najnowsze

zobacz również

Jak dziura w ziemi została najpiękniejszym rynkiem na Dolnym Śląsku

Zdjęcie: Lubin Extra

- Advertisement -

Oto historia, która udowadnia, że polska rzeczywistość potrafi przeskoczyć najbardziej absurdalne komedie alternatywne.

Każde szanujące się miasto ma swój symbol. Paryż ma Wieżę Eiffla, Rzym ma Koloseum, a Lubin przez ponad dekadę miał… Dziurę. I to nie byle jaką! Była to dziura reprezentacyjna, wykopana w samym sercu miasta, ogrodzona płotem i otoczona troskliwą opieką lokalnych władz.

Czy możesz wesprzeć Miejski Magazyn 'Tu Lubin’?

Gdyby absurd miał swoją stolicę, bez wątpienia znajdowałaby się ona w wykopie w lubińskim rynku.

Plan doskonały: Niemiec kupi, galerię postawi

Wszystko zaczęło się w okolicy 2000 roku, kiedy prezydent Lubina, Robert Raczyński, postanowił zrealizować wielką wizję modernizacji centrum miasta.

Pomysł był prosty: sprzedać połowę rynku inwestorowi, który wybuduje tam nowoczesną galerię handlową.

Do gry wszedł niemiecki inwestor – spółka Womak. Urząd miasta podpisał umowę i sprzedał teren w samym centrum za kwotę rzędu 1,5 miliona złotych. Ziemia została przekazana, sprzęt wjechał na plac, koparki wygrzebały gigantyczny dół pod fundamenty i… na tym inwestycja się skończyła.

Inwestor przeliczył koszty, nadszedł kryzys, a biznesowe plany legły w ziemi. W centrum miedzianej stolicy Polski pozostał jedynie wykop, betonowe płyty i falista blacha ogrodzenia.

Jak wykorzystać gniew ludzi i wygrać wojewódzki konkurs bez wsparcia mediów, polityków i biznesu – krok po kroku

Dekada życia z wykopem i akcja portalu Lubiniak

Przez kolejne dziesięć lat dziura w rynku żyła własnym życiem. Zarośla rosły, psy miały gdzie biegać, a mieszkańcy z rosnącym niedowierzaniem patrzyli na krajobraz przypominający leje po bombach.

W tym momencie na scenę wkroczył portal Lubiniak prowadzony przez Przemysława Saracena. Zarażony bakcylem „wybierzmy najbrzydszy rynek świata najładniejszym rynkiem Dolnego Śląska” przez lokalnego społecznika i dziennikarza, Dariusza Szymachę ruszył do akcji.

Rozkręcona zadyma szybko przeistoczyła się w nabierającą rozpędu i ciężaru kulę śniegu. Po drodze dołączyli spiskowcy – Mariola Kosenko i Robert Strojewski z Naszego Lubina i wszyscy, który pragnęli zaprotestować przeciwko zamordystycznej polityce prowadzonej przez prezydenta Lubina.

Gazeta Wrocławska: „Witamy w dziurze!”

Saracen uznał, że skoro władze miasta są bezradne wobec wielkiego wykopu, należy opowiedzieć tę historię światu przy użyciu oręża najpotężniejszego: bezlitosnej satyry.

Na łamach portalu i w mediach społecznościowych ruszyła genialna kampania. Dziura stała się bohaterką memów, wierszy i relacji. Pisano o niej jak o atrakcji turystycznej i unikalnym rezerwacie przyrody w centrum miasta. Kampania tak bardzo zjednoczyła i rozbawiła mieszkańców, że postanowili zorganizować wielki absurdalny protest.

Prawdziwy majstersztyk: Dziura wygrywa plebiscyt Gazety Wrocławskiej!

Gdy „Gazeta Wrocławska” ogłosiła plebiscyt na Najpiękniejszy Rynek na Dolnym Śląsku, lubinianie – zorganizowani i zachęceni przez portal Lubiniak – postanowili utrzeć nosa prezydentowi.

Mobilizacja była niesamowita. Mieszkańcy masowo oddawali głosy na Lubin, wyprzedzając w rankingu zabytkowy Wrocław, Świdnicę czy Jelenią Górę. Efekt? Lubińska dziura oficjalnie wygrała plebiscyt i została ogłoszona najpiękniejszym rynkiem w regionie!

W ciągu kilku dni Lubinianie masowo wzięli udział w plebiscycie oddając ponad 17 tysięcy głosów. Drugie miejsce zajęły Ziębice, które zdobyły niecałe 12 tysięcy głosów.

Prezydent Raczyński musiał przełknąć wyjątkowo gorzką pigułkę: cała Polska śmiała się z faktu, że dolnośląscy użytkownicy internetu uznali ogrodzony wykop za perłę architektury.

Dziura straszy, Dziura łączy, może Dziura już się skończy?

Drogi powrót do stanu wyjściowego

Absurdalne zwycięstwo w plebiscycie przyspieszyło działania władz, ale cena za naprawę błędu sprzed lat okazała się astronomiczna.

Po latach batalii prawnych i negocjacji z inwestorem, miasto postanowiło odkupić teren. Matematyka tej transakcji przejdzie do historii miejskiej gospodarności:

* Sprzedaż terenu: ok. 1,5 mln zł

* Odkupienie dziury: około 13–14 mln zł (wliczając roszczenia i opłaty)

Za przywilej posiadania własnego wykopu przez dekadę i konieczność zasypania go, podatnicy z Lubina zapłacili niemal dziesięciokrotność pierwotnej sumy.

Ostatecznie dziura została zasypana, a w jej miejscu powstał plac nazwany patelnią.

Dziś po wykopie nie ma już śladu, ale historia o tym, jak lubinianie wybrali dziurę w ziemi najpiękniejszym rynkiem w regionie, na zawsze pozostanie w kanonie obywatelskiego sprzeciwu na wesoło.

I choć ta historia brzmi tak nieprawdopodobnie, że aż zabawnie, to rzeczywistość nie była już tak wesoła.

Z życia wzięte. Historia Dziury w Rynku…

 

 

- Advertisement -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

od tego autora