najnowsze

zobacz również

Bielik. O tym, jak stanąłem oko w oko ze skrzydlatym drapieżcą!

Ilustracja: AI na podstawie zdjęcia własnego. Pozostałe zdjęcia bielika znajdującego się w lubińskim zoo: Przemysław Saracen

- Advertisement -

Choć jest naszym symbolem narodowym i powodem do dumy, rzeczywistość nie już juz tak wspaniała. Ten ptasi kleptoman i padlinożerca jest największym ptakiem żyjącym w naszym kraju.

Gdy spoglądasz na polskie godło, myślisz pewnie: „oto dumny orzeł”. Jeśli jednak zapytasz ornitologa, ten z uśmiechem i lekkim pobłażaniem wyjaśni Ci, że ptak będący symbolem naszego kraju w klasyfikacji biologicznej… wcale orłem nie jest. Poznawajcie bielika – potężnego giganta, który z rozpiętością skrzydeł sięgającą niemal 2,5 metra jest prawdziwym królem polskiego nieba.

Potocznie mówimy o nim „orzeł bielik”, jednak systematycznie należy on do rodzaju łuszczaków / orłanów (Haliaeetus), czyli ptaków wybitnie związanych ze środowiskiem wodnym. Różnica tkwi w szczegółach anatomicznych:

  • Orły: Mają skoki (dolną część nóg) opierzone aż do samych palców – przypominają one włochate „spodnie”.

  • Bielik (orłan): Jego skoki są zupełnie nagie, pokryte żółtą łuską. Wszystko po to, by podczas pikowania i wyciągania śliskich ryb z wody pióra nie nasiąkały wilgocią.

Bielikowi bliżej więc do rybożernego drapieżnika wodnego niż do typowego górskiego orła.

Jeśli chodzi o lubińskiego bielika, a raczej ich parę – mam z nimi wspaniałe doświadczenia.

W końcu byłem opiekunem tych stworzeń, a spod dinozaurów to nawet gnój wybierałem!
Pewnego dnia, a był to zapewne poniedziałek – nadszedł czas karmienia. Odpowiednio wcześniej, bo z samego ranka, pod nadzorem starszej – stażem oczywiście! – koleżanki przygotowywałem karmę dla ptaków.

Do misek trafiały zatem świerszcze, które – w końcu żywe – uciekały przed przeznaczeniem, żywe larwy mącznika, które wykorzystywane są w przemyśle spożywczym (w takiej Norwegii zmielone larwy służą do produkcji pieczywa i w niektórych przypadkach stanowią 2% składu chleba), twarożek, specjalne odżywki, a przede wszystkim myszy, szczury, martwe ryby: karasie, karpie i inne, noworodki kurcząt lub myszek, jajeczko na twardo, siekane warzywa i owoce, a czasem pół kurczaka.

Z tymi myszami, szczurami i kurczakami to zresztą jest ciekawa sprawa. Nie mogą być to upolowane lub we własnym zakresie hodowane szczury, myszy i kurczaki. Kiedyś po prostu wkładało się żywe pisklęta do np. wiadra, zakrywało kocem, wpuszczało pod ten koc wężyk i odkręcało gaz. Następnie martwy drób podawało się zwierzętom. Na szczęście czasy mamy inne, choć zabicie zwierzaka to zabicie zwierzaka.

W każdym razie truchełka kurczaków dziś kupuje się w specjalistycznych placówkach, podobnie jak szczury hodowlane i myszy.

Bieliki, jak to bieliki – muszą jeść konkretnie, w końcu to wielkie ptaki. Dlatego podajemy im na zmianę karpia, kurczaka lub szczury. Niedziela jest zwykle postna. Nie dlatego, że są to specjalnie religijne ptaki. Po prostu ze względu na to, że żyją w niewoli, jednodniowa głodówka jest wskazana ze względu na ich stan zdrowia.

W dzień, w którym rozpocząłem karmienie bielików był dniem sponsorowanym przez literkę SZ, jak szczur.

Kiedy dotarliśmy „meleksem” pod wolierę, ptaki raczyły wyrazić swoje zainteresowanie przechyleniem głowy i spojrzeniem w moją stronę.

– Pamiętaj, ani waż spojrzeć mu sie w oczy – mówiła koleżanka – bo potraktuje cię jak rywala i ci po prostu kark upierdoli.
– Ta, ta, jasne, jasne – odpowiedziałem w najbardziej opanowany sposób, choć opanował mnie strach.

Otworzyłem wolierę i powoli wszedłem z karmą. Szczury rozłożyłem na głazie i leżącym na ziemi pniaku, po czym nie odwracając się od bielików ruszyłem powoli, kłaniając się grzecznie, niczym sługa panicznie bojący się spojrzeć w oczy swego cesarza do wyjścia.

Po iluś próbach – rozumiecie, z jakichś powodów klucz nie mógł trafić do zamka, udało mi się zamknąć wolierę. Odetchnąłem i teraz zadowolony z siebie spojrzałem bielikowi w oczy i pokazałem język.

Ten, niczym znudzony budda zeskoczył na ziemię, by po chwilę nieporadnie wskoczyć na pniak. Po chwili uderzył dziobem w szczura. Cios był tak mocny, że rozłupał gryzonia na kawałki.

Zrozumiałem, że koleżanka naprawdę nie żartowała. Tak, bieliki to piękne ptaki.

Dziś sytuacja tego ptaka uległa poprawie i nie jest krytycznie zagrożony. Pamiętać jednak należy, że nadal podlega statusowi ochrony ścisłej, a wokół jego gniazd wyznacza się strefy ochronne. Umieszczony jest również w Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt i Załączniku Dyrektywy Ptasiej.

A teraz parę rzeczy, które musicie znać, by napawać się pięknem tych dostojnych szkodników 😉

Polskie słowo bielik odnosi się do najbardziej charakterystycznego elementu dorosłego ptaka – śnieżnobiałego ogona (zwanego sterówkami).

Co ciekawe, na swoją kultową „biel” ptak musi cierpliwie poczekać. Młode bieliki są jednolicie ciemnobrązowe z czarnym dziobem i ciemnym ogonem. Dopiero około 4-5. roku życia rozjaśniają im się oczy, dziób staje się potężny i jaskrawożółty, a ogon przybiera idealnie białą barwę.

Bielik nie jest wybrednym smakoszem, ale jego ulubionym daniem są ryby (stanowiące 60–70% diety) oraz ptaki wodne (łyski, kaczki, kormorany).

Jako strateg woli działać sprytnie niż przemęczać się podczas pościgu:
  1. Lustracja z wysoka: Zasiada na wysokim drzewie nad brzegiem jeziora lub rzeki i cierpliwie obserwuje wodę.
  2. Atak z zaskoczenia: Pikuje tuż nad powierzchnię wody, wyciągając potężne szpony (tzw. szpony chwytne z ostrymi jak brzytwa szponami) i porywa ryby ważące nawet 3–4 kg.
  3. Pirat powietrzny: Bieliki słyną z tzw. kleptopasożytnictwa – bezczelnie odbierają zdobycz mniejszym ptakom, na przykład rybołowom lub czaplom.

Miłość na całe życie i budowa architektonicznego giganta

Bieliki to wzorowi romantycy – łączy je monogamia. Para dobiera się na całe życie i rozdziela ją dopiero śmierć jednego z partnerów.
  • Podniebne tańce: Ich zaloty wyglądają spektakularnie. Ptaki poszybują wysoko, chwytają się szponami w powietrzu i spadają w dół, wykonując obroty, by rozłączyć się tuż nad koronami drzew.
  • Mieszkanie w rozmiarze XXL: Gniazdo bielika to prawdziwa konstrukcja wszech czasów. Wykorzystują to samo gniazdo przez dziesiątki lat, co roku je rozbudowując. Największe znalezione gniazda bielików miały 2 metry średnicy, do 3 metrów wysokości i ważyły ponad tonę! Niekiedy pod ciężarem takiego „zamku” łamie się całe drzewo.
  • Lęki i wychowanie: Samica składa zazwyczaj 2–3 jaja na przełomie lutego i marca. Przez ponad miesiąc rodzice wysiadują je na zmianę. Młode spędzają w gnieździe około 10 tygodni, a potem jeszcze przez parę miesięcy uciekają się pod opiekę rodziców.

Dlaczego bielik jest pod ścisłą ochroną?

Na przełomie XIX i XX wieku bielik w Polsce znalazł się na skraju wyginięcia. Złożyły się na to masowe odstrzały (uważano go za szkodnika rybackiego), wycinanie starych lasów oraz powszechne stosowanie pestycydów (szczególnie DDT). DDT powodowało, że skorupki jaj bielików stawały się tak cienkie, iż pękały pod ciężarem wysiadujących rodziców.
Dziś bielik jest w Polsce pod ścisłą ochroną gatunkową, awokół jego gniazd tworzy się tzw. strefy ochrony okresowej i całorocznej:
  • Strefa całoroczna (do 200 m od gniazda): Całkowity zakaz przebywania ludzi, jakichkolwiek prac leśnych czy budowlanych przez cały rok.
  • Strefa okresowa (do 500 m od gniazda): Obowiązuje w okresie lęgowym (od 1 stycznia do 31 lipca).
Dzięki tym rygorystycznym przepisom i akcjom OTOP oraz Komitetu Ochrony Orłów, populacja bielika w Polsce przeżywa renesans – z zaledwie kilkudziesięciu par w latach 50. XX wieku wzrosła do ponad 1500 – 1900 par lęgowych obecnie, co stawia Polskę w czołówce europejskich ostoi tego gatunku!

Garść fascynujących ciekawostek

  • Głos niedopasowany do postury: Mimo że ptak wygląda jak uosobienie grozy, jego głos przypomina… piskliwe, głośne śmianie się lub ujadanie małego pieska („klik-klik-klik”).
  • Świetne oko: Wzrok bielika jest około 3-4 razy ostrzejszy niż człowieka. Z wysokości kilkuset metrów potrafi dostrzec ruch płotki pod powierzchnią wody.
  • Rozpiętość skrzydeł: Samice są większe od samców (to częste u ptaków drapieżnych) – ich rozpiętość skrzydeł może dochodzić do 245 cm.

Jeśli zafascynował Cię ptasi świat, zapraszam do obejrzenia kapitalnego filmu „Dziobem i pazurem” w reżyserii Krystiana Matyska. Film, który powstawał trzy lata pokazuje w zapierający dech w piersiach ptasi świat, na który składają się między innymi: walkę jastrzębia z myszołowem o padłego żubra, polowanie orła przedniego na jenota, walki żurawi, atak bielików na kolonię kormoranów, toki cietrzewi, kucie dziupli przez sikorkę oraz dzięcioła, zmagania bielika z karpiem który bardzo nie chce stać się ofiarą i niemal topi napastnika.

- Advertisement -
Przemysław Saracen
Przemysław Saracen
Publicysta, pisarczyk i człowiek pracy najemnej. Autor książki "Dzikie historie: Norwegia". Założyciel i wydawca magazynu "Srebrny Kompas".  Finalista polskiej edycji międzynarodowego konkurs scenariuszowego Hartley - Merill utworzonego przez Roberta Redforda. Wychowałem się w duchu Tony`ego Halika, małżeństwa Gucwińskich oraz komiksowych przygód Kajka i Kokosza i tarapatów, w jakie pakował się literacki wojak Szwejk. Lubię wszystko, co dobre i oryginalne. Czasem dobra rozmowa jest bardziej fascynująca, niż najbardziej wymyślny film.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

od tego autora