przejście do gospodarki opartej o własność pracowniczą (rzekłbym: oto realny socjalizm). W pracach tych zresztą uczestniczył… Leszek Balcerowicz.

Często mówi się, że plan Balcerowicza został przywieziony w teczce przez Jeffreya Sachsa. Rozmawiałem o tym z Sachsem 2 lata temu podczas konferencji w Watykanie. Narysował na poziomo leżącym telefonie kreskę i pokazał jeden skraj: „tu byliście. Ja proponowałem zabrać was tutaj, do socjaldemokracji.” i pokazał środek linii. „Ale Balcerowicz zabrał was tutaj” i pokazał skrajny koniec.

Zapytałem też o alternatywę samego Balcerowicza. Po wykładzie na SGH zacytowałem słowa Miltona Friedmana z wywiadu dla Res Publica w 1990 r., w którym piewca wolnego rynku ostro krytykował Balcerowicza za prywatyzację w kraju pozbawionym kapitału. Co radził Friedman?

„Prawdziwie poważnym i trudnym problemem są duże przedsiębiorstwa jak Stocznia Gdańska, huty i inne olbrzymy. Nie ma prostego sposobu na ich prywatyzację. Mój ulubiony sposób to rozdać je ludziom. Zapytajmy, kto jest ich właścicielem. Odpowie pan: „Rząd”. Ja odpowiadam: „Rząd? Gdzie tam, to własność całego narodu”” [3]

Baza! Własność powszechna, własność wspólna to podstawa demokracji ekonomicznej. To socjalizm wolnościowy, który godzi Friedmana i Zygmuntowskiego. Co na ten temat miał jednak do powiedzenia Balcerowicz? Mnie, rzecz jasna, jak każdy autorytarny zamordysta, zwyzywał (od „psa Pawłowa, co merda na słowo demokracja”). Ale w Sejmie mówił:

„Duży zakres partycypacji pracowniczej w przekształceniach własnościowych stwarzał ryzyko petryfikacji struktur i zdominowania przedsiębiorstw przez pracowników.”

Rzecz jasna duży zakres partycypacji nomenklatury PZPR ryzyka nie stwarzał.Oto transformacyjna omerta – elity partyjne otwierają system na klasę posiadaczy, a protestującym gumowa kula w łeb.

Istotą polskiej transformacji, jak świetnie pokazuje praca „Pęknięta Solidarność” [4], czy doktorat Jan Śpiewak, był sojusz nomenklatury partyjnej z rodzącą się klasą przedsiębiorców-posiadaczy przeciwko ogromnej większości robotniczej i wiejskiej. Dlatego reformy Balcerowicza nie miały nic wspólnego z postulatami sierpniowymi, pracami „S” czy PZPR, były zdradzeniem całego ruchu klasy pracowniczej, który próbowano przemalować na „społeczeństwo obywatelskie”.

Warto zadać pytanie: co właściwie w planie Balcerowicza było wolnościowego? Popiwek, czyli podatek 200% od podwyżek płac? Wyobrażacie sobie, że PiS wprowadza podatek 200% aby „stłumić inflację”? Już byśmy szturmowali KPRM z widłami. Tak zresztą robiono za Balcerowicza, co władza brutalnie tłumiła. Dlaczego popiwkiem objęto nie tylko państwowe, ale też spółdzielcze przedsiębiorstwa? Po co likwidowano PGRy hurtem, w tym rentowne i sprawne?

To może chociaż ten sztywny kurs złotego do dolara, to jest wolność? Z pewnością jedną wolność wprowadzono w miejsce przymusu pracy: wolność do bycia bezrobotnym i życia o „kuroniówce”.

Nic w planie Balcerowicza nie było z wolności. Wolność jako Polacy wyszarpaliśmy sobie sami, każdy po skrawku. Jedni handlowali, drudzy budowali, trzeci ciułali. A co było wspólne, zagrabiono. Pamięć o szoku i o represjach jest ciągle żywa. To jest narodowa trauma. Setki tysięcy złamanych życiorysów, samobójstw, podupadające wsie i małe miasteczka do dzisiaj szukające po omacku pomysłu na siebie. Nie ma chyba mocniejszego dowodu na to co się stało (uwaga trigger warning!) niż przełomowe badania Marcin Wroński o tym jak transformacja doprowadziła do skurczenia się całego pokolenia Polaków z powodu biedy i niedożywienia [5].

Darujcie mi te wymówki o „ukrytym bezrobociu”, „wina PRLu” i innych. Wolność znaczy odpowiedzialność. Pora stanąć w prawdzie i wziąć odpowiedzialność za pokoleniową krzywdę. Balcerowicz nigdy nie stanął, nigdy nie przeprosił, to chociaż wy liberałowie zrozumcie krzywdę, traumę i zostawcie fałszywego bożka w „słusznie minionym ustroju”.

Tylko wtedy możemy zacząć leczyć narodową traumę, która leży u zarania obecnej polaryzacji politycznej!

Od wielu lat motto Balcerowicza to „trzeba się bić”. Tym duchem powinny być przesiąknięte Igrzyska Wolności. Niestety, jak zawsze założyciel FOR wzgardził dialogiem, debatą, starciem idei i wybrał solowe nadawanie prop-agitu jak ze szkółki partyjnej swojej młodości. Dlatego gratuluję, że tak wielu młodym ludziom „chciało się bić”. Ich interwencja była wprowadzeniem dialogu ulicy z władzą w miejsce monologu pieniędzy i władzy.

Dziękuję wschód Dominika Lasota Wiktoria Jędroszkowiak ! Tak jak koledzy w krajach o długich (dłuższych) tradycjach liberalnych wiecie, że walka o wolność przybiera różne formy. Francuskie „Liberte” od polskiego magazynu „Liberte” różni się właśnie rozumieniem wolności. Bo wolność to sprzeciw wobec dominacji fałszywych autorytetów.

Zapraszam do dyskusji na Facebooku oraz Twitterze/X

Autor

  • Ekonomista i przedsiębiorca społeczny zainteresowany złożonymi systemami, ekonomią polityczną technologii oraz gospodarką cyfrową. Współprzewodniczący Polskiej Sieci Ekonomii i dyrektor programowy CoopTech Hub, pierwszego w Polsce centrum technologii spółdzielczych. Doktorant Akademii Leona Koźmińskiego, wykładowca kierunku Zarządzanie i AI w Cyfrowym Społeczeństwie. Założyciel i w latach 2015-2020 prezes zarządu Fundacji Instrat, progresywnego think-tanku. Doświadczenie zdobywał m.in. w Polskim Funduszu Rozwoju. Absolwent Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, stypendysta G20 Global Solutions, British Council, Møller Institute, Open Future Foundation i FEPS. Autor „Kapitalizmu Sieci”, książki nominowanej do nagrody Economicus 2020. Ambasador DigitalEU.

    View all posts
Jan Zygmuntowski
Jan Zygmuntowski
Ekonomista i przedsiębiorca społeczny zainteresowany złożonymi systemami, ekonomią polityczną technologii oraz gospodarką cyfrową. Współprzewodniczący Polskiej Sieci Ekonomii i dyrektor programowy CoopTech Hub, pierwszego w Polsce centrum technologii spółdzielczych. Doktorant Akademii Leona Koźmińskiego, wykładowca kierunku Zarządzanie i AI w Cyfrowym Społeczeństwie. Założyciel i w latach 2015-2020 prezes zarządu Fundacji Instrat, progresywnego think-tanku. Doświadczenie zdobywał m.in. w Polskim Funduszu Rozwoju. Absolwent Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, stypendysta G20 Global Solutions, British Council, Møller Institute, Open Future Foundation i FEPS. Autor „Kapitalizmu Sieci”, książki nominowanej do nagrody Economicus 2020. Ambasador DigitalEU.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Tego autora