najnowsze

zobacz również

Król Przylesia i jego królestwo. Historia Klubu Osiedlowego „U Walerka”

- Advertisement -

Gdyby osiedle Przylesie w Lubinie miało kiedykolwiek wyemitować własną walutę, na banknocie stuzłotowym nie byłoby orła, królów ani wielkich poetów. Byłby tam pan Walerek.

W szczytowym okresie swojej świetności Klub Osiedlowy „U Walerka” przy ulicy Sportowej stanowił prawdziwe centrum wszechświata dla lokalnej młodzieży, mekkę gier planszowych i nieoficjalną ambasradę osiedlowej integracji.

Kim był legendarny Walerek?

Mówienie o panu Walerku wyłącznie jako o „pracowniku lubińskiej spółdzielni mieszkaniowej” to jak nazwanie Szekspira „facetem od pisania scenariuszy”. Pan Walerian był postacią-instytucją. Prawdziwym animatorem kultury z powołania, który posiadł rzadką umiejętność: potrafił odciągnąć dzieciaki od trzepaka, szwendania się po klatkach czy – w późniejszych latach – od pierwszych komputerów.

Czy możesz wesprzeć Miejski Magazyn 'Tu Lubin’?

Klub pod jego wodzą był miejscem, gdzie czas płynął inaczej. Pan Walerek organizował turnieje warcabowe, wideo-seanse, rozgrywki w tenisa stołowego i zajęcia plastyczne. Miał niesamowitą cierpliwość i podejście do młodzieży – potrafił utrzymać porządek bez używania podniesionego głosu, a autorytet budował życzliwością, a nie zakazami. Dla wielu wychowanków z Przylesia był kimś w rodzaju osiedlowego wujka, który zawsze miał czas, dobre słowo i planszówkę pod ręką.

Gdyby ściany miały uszy, a pizza uszy do góry: Legendarny „Ave Cezar” na Przylesiu

Co się stało z klubem?

Czas nie stoi w miejscu, a osiedla zmieniają swoje oblicze. Wraz z upływem lat, zmianami pokoleniowymi oraz odejściem pana Waleriana na zasłużoną emeryturę (i z czasem do wieczności), kultowa placówka na końcu ulicy Sportowej zakończyła swoją działalność. Budynek dawnego klubu przestał tętnić życiem, a wkrótce potem uległ rozbiórce.

Dla wielu mieszkańców Przylesia, którzy dorastali w latach 80. i 90., zniknięcie klubu było symbolem końca pewnej epoki — czasu, kiedy społeczność osiedlowa budowała się w jednym, wspólnym pokoju pełnym gier i hałaśliwej młodzieży.

Jak upamiętniono osiedlową legendę?

Mieszkańcy Lubina nie pozwolili jednak, by pamięć o panu Walerku zarosła trawnikiem. Dokładnie w miejscu, gdzie przez lata funkcjonował klub przy ul. Sportowej, powstał nowoczesny Skwer Walerka.

To nie jest zwykły fragment chodnika z ławką. Miejsce zaprojektowano tak, by nawiązywało do ducha patrona:

  • Pomnik Walerka: Na skwerze stanęła rzeźba przedstawiająca pana Waleriana siedzącego przy stoliku do gry w szachy/warcaby. Wygląda dokładnie tak, jak zapamiętali go wychowankowie – gotowy do kolejnej partii i rozmowy.

  • Zegar słoneczny: Wybudowano tam wyjątkowy, analematyczny zegar słoneczny, w którym wskazówką (gnomonem) staje się człowiek stający na odpowiednim miesiącu.

  • Plac zabaw i strefa gier: Powstał nowoczesny ogródek jordanowski oraz plenerowe stoliki do gier planszowych i szachów – tak, aby dzieciaki i dorośli nadal mogli robić to, do czego przez lata zachęcał ich pan Walerek.

Dziś Skwer Walerka to dowód na to, że prawdziwe autorytety nie muszą nosić garniturów i przemawiać z trybun. Czasem wystarczy mały klub osiedlowy, zestaw warcabów i serce otwarte dla dzieciaków z blokowiska.

Czytam i piszę w sercu

- Advertisement -
Przemysław Saracen
Przemysław Saracen
Publicysta, pisarczyk i człowiek pracy najemnej. Autor książki "Dzikie historie: Norwegia". Założyciel i wydawca magazynu "Srebrny Kompas".  Finalista polskiej edycji międzynarodowego konkurs scenariuszowego Hartley - Merill utworzonego przez Roberta Redforda. Wychowałem się w duchu Tony`ego Halika, małżeństwa Gucwińskich oraz komiksowych przygód Kajka i Kokosza i tarapatów, w jakie pakował się literacki wojak Szwejk. Lubię wszystko, co dobre i oryginalne. Czasem dobra rozmowa jest bardziej fascynująca, niż najbardziej wymyślny film.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

od tego autora