Zobacz również

Dlaczego ofiary przemocy zostają ze sprawcami? Psycholog wyjaśnia

Wśród powodów, dla których ofiary przemocy (obojga płci) zostają ze sprawcami, trzy wiodą prym. Są to:

Iluzja kontroli

Koło przemocy (a właściwie spirala, bo przemoc eskaluje) przez pewien czas ma etap zwany miesiącem miodowym. Nie trwa on zwykle miesiąca, z czasem staje się coraz krótszy lub zanika, i polega na tym, że sprawca z poczucia winy i strachu przed konsekwencjami stara się załagodzić sytuację po wybuchu. Ofiara zyskuje wtedy mylne poczucie, że sprawca się zmienia, stara, że można się z nim dogadać i coś mu wytłumaczyć. Do czasu, bo za rogiem już czyha faza „narastanie napięcia”, która skończy się następnym wybuchem.

Wyuczona bezradność

Ofiara tyle razy próbuje bezskutecznie coś zmienić, że przestaje wierzyć, że ma kontrolę nad swoim życiem i że jej działania mogą cokolwiek dać. Po prostu przechodzi w tryb apatycznego przetrwania, trzyma się poczucia bezradności kurczowo, bo nie chce już się szarpać i doświadczać kolejnych zawodów oraz kar ze strony sprawcy. Niestety często też przestaje reagować na przemoc wobec dzieci.

Brak gotowości poniesienia straty

Jesteśmy wychowywani w absurdalnym przekonaniu, że „wybrać dobrze”, to znaczy „nic nie stracić”. Tymczasem rozpad rodziny to straty na każdym polu – często to ofiara i jej dzieci tracą dom, jest im ciężej finansowo i organizacyjnie. Straty są też na polu relacji z dziećmi, bo często właśnie gdy zrobi się spokojnie, mają przestrzeń, żeby odreagować swoje straty i traumy. Często też idealizują rodzica nieobecnego, a obwiniają tego, który jest obok i daje bezpieczną przestrzeń, by wyrazić złość. O ile ta przestrzeń jest bezpieczna, bo zdarza się, że była ofiara w stresie zaczyna być sprawcą dla własnych dzieci. Wreszcie zdarza się, że jedna lub obie strony grają własnymi dziećmi i manipulują nimi. Ofiara, mimo że jej siły są nadwątlone, nie wypływa ze związku na spokojne wody, a prosto w chaos burzy, którą musi przetrwać, żeby znów zobaczyć słońce.

Zdecydowanie rzadziej spotykałam się z „co ludzie powiedzą?”. Chyba ofiara jest już na tyle zaszczuta, że w pewnym momencie, nawet jeśli jest jej wstyd, ten wstyd jej nie zatrzymuje.

Związek, w którym wystąpiła przemoc, da się uratować, ale obie strony muszą wziąć odpowiedzialność za swoje potrzeby, granice, emocje i obowiązki.

Starania jednej strony nie wystarczą, choćby stawała na rzęsach i zwyczajnie nie mają sensu.

Sens ma tylko postawienie jasnych i konsekwentnych granic, oddanie sprawcy odpowiedzialności wyboru – weźmie odpowiedzialność za siebie i swoje emocje, czy straci to, co najcenniejsze, pełną rodzinę.

Autor

  • Psycholożka, nauczycielka, terapeutka EMDR, dr nauk humanistycznych. Adiunkt - Badawczo - Dydaktyczny w: w: Wyższa Szkoła Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu.

    View all posts
Beata Rajba
Beata Rajba
Psycholożka, nauczycielka, terapeutka EMDR, dr nauk humanistycznych. Adiunkt - Badawczo - Dydaktyczny w: w: Wyższa Szkoła Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Tego autora