niedziela, 19 maja, 2024
21 C
Sobótka

“Civil War” to znakomite kino!

Znakomite. Kino w którym tytułowa „wojna domowa” w Stanach jest tylko pretekstem, tłem, przypowieścią w historii o wielu innych sprawach. Przede wszystkim (przynajmniej dla mnie) o tym jak się zaczyna i kończy. Ale też sensie i bezsensie wojennego dziennikarstwa, o tym, jak los z nami igra, a wszystko jest mocno popieprzone.

A w tym wszystkim wybitna Kirsten Dunst (którą uwielbiam od dekad), świetna Cailee Spaeny, która wyrasta na aktorkę, którą warto obserwować, perfekcyjny Wagner Moura i bardzo dobry Stephen McKinley Henderson, którego Garland musi naprawdę lubić, bo napisał mu równie dobrą, albo i lepszą rolę niż w serialu „Devs”. Z „Devs” mamy na ekranie też Nicka Offermana, ale tylko na chwilę. Tymczasem gdy ta podstawowa czwórka wsiada do samochodu z napisem „Press” i rusza z Nowego Jorku do stolicy to wiemy od początku, że nie wszyscy to przeżyją. Ale rzecz jest tak dobrze napisana i opowiedziana, że tu nie ma pewniaków. Każde z nich może nie dotrwać do końca wojny i będzie to równie wiarygodne i sensowne dla tej opowieści.

Bo Garland naprawdę zacnie tu opowiada. Zmieniając tempo, nastroje, zmieniając swoich bohaterów i pokazując ich z każdej dobrej i złej strony. Kawał bardzo dobrego kina. Z muzyką, która wbija w fotel.

Gdzieś mi się tylko z tyłu głowy cały czas paliła mała czerwona lampka, że ten film to też (niezależnie od jego wielkich walorów) dziecko popkultury, jaką nam się od dekad wtłacza. Że ta sama (taka sama) opowieść umieszczona nie we współczesnych Stanach, a gdzieś w Afryce, na Bliskim Wschodzie nie zrobiłaby połowy tego wrażenia. I nie przyciągnęła do kin tłumów (a tu, wierzę, że pójdą). Że tę uniwersalną przypowieść trzeba było zamerykanizować, żeby przyciągnąć widzów (tak, jak amerykańskie remake’i wielu innych filmowych fabuł z całego świata). Bo widzowie stamtąd wolą zobaczyć to po amerykańsku.

Ba, nie tylko stamtąd, cały świat chętniej ogląda filmy amerykańskie i o Ameryce niż te skądinąd i kimś innym.

No to dostaliśmy. Oto sceny niczym z finałowego odcinka „Czterech Pancernych i Psa”, tylko zamiast Berlina mamy współczesny Waszyngton. I reporterów wojennych idących krok w krok za szturmującym oddziałem.

Top Tygodnia

Psycholog radzi: nie musisz wszystkiego kontrolować. Naucz się odpuszczać.

Dobre 15 lat temu, gdy byłam mamą raczkującego berbecia,...

“Rozróby i romanse”. Egmont przywraca do życia trupa. Ależ oni rozrabiają!

„Rozróby i romanse” to zbiór siedmiu nowelek rozgrywających się...

Florencja Północy, perła baroku, stolica kultury i wolności. Drezno. [76 zdjęć]

Florencja Północy, miasto baroku, kolebka kultury. Przepiękna starówka i...

Joe Metheny. Zabójca, który robił ze swoich ofiar hamburgery

Ta historia jest zbyt fantastyczna, by była prawdziwa, a...

Prawdziwa historia legendarnego zdjęcia „Pocałunek życia”

Kiedy przeglądam social media, co pewien czas widzę historyczne...

Zobacz koniecznie

Asterix i Wikingowie. Recenzja animowanego klasyka.

Jedenasta filmowa przygoda Asterixa i jego dzielnych przyjaciół zapowiadana...

BodyCount “Carnivore”. Muzyczny gangster w najwyższej formie

Kiedy zamierzasz oceniać płyty „Body Count” musisz liczyć się...

“Najmro.” Tak dobrej rozrywki w polskim kinie dawno nie było!

Zawsze kiedy obiecuję sobie, że będę obchodził polski film...

5 cudów, które dała nam Ukraina

Tak naprawdę fascynację Ukrainą poczułem podczas lektury genialnej powieści...

Najwspanialsze skarby kuchni albańskiej

Kuchnia albańska jest prosta i smaczna. Prostota potraw wynika...
Tylko na Wakacje.pl

Powiązane

Popularne Kategorie