To dziwna książeczka. Z jednej strony fajnie, że i w polskiej popkulturze zaczęły powstawać takie odpryski od popularnych filmowych franczyz, ale tu zaczynamy od razu z grubej rury i rzecz jest ciut przekombinowana.
Po pierwsze, to słuchowisko jest. A dokładniej zapis słuchowiska. Czy raczej audiobooka, u nas, mam wrażenie znaczenie tych słów zaczyna się coraz bardziej zacierać… Tak czy owak. Najpierw były dwa kultowe filmy, potem długo, długo nic. Wreszcie film trzeci a przy okazji słuchowisko, które ma podprowadzać postacie i fabułę pomiędzy dwójką a trójką. Proszę bardzo. Wszystko działa, trochę tłumaczy, trochę podprowadza, wszystko napisane w pierwszej osobie jako Nowy, czyli postać grana w całej trylogii przez Pazurę. I rzecz była oczywiście przez niego czytana w Storytelu. Fabuła wyjaśnia skąd się wział Franz w więzieniu i sprawnie łączy się z jedną z większych afer w historii PRL-u. Jest ok. Jako słuchowisko.
By była z tego dobra powieść, trzeba by to napisać od nowa. Bo i struktura i narracja i rytm i fraza i tak dalej w ogóle literackie nie są. To po prostu zapis tekstu do słuchowiska. Czyli atrakcyjne w sposób dyskusyjny. Dla mnie – jak najbardziej. Tak samo jak lubię takie poszerzanie uniwersów, tak samo chętnie przeczytam coś takiego i będę pokazywał potem palcem jako świetny przykład przejściówki międzygatunkowej – czym się różni tekst pisany do mówienia od tekstu pisanego do czytania. Tu widać to tak mocno, że aż czasami zęby bolą.
Po drugie – jak widać, autor się do tego nie przyznaje. W sensie, ten pan co to napisał. Taki pomysł, by podpisany pod tą fabułą był jej bohater/narrator jest czasem ok, rozumiem, że się świetnie sprawdził w słuchowisku, gdzie głos Pazury dodatkowo to legitymizował, ale tu w prozie? No, ja tam lubię wiedzieć, kogo książkę czytam. I oczywiście wiem. Mam wtyki i się dopytałem. Ale jeśli jeden z popularniejszych w Polsce scenarzystów i pisarzy nie chce się pod swoim dziełem podpisać to cóż poradzić? Może oczywiście nie może – taką podpisał umowę, że jest teraz pełną gębą ghost writerem i tak ma zostać, no ale skoro podpisał taką umowę to nie miał jakoś specjalnie nic przeciwko temu…
Czy to dobra fabuła? Lepsze od „Psy 3”. A jeśli oglądaliście film wiecie, że jakoś specjalnie dużo do tego nie potrzeba… Co sympatyczne – rzecz trzyma się ducha cyklu. Nie, żeby idealnie, ale autor trafia tu w rytm i sposób narracji dawnego Pasikowskiego, dobrze odtwarza charaktery i ich język. Jest ok. Słowem, nic wiekopomnego, ale ciekawy kawałek pozpulchniania rodzimej popkultury i coraz większej świadomości multigatunkowości tej zabawy. Za to pewnie brawa należą się przede wszystkim Storytelowi. I bardzo dobrze.



![Jak dobrze znasz komiks „Kajko i Kokosz. Złoty Puchar”? [QUIZ] Jak dobrze znasz komiks „Kajko i Kokosz. Złoty Puchar”? [QUIZ]](https://srebrnykompas.pl/wp-content/uploads/2022/11/Screenshot_5-Copy-5.jpg)

