Zobacz również

Kebab Box od Am Am Kebab. Prosto, niedrogo i zjadliwie :-)

W ramach gubienia kilogramów ustaliłem sobie harmonogram polegający na robieniu pieszu tylu kilometrów ile się da. Wyposażony w notes, książkę, ładowarkę i ciekawość nie wiadomo czego ruszyłem przed siebie w poszukiwaniu czegoś ciekawego.

Po drodze trafiłem do Media Expert w naszej galerii Indomo szukając serwisu naprawiającego telefony. Niestety nie znalazłem, ale zauważyłem ciekawy mikrofon, bo musicie wiedzieć, że powoli przygotowujemy się do uruchomienia podcastu, a każdy z Was kto uważa, że ma coś ciekawego do powiedzienia jest mile widziany. Odruchowo wpadłem również do Action choć w sumie nie wiem po co.

Dopiero później zdałem sobie sprawę, że chodziło po prostu o szukanie cienia. Odetchnąwszy wyszedłem na parking, gdy zauważyłem jedną z kebabowni, tym razem był to Am Am Kebab Lubin.

No dobrze, pójdźmy w to, myślę. Nigdy nawet nie stałem koło tego miejsca, więc nic się nie stanie, gdy tym razem koło tego miejsca stanę.

W sumie nie ma nic gorszego od Bafra Kebab, a przynajmniej nic gorszego dotychczas nie jadłem. Do dzieła więc.

No cóż, początki są zawsze trudno, więc jakoś musiałem przeżyć spotkanie z kartą dań, która mnie odpychała, ale widocznie firmie wyszło, że taka powinna musi być, bo język oraz stylistyka wizualna są skierowane pod konkretnego odbiorcę. Tak mi się wydaje.

Spróbowałem zatem kebab boxa, na którym widać było Kamila Grosickiego. Czyżby czekał na mnie niewielki akt kanibalizmu? No dobrze, mówią, że ludzkie mięso przypomina w smaku kurczaka.

W tym przypadku zestaw zawierał frytki, sos czosnkowy, mieszane wołowo drobiowe mięso (nie tłusta i słona mielonka) oraz warzywa.

I powiem tak: po doświadczeniach związanych z Yaprak Doner Rotterdam przestałem mieć jakiekolwiek oczekiwania od polskich kebabów w miastach takich jak nasze. Tam było mistrzostwo świata, poziom wybitny, cudowny i w ogóle.

Dlatego nie ocenię lubińskiego kebabowego fast foodu na powyższym tle. Tu raczej trzeba by zastosować kategorię; zjeść na szybko tak, by się nie pobrudzić, nie przeżyć rewolucji żołądkowych, ale poczuć smak.

I w tej kategorii lubiński Am Am Kebab nie wypada źle. Nie jest drogi. Jest po prostu do zjedzenia i zapomnienia. Coś jak kolejne filmy o „Obcym”. Obejrzysz, zapomnisz, ale i tak pójdziesz na kolejną odsłonę, bo jesteś przyzwyczajony.

Mięso nie jest zbyt twarde. Frytki nie są zbyt rozciapane, a sos czosnkowy ma odpowiednią konstystencję. Jest na tyle gęsty, że nie ścieka i nie wylewa się z boxa.

Mięso nie jest suche, ale też nie jest zbyt zamarynowane. Po prostu jest.

Warzywa to po prostu skrojone w kawałki dary ogrodu. Nie przyprawione, nie zaprawione, też po prostu są.

Nie zrozumcie mnie źle. Nie oczekiwałem jakiejś rewolucji smakowej i się nie zawiodłem. To jedzenie idealne pod jakąś masową imprezę, np. wystawka w Park Leśny – Park Linowy Lubin, czy ZOO Lubin – Ogród Zoologiczny w Lubinie czy mecz Zagłębie Lubin.

Szybko, w miarę niedrogo, całkiem zjadliwie i podane w miłej atmosferze, w czystym otoczeniu. Niby niewiele, ale czy na pewno? W końcu to nie gwiazdkowa restauracja, a prosta buda z żarciem.

Autor

  • Przemysław Saracen

    Dziennikarz, pisarz i człowiek pracy najemnej. Autor książki "Dzikie historie: Norwegia". Założyciel i wydawca magazynu "Srebrny Kompas". Autor w serwisie "Posty.pl" oraz współpracownik lokalnego magazynu "Tu Lubin". Finalista polskiej edycji międzynarodowego konkurs scenariuszowego Hartley - Merill utworzonego przez Roberta Redforda. Wychowałem się w duchu Tony`ego Halika, małżeństwa Gucwińskich oraz komiksowych przygód Kajka i Kokosza i tarapatów, w jakie pakował się literacki wojak Szwejk. Lubię wszystko, co dobre i oryginalne. Czasem dobra rozmowa jest bardziej fascynująca, niż najbardziej wymyślny film.

    View all posts
Przemysław Saracen
Przemysław Saracen
Dziennikarz, pisarz i człowiek pracy najemnej. Autor książki "Dzikie historie: Norwegia". Założyciel i wydawca magazynu "Srebrny Kompas". Autor w serwisie "Posty.pl" oraz współpracownik lokalnego magazynu "Tu Lubin". Finalista polskiej edycji międzynarodowego konkurs scenariuszowego Hartley - Merill utworzonego przez Roberta Redforda. Wychowałem się w duchu Tony`ego Halika, małżeństwa Gucwińskich oraz komiksowych przygód Kajka i Kokosza i tarapatów, w jakie pakował się literacki wojak Szwejk. Lubię wszystko, co dobre i oryginalne. Czasem dobra rozmowa jest bardziej fascynująca, niż najbardziej wymyślny film.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Tego autora