Gdy Matka Natura tworzyła zwierzęta wysokogórskie, zazwyczaj stawiała na elegancję. Kozice zgrabnie skaczą po skałach, owce grzecznie noszą wełnę, a koziorożce dumnie prężą potężne rogi. I wtedy na scenę wkracza takin złoty (Budorcas taxicolor bedfordi). Wygląda tak, jakby projektant poszedł na dłuższą przerwę obiadową, a rysunek dokończył stażysta po trzech kawach.
To niezwykłe stworzenie zamieszkuje niedostępne, mgliste lasy i skaliste zbocza chińskich prowincji Gansu i Shaanxi. Choć na pierwszy rzut oka przypomina wielką, puszystą maskotkę z lunaparku, w rzeczywistości to twardy zawodnik, który czuje się w mrozach i na stromiznach jak ryba w wodzie.

Anatomia totalnego chaosu
Z czym kojarzy się takin? Naukowcy długo drapali się po głowach, próbując go zaszufladkować. Genetycznie najbliżej mu do… owiec i kóz, ale sylwetką przypomina raczej nieudany eksperyment genetyczny z udziałem:
Gęstej, złocistej wełny, która wygląda, jakby nigdy nie widziała szczotki ani grzebienia.
Ciężkiego cielska bizona osadzonego na zaskakująco krótkich, mocnych nogach.
Nosa łosia, który sprawia wrażenie, że zwierzę bez przerwy o coś się obraża.
Rogów antylopy gnu, skierowanych dumnie do tyłu i na boki.
Chińska legenda głosi, że takin powstał z połączenia magicznych stworzeń, co w sumie doskonale tłumaczy ten unikalny zestaw części zamiennych. Jedno jest pewne: w tłumie kozic czy jeleni takin jest absolutnie nierozpoznawalny – głównie dlatego, że wygląda, jakby ktoś ulepił go z waty cukrowej i zapomniał schować przed ulewą.

Ewolucyjny pancernik na cztery kopyta
Nie dajmy się jednak zwieść temu pociesznemu wyglądowi. Takin to nie bezradny pluszak, ale czołg terenowy świata ssaków kopytnych.
Wbudowana kurtka puchowa: Jego skóra wydziela grubą, oleistą substancję, która działa jak najlepszy kombinezon przeciwdeszczowy i mrozoodporny. Dzięki temu wilgoć i lodowaty wiatr w chińskich górach Qinling spływają po nim jak po przysłowiowej kaczce.
Zbudowany na strome ścieżki: Szerokie racice i niezwykle mocne stawy pozwalają mu lawirować po urwiskach, gdzie lęk wysokości to luksus, na który żaden takin nie może sobie pozwolić.
Głowa jako taran: Posiada masywny nos z ogromnymi zatokami. Służą one nie tylko do ogrzewania lodowatego powietrza wpadającego do płuc, ale też do… ryków ostrzegawczych, które brzmią trochę jak trąbienie zepsutej trąbki.
Dzień z życia górskiego filozofa
Jak wygląda typowy dzień takina? Zazwyczaj bardzo leniwie. Te zwierzęta to specjaliści od chilloutu w trudnych warunkach. Rano lubią wylegiwać się w zaroślach bambusowych, przeżuwając z kamienną twarzą liście, pędy i gałązki (są roślinożernymi smakoszami, którzy potrafią zjeść niemal każdą roślinę, nawet taką, po której inne zwierzęta dostałyby co najmniej kolki).
Kiedy staje się niebezpiecznie – na przykład w pobliżu kręci się lampart śnieżny – takin nie wpada w panikę. Wydaje specyficzny dźwięk przypominający kaszel, po czym rusza przed siebie z taką determinacją, że leśne krzaki i mniejsze drzewka po prostu znikają z jego drogi. Z tym zwierzakiem nikt w górach w dyskusje nie wchodzi.

Dlaczego warto kochać takina?
Takin złoty to narodowy skarb Chin (podlegający ścisłej ochronie, tuż obok pandy wielkiej), a zarazem idealny patron wszystkich tych dni, kiedy wstajemy z łóżka potargani, zaspani i niezbyt fotogeniczni, a mimo to musimy zdobyć swój własny Mount Everest – choćby miała to być tylko wizyta w poniedziałkowym urzędzie.
Następnym razem, gdy poczujesz, że Twój styl i fryzura nie wytrzymują próby czasu, spójrz na takina. Ten dumnie kroczący, złocisty olbrzym udowadnia, że wcale nie trzeba wyglądać jak z żurnala, żeby być królem gór.
Ciekawostka na koniec: Podobno to właśnie złote runo, o które walczyli starożytni Argonauci z mitologii greckiej, mogło mieć coś wspólnego z lśniącym w słońcu futrem takina. Kto wie – może mityczni bohaterowie popłynęli na koniec świata nie dla złota, tylko po to, by zobaczyć na żywo najdziwniejszą owcę w historii wszechświatów!
A czy Ty masz ochotę spakować plecak i ruszyć w ślad za takinem w góry Qinling, czy wolisz jednak podziwiać go z bezpiecznej odległości w polskich ogrodach zoologicznych?


