najnowsze

zobacz również

Takin złoty: Himalajski czołg w kolorze luksusowego futra

- Advertisement -

Gdy Matka Natura tworzyła zwierzęta wysokogórskie, zazwyczaj stawiała na elegancję. Kozice zgrabnie skaczą po skałach, owce grzecznie noszą wełnę, a koziorożce dumnie prężą potężne rogi. I wtedy na scenę wkracza takin złoty (Budorcas taxicolor bedfordi). Wygląda tak, jakby projektant poszedł na dłuższą przerwę obiadową, a rysunek dokończył stażysta po trzech kawach.

To niezwykłe stworzenie zamieszkuje niedostępne, mgliste lasy i skaliste zbocza chińskich prowincji Gansu i Shaanxi. Choć na pierwszy rzut oka przypomina wielką, puszystą maskotkę z lunaparku, w rzeczywistości to twardy zawodnik, który czuje się w mrozach i na stromiznach jak ryba w wodzie.

Takin złoty z wrocławskiego ogrogu zoologicznego. Zdjęcie: Przemysław Saracen

Anatomia totalnego chaosu

Z czym kojarzy się takin? Naukowcy długo drapali się po głowach, próbując go zaszufladkować. Genetycznie najbliżej mu do… owiec i kóz, ale sylwetką przypomina raczej nieudany eksperyment genetyczny z udziałem:

  • Gęstej, złocistej wełny, która wygląda, jakby nigdy nie widziała szczotki ani grzebienia.

  • Ciężkiego cielska bizona osadzonego na zaskakująco krótkich, mocnych nogach.

  • Nosa łosia, który sprawia wrażenie, że zwierzę bez przerwy o coś się obraża.

  • Rogów antylopy gnu, skierowanych dumnie do tyłu i na boki.

Chińska legenda głosi, że takin powstał z połączenia magicznych stworzeń, co w sumie doskonale tłumaczy ten unikalny zestaw części zamiennych. Jedno jest pewne: w tłumie kozic czy jeleni takin jest absolutnie nierozpoznawalny – głównie dlatego, że wygląda, jakby ktoś ulepił go z waty cukrowej i zapomniał schować przed ulewą.

Część wybiegu takina złotego we wrocławskim zoo. Zdjęcie: Przemysław Saracen

Ewolucyjny pancernik na cztery kopyta

Nie dajmy się jednak zwieść temu pociesznemu wyglądowi. Takin to nie bezradny pluszak, ale czołg terenowy świata ssaków kopytnych.

  • Wbudowana kurtka puchowa: Jego skóra wydziela grubą, oleistą substancję, która działa jak najlepszy kombinezon przeciwdeszczowy i mrozoodporny. Dzięki temu wilgoć i lodowaty wiatr w chińskich górach Qinling spływają po nim jak po przysłowiowej kaczce.

  • Zbudowany na strome ścieżki: Szerokie racice i niezwykle mocne stawy pozwalają mu lawirować po urwiskach, gdzie lęk wysokości to luksus, na który żaden takin nie może sobie pozwolić.

  • Głowa jako taran: Posiada masywny nos z ogromnymi zatokami. Służą one nie tylko do ogrzewania lodowatego powietrza wpadającego do płuc, ale też do… ryków ostrzegawczych, które brzmią trochę jak trąbienie zepsutej trąbki.

Dzień z życia górskiego filozofa

Jak wygląda typowy dzień takina? Zazwyczaj bardzo leniwie. Te zwierzęta to specjaliści od chilloutu w trudnych warunkach. Rano lubią wylegiwać się w zaroślach bambusowych, przeżuwając z kamienną twarzą liście, pędy i gałązki (są roślinożernymi smakoszami, którzy potrafią zjeść niemal każdą roślinę, nawet taką, po której inne zwierzęta dostałyby co najmniej kolki).

Kiedy staje się niebezpiecznie – na przykład w pobliżu kręci się lampart śnieżny – takin nie wpada w panikę. Wydaje specyficzny dźwięk przypominający kaszel, po czym rusza przed siebie z taką determinacją, że leśne krzaki i mniejsze drzewka po prostu znikają z jego drogi. Z tym zwierzakiem nikt w górach w dyskusje nie wchodzi.

Takin złoty we wrocławskim zoo. Zdjęcie: Przemysław Saracen

Dlaczego warto kochać takina?

Takin złoty to narodowy skarb Chin (podlegający ścisłej ochronie, tuż obok pandy wielkiej), a zarazem idealny patron wszystkich tych dni, kiedy wstajemy z łóżka potargani, zaspani i niezbyt fotogeniczni, a mimo to musimy zdobyć swój własny Mount Everest – choćby miała to być tylko wizyta w poniedziałkowym urzędzie.

Następnym razem, gdy poczujesz, że Twój styl i fryzura nie wytrzymują próby czasu, spójrz na takina. Ten dumnie kroczący, złocisty olbrzym udowadnia, że wcale nie trzeba wyglądać jak z żurnala, żeby być królem gór.

Ciekawostka na koniec: Podobno to właśnie złote runo, o które walczyli starożytni Argonauci z mitologii greckiej, mogło mieć coś wspólnego z lśniącym w słońcu futrem takina. Kto wie – może mityczni bohaterowie popłynęli na koniec świata nie dla złota, tylko po to, by zobaczyć na żywo najdziwniejszą owcę w historii wszechświatów!

A czy Ty masz ochotę spakować plecak i ruszyć w ślad za takinem w góry Qinling, czy wolisz jednak podziwiać go z bezpiecznej odległości w polskich ogrodach zoologicznych?

Wracamy do opolskiego zoo. Jest jeszcze lepiej!

- Advertisement -
Joanna Warska
Joanna Warska
Jestem trybikiem w maszynie. Trzeba to piszę, nie piszę to wypoczywam na balkonie, trawie lub w ogrodzie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

od tego autora