Niby dawanie to radość, ale… 38% z nas nie ma pomysłu, co dać bliskim, 36% stresuje się, czy prezent się spodoba, a 1 na 4 będzie zawiedziony tym, co dostanie. Jeszcze gorszą pułapką jest dawanie całego siebie i jeszcze trochę, czyli zabawa w „zasługiwanie” na miłość, w „popatrz, co dla Ciebie robię”.
Kroki tego tańca są proste:
1. Ona stoi przy kuchni godzinami, wypróbowuje niesprawdzone (albo sprawdzone, ale bardzo wymyślne) przepisy, staje na rzęsach, żeby upchać te 12 dań w lodówce, a w przerwach sprząta, myje okna i biegnie po kolejne zakupy. Wszystko w nadziei na miłość, piedestał i czerwony dywan.
2. Reszta rodziny nie bardzo wie, jak się w tym rozgardiaszu odnaleźć. W lepszym scenariuszu dostają polecenia, ale nagrodą za dobrze wykonaną robotę jest… więcej pracy, co bardzo demotywuje. Zaczynają się więc „migać”, ociągać, usiłują wyrwać ze świątecznego harmonogramu chwilkę na drzemkę czy zabawę, co zostaje źle przyjęte. W najgorszym scenariuszu odkorkowują butelkę i koncentrują się na „świętowaniu”
3. Ona czuje się niedoceniona, niekochana, odrzucona, porzucona itd. I tu na troje babka wróżyła – albo wybuchnie agresją czynną, albo ukarze biernym fochem i milczeniem, albo uruchomi inny mechanizm obronny – reakcję pozorowaną, która sprawi, że będzie z uśmiechem wysilać się jeszcze bardziej, choć w środku się gotuje.
4. Ale to Święta przecież, więc niektórzy (i niektóre, bo kobiety w tym celują) chowają złość głęboko za poczuciem winy. Poczucie winy zaś ma to do siebie, że wprowadza jeszcze większe emocjonalne pogubienie. Teraz tylko trzeba znaleźć „haka” i uzasadnić wybuch złości…
Święta podbijają nasz poziom stresu o 12 punktów w skalu Rahe’a i Holmesa. 1/8 Polaków ocenia, że Święta to dla nich przede wszystkim stres, w grudniu wzrasta też liczba osób z depresją.
Zastanawiałam się nad jakąś sensowną puentą, ale właściwie jej nie mam. Czasem winny jest brak komunikacji i tak naprawdę da się Święta w trudnych domach uczynić bardziej ludzkimi, o ile zrezygnujemy z tych wszystkich „muszę” i „powinienem”, a czasem nic, co powiemy i zrobimy, nie zmieni upiornych rodzinnych „tradycji” unieszczęśliwiania wszystkich wokół.





