Najnowsze

Zobacz również

Jak rozpoznać, że relacja może się nie udać? Psycholog radzi.

Często słyszę od pacjentów pytanie – jak rozpoznać pomimo dobrych początków, że relacja nie rokuje, że przyjaźni czy związku z tego nie będzie, że zostanę skrzywdzony/wykorzystany?

Tak naprawdę największa przeszkodą jesteśmy często my sami. Programy z dzieciństwa, takie jak brak asertywności czy syndrom ratownika, a także pułapka zaangażowania – to wszystko czyni nas ślepymi na wczesne sygnały alarmowe. Po prostu chcemy wierzyć, że skoro tyle z siebie daliśmy, to musi się udać.

Jakie sygnały alarmowe możemy zauważyć? Jest ich bardzo dużo, ale do najczęstszych należy:

Brak dojrzałych granic – jeśli po godzinie wiemy o nowopoznanej osobie wszystko, łącznie z intymnymi i bardzo prywatnymi szczegółami, jeśli dzieli się nimi w sposób niestosowny ze współpracownikami, uczniami, studentami, pacjentami, klientami – to nie oznacza, że jest taka fajna i otwarta. Najczęściej to oznaka poważnych problemów osobowościowych, nieszczelnych granic (co niestety oznacza, że naszych też nie uszanuje) czy zwykłego braku wyczucia.

Nierównowaga w braniu i dawaniu – nie chodzi tu o to, by tyle samo z siebie dawać i brać, bo zdrowe relacje tak nie wyglądają. Jednak w zdrowej relacji raz bierze więcej czasu, zainteresowania, pomocy jedna osoba, a raz druga. W relacji patologicznej jest odwrotnie – pseudoprzyjaciel chętnie prosi o pomoc i równie chętnie bierze od nas wszystko, co tylko może, nie oglądając się nawet na nasz interes, traktuje jak powiernika lub opiekuna, ale nie pozostawia dla nas przestrzeni, nie daje nic w zamian, albo daje symboliczne nagrody – zachwyty, drobne fanty, które są brane za gesty przyjaźni, ale mają za zadanie sprawić, by relację można było wykorzystywać jak najdłużej.

Pozostawanie w roli ofiary, pławienie się w niej, koncentrowanie na poczuciu krzywdy. Bywa, że prawdziwą przyczyną urazy jest zawiść czy złość za postawienie granicy wykorzystaniu, traktowane jako odrzucenie, ale ataki na „winowajców” są tym silniejsze, im bardziej tego typu osoba musi się wysilić, żeby w ogóle winę znaleźć. Nie ma sensu oczekiwać od niej wdzięczności, wypaczy każdą relację, bo szuka dobrego rodzica, który dawać powinien – 100x weźmie, ale gdy raz usłyszy „stop”, zmienia się w toksyczną furię. Bycie ofiarą jest też jej strategią na życie – na „bycie skrzywdzoną” łapie kolejne osoby, które może wykorzystywać.

Przekraczanie granic – niespełnione obietnice, złamane zobowiązania, narażanie na szkody finansowe, wciąganie jako obrońcę we własne problemy relacyjne, agresja… Tu wachlarz zachowań jest bardzo szeroki, ale sprowadza się do jednego – w tej relacji jedna osoba bierze, druga jest traktowana przedmiotowo, a relacja trwa, dopóki strona wykorzystywana daje się wykorzystywać.

Zwykle po fakcie osoby wykorzystane dziwią się, jak mogły być ślepe. Bywa, że ludzie wokół próbują im otworzyć oczy, ale pułapka zaangażowania, współczucie zaślepiają, a do tego mamy do czynienia z „zawodową ofiarą”, która po prostu umie się kamuflować.

Autor

  • Psycholożka, nauczycielka, terapeutka EMDR, dr nauk humanistycznych. Adiunkt - Badawczo - Dydaktyczny w: w: Wyższa Szkoła Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu.

    View all posts
Beata Rajba
Beata Rajba
Psycholożka, nauczycielka, terapeutka EMDR, dr nauk humanistycznych. Adiunkt - Badawczo - Dydaktyczny w: w: Wyższa Szkoła Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

inne tego autora