najnowsze

zobacz również

Gdyby ściany miały uszy, a pizza uszy do góry: Legendarny „Ave Cezar” na Przylesiu

Zdjęcie z FB Ave Cezar

- Advertisement -

W historii każdego miasta istnieją miejsca, które w papierach figurują po prostu jako lokale gastronomiczno-handlowe, ale w rzeczywistości pełnią funkcję osiedlowych akceleratorów cząstek kulturalnych.

Dla Lubina – a w szczególności dla tętniącego życiem Przylesia – takim miejscem stał się bez wątpienia Ave Cezar. Miejsce, w którym zapach pizzy i chmielu od lat miesza się z potężnym brzmieniem gitar, a prosta knajpka urosła do rangi prawdziwej osiedlowej instytucji.

Pizza, piwo i… przewrót kulturalny

Wchodząc do „Ave Cezara” na szybki placek czy napój, można było mocno się zdziwić. Zamiast cichego tła do konsumpcji, człowiek wpadał w sam środek lokalnego bohemy-undergroundu. „Ave Cezar” od lat nie był wyłącznie pizzerią czy pubem — stał się nieformalnym domem kultury dla każdego, kto zamiast sztampowej muzyki z radia wolał przesterowane gitary, autorski humor i twórczy zamęt.

To przy tutejszych stolikach rodziły się najbardziej zwariowane pomysły, dyskutowano o sztuce do późnych godzin nocnych, a kameralna scenka widziała więcej autentycznej energii niż niejeden miejski amfiteatr. Lokalne zespoły miały tu swój azyl, a publiczność — pewność, że w weekendy pod tym adresem nie ma miejsca na nudę.

Jan Wyżykowski. Niepokorny geolog, dzięki któremu lubiński dziki zachód stał się nową ziemią obiecaną

Wylęgarnia osiedlowych gwiazd: Od Świnki Halinki po Wiedźmina

Największym fenomenem „Ave Cezara” był fakt, że ten osiedlowy lokal działał jak magnes na wyjątkowe osobowości i artystyczne dusze. To tam skupiało się środowisko, z którego wyrosły formacje kojarzone dziś w całej Polsce i na świecie:
  • Świnka Halinka i pamięć o Beluchu: W tym specyficznym, przylesko-lubińskim klimacie kształtował się zdystansowany, żywiołowy i pełen energii styl Świnki Halinki. Zespół porywał publiczność brakiem sztampy, dowcipem i piosenkami, które stały się międzypokoleniowym hymnem dla mieszkańców miasta. Niezatarte piętno na tej scenie zostawił Rafał „Belushi” Ratajczak – charyzmatyczny wokalista, poeta i bezkompromisowa dusza lubińskiego undergroundu. Choć jego przedwczesna śmierć wstrząsnęła lokalną społecznością i zostawiła ogromną wyrwę w sercach fanów, duch Belucha i jego piosenki wciąż żyją w opowieściach przekazywanych przy tutejszych stolikach.
  • Mikołaj Rybacki i narodziny Percivala: Wśród muzyków i bywalców związanych z tą sceną dorastał również Mikołaj Rybacki. Kto by wówczas przypuszczał, że gość szarpiący struny w lubińskim klubie stworzy po latach folk-metalową potęgę Percival Schuttenbach oraz projekt Percival? Dziś Mikołaj to uznany co-creator ścieżki dźwiękowej do kultowej gry Wiedźmin 3: Dziki Gon (The Witcher 3), której utwory nucą miliony graczy od Tokio po Nowy Jork. A wszystko zaczynało się od osiedlowego grania i spotkań na Przylesiu!

Kto tu nie grał! Znane twarze na małej scenie

Z czasem sława klubowej sceny Ave Cezara wyszła daleko poza osiedlowe podwórko. Przez lata lokalu nie omijały uznane gwiazdy polskiej sceny rockowej, alternatywnej, punk-rockowej czy metalowej, a także czołowi wykonawcy piosenki autorskiej.

Na tutejszej desce koncertowej gościł m.in. Titus (lider legendarnego Acid Drinkers) ze swoim projektem Titus’ Tommy Gunn, występowały tu uznane kapelstwy punkowe i rockowe (jak choćby grupa Rewizja), a także projekty akustyczne cenionych muzyków (m.in. Maleo Acoustic Duo, czyli Darek Malejonek). Często organizowano tu również bezinteresowne koncert charytatywne oraz przeglądy lokalnych debiutantów.

Król Przylesia i jego królestwo. Historia Klubu Osiedlowego „U Walerka”

Co się tam dzieje dzisiaj?

W przeciwieństwie do wielu historycznych miejsc z lat 90., które przepadły bez śladu, Ave Cezar nigdzie się nie wybiera i ma się świetnie!

Lokal ewoluował razem ze swoimi gośćmi. Choć wciąż można tu zjeść pizzę i napić się ze znajomymi, „Ave Cezar” na Przylesiu jest dzisiaj jedną z najaktywniejszych scen komediowych i stand-upowych w całym regionie. Tutejszą scenę regularnie odwiedzają czołowi polscy stand-uperzy i kabareciarze, wyprzedając bilety do ostatniego miejsca. Oprócz komedii i kameralnych koncertów wciąż odbywają się tu transmisje wydarzeń sportowych, wieczory tematyczne i imprezy okolicznościowe.

„Ave Cezar” udowadnia prostą prawdę: nie trzeba wielkich filharmonii, by stworzyć kultowe miejsce. Wystarczy serce do lokalnej społeczności, kawałek sceny, dobra pizza i otwarte drzwi dla każdego, kto chce po prostu dobrze spędzić czas na osiedlu — i wspomnieć tych, którzy tworzyli tę historię od pierwszych nut.
- Advertisement -
Przemysław Saracen
Przemysław Saracen
Publicysta, pisarczyk i człowiek pracy najemnej. Autor książki "Dzikie historie: Norwegia". Założyciel i wydawca magazynu "Srebrny Kompas".  Finalista polskiej edycji międzynarodowego konkurs scenariuszowego Hartley - Merill utworzonego przez Roberta Redforda. Wychowałem się w duchu Tony`ego Halika, małżeństwa Gucwińskich oraz komiksowych przygód Kajka i Kokosza i tarapatów, w jakie pakował się literacki wojak Szwejk. Lubię wszystko, co dobre i oryginalne. Czasem dobra rozmowa jest bardziej fascynująca, niż najbardziej wymyślny film.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

od tego autora