Zobacz również

Chatbot jako terapeuta? Nie rób sobie tego!

Pisałam swego czasu sporo o eksperymencie Wojtka Popieli, w którym przy moim wsparciu udawał on pacjenta chata. Ten bez promptowania wszedł w rolę „terapeuty” (a przynajmniej tak twierdził, za psychoterapeutę się podając) i prowadził rozmowe w sposób, który dla prawdziwego pacjenta zmagającego się z zaburzeniami nastroju i myślami samobójczymi byłby po prostu niebezpieczny.

Jak się okazuje, nie był to odosobniony przypadek.

W USA trwa właśnie proces wytoczony przez rodziców 16-latka, który popełnił samobójstwo. Przed odebraniem sobie życia przez wiele miesięcy rozmawiał o swoich myślach samobójczych, a potem planach z chatem, który nie tylko nie zadbał o to, by namówić go na profesjonalną pomoc, ale wręcz – jak mówią rodzice – utwierdzał go w autodestrukcyjnych myślach.

Podobna historia spotkała nastolatkę, którą, jak twierdzi matka – oprogramowanie uzależniało od siebie i wspierało w udawaniu przed otoczeniem, że wszystko jest ok, do momentu próby samobójczej.

Chat nie radzi sobie z osobami w kryzysie, zamiast wsparcia daje linki i pochwały, utrzymuje przed ekranem, zamiast odmówić wspierania i wysłać do prawdziwego specjalisty. Zapewnia bezpłatne, dostępne 24/7 pozory pomocy, co sprawia, że osoba w kryzysie nie robi potrzebnego, często stanowiącego element leczenia kroku, jakim jest sięgnięcie po pomoc.

Co więcej liczne doniesienia budzą znaczne wątpliwości odnośnie poufności rozmów z chatem.

Stan Illinois zakazał AI prowadzenia rozmów terapeutycznych, oceniania stanu emocjonalnego pacjenta ani podejmowania decyzji klinicznych.

A Polska? Gdy zapytałam swoich studentów, 1/3 potwierdziła, że korzysta z chata szukając wsparcia i pocieszenia…

To NIE jest pomoc. To tylko jej pozory. Dlatego zapamiętaj:

Nie każda osoba w kryzysie potrzebuje psychoterapeuty (na którego faktycznie na NFZ czeka się długo, często ponad rok). Bardzo często lepszym wręcz wyborem będzie psycholog, na termin u którego czeka się zwykle kilka dni lub tygodni, albo interwent kryzysowy, który dostępny jest od ręki w centrach interwencji kryzysowej i wielu fundacjach.

Psychoterapeuta nie jest lepszy od psychologa. Często jest wręcz gorzej wykształcony, bo jednak mówimy o 4 latach podyplomówki po dowolnych, niekoniecznie kierunkowych studiach, podczas gdy psycholog uczy się 5 lat (lub krócej, ale materiał do opanowania ma ten sam).

Psychoterapeuta nie odprawia z osobą w kryzysie jakichś czarów, których nie umie psycholog. Bardzo wiele interwencji, szczególnie w przypadku osoby w kryzysie, będzie zwyczajnie takie samo. Te zawody się w znacznej mierze pokrywają.

Psycholog jest najlepszym pierwszym adresem, bo jest w stanie ocenić, gdzie w razie czego pacjenta odesłać – czy potrzebuje psychiatry, czy psychoterapeuty, czy terapeuty uzależnień, a może w ogóle prawnika lub lekarza.

Mitem jest, że osoba potrzebująca terapii musi rozwiązać wszystkie swoje problemy w jednym cyklu. Często przechodzi przez kilku specjalistów, którzy maja różne cele i zadania – ustabilizować stan i zapewnić wsparcie, doradztwo, w oczekiwaniu na bardziej długofalowe formy interwencji, które niekoniecznie są psychoterapią. Zależy od potrzeb danej osoby.

Mitem jest, że młody psycholog z fundacji nic nie umie. Po studiach powinien być w podstawowym zakresie przygotowany do pracy z pacjentem polegającej na wsparciu psychicznym, psychoedukacji, doradztwie czy stawianiu diagnozy funkcjonalnej. W wielu miejscach ma dodatkowo superwizję czy interwizje koleżeńskie, co pozwala mu być skuteczniejszym.

Terapia nie ma na celu rozwiązania wszystkich problemów „od deski do deski”. Na różnych etapach życia manifestują się różne nasze problemy i w różny sposób. A nie da się nauczyć pływać w suchym basenie i przygotować w wieku 20 czy 30 lat na całą resztę życia.

Jest zupełnie ok, jeśli przejdziemy terapię w związku z np. zaburzeniami lękowymi, potem wrócimy do szukania pomocy, gdy po urodzeniu dziecka pojawi się obniżony nastrój, albo gdy zaczyna się wypalenie zawodowe, a parę lat później znowu pojawimy się u specjalisty, bo doskwiera nam kryzys wieku średniego. I nie, to nie musi być ten sam specjalista, ale może.

Lekarz psychiatra nie jest jedyną osobą mogącą wypisywać receptę na leki psychotropowe, choć faktycznie jest najlepszym adresem. Jeśli oczekiwanie do niego jest zbyt długie (we Wrocławiu wynosi w tej chwili co najmniej 3 tygodnie), można się zwrócić po pomoc do lekarza POZ, który wypisze leki „na przetrwanie”. Jeśli objawy są bardzo nasilone, możemy się udać na Szpitalny Oddział Ratunkowy (SOR) lub bezpośrednio do placówki psychiatrycznej z izbą przyjęć.

Jeśli jesteśmy w kryzysie, który sprawia, że zupełnie się pogubiliśmy i nie wiemy co zrobić, zawsze jest telefon zaufania (np. 116 123), pod którym psycholog czy interwent kryzysowy wysłucha, wesprze doraźnie i doradzi, co dalej.

Bo nie chodzi o to, żeby uzyskać od razu kompleksową pomoc, a żeby przetrwać do momentu jej uzyskania, nie oczekując cudów…

Chat tego nie zastąpi. Po prostu.

Autor

  • Psycholożka, nauczycielka, terapeutka EMDR, dr nauk humanistycznych. Adiunkt - Badawczo - Dydaktyczny w: w: Wyższa Szkoła Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu.

    View all posts
Beata Rajba
Beata Rajba
Psycholożka, nauczycielka, terapeutka EMDR, dr nauk humanistycznych. Adiunkt - Badawczo - Dydaktyczny w: w: Wyższa Szkoła Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Tego autora