Pisaliśmy o tym dobrych kilka miesięcy temu, ale dziś – gdy kolejny raz pada rekord upałów – powtórzymy nasze stanowisko zwłaszcza, że jest już miasto, które pójdzie w opisywanym przez nas kierunku. Pisze o tym na swoim profilu pan Franciszek Wojtyczka.
Skoro stać nas na oszalałe wydatki, których nikt nie kontroluje, nie rozumiemy dlaczego przez tyle lat nie potrafimy doczekać się rozsądnego kształtu lubińskiego Rynku.
Uważamy, że na zasadzie kontrastu powinien to być tzw. powrót do przeszłość z zaprojektowaniem zieleni nawiązującej do tzw. wiszących ogrodów. A wiemy, że lata temu taki projekt miał miejsce.
Fantastyczną sprawą byłby sztuczny staw, który nie tylko byłby przepięknym elementem krajobrazu automatycznie przenoszącym nas bliżej natury, ale wpłynąłby na wizerunek tego miejsca, jego atrakcyjność i rozwój natury – wiadomo, że tego typu miejsca sprzyjają przyrodzie.
Dodajmy do tego tzw. „miejski farming” oraz Kwartał Weteranów, którym swego czasu wspominaliśmy, a otrzymamy względnie tanie i szybkie w realizacji miejsce, które naturalną drogą przyciągnie ludzie i stanie się nieodzownym elementem spotkań.
No ale wiecie, żyjemy w Lubinie, tutaj tylko Robert Raczyński może mieć rację, a pielęgnowane zawiści i zemsta uniemożliwiają inicjatywy niezależne od ludzi prezydenta.



