Zobacz również

Taco. Nowe narodowe danie Norwegów

Jeśli zastanawiasz się, co Norwegowie spożywają na dobre rozpoczęcie weekendu, porzuć myśli o dorszu, homarze, czy soczystej pieczeni. Dziś już nie pizza Grandiosa, lecz taco stało się narodowym danie Norwegii. Norwegowie nie wyobrażają sobie życia bez fredagstaco, który jest nowym elementem norweskiego stylu życia.

Jak wygląda jedzenie norweskiego taco? Przyjrzyjmy się bliżej, jak wygląda typowe fredagstaco dla norweskich rodzin.

Podstawowe norweskie taco wykorzystuje albo stwardniałe tortille, które można kupić w dowolnym sklepie spożywczym lub miękkie tortille z mielonym mięsem doprawione mieszanką smaków taco. Dodaje się do nich salsę, ser i ulubione rodzaje warzyw i voila! Mamy tradycyjne norweskiego taco.

Rzecz jasna nie mają one zbyt wiele wspólnego z taco, które spożywane są w Meksyku, ale taka jest Norwegia.

Większość Norwegów spożywa taco pochodzące z gotowych zestawów powszechnie dostępnych w sklepach, trzeba tylko dokupić mięso (wołowe, wieprzowe, drobiowe, rybne – pełna dowolność, starty ser żółty, który w Norwegii nosi miano białego, oraz crème fraîche lub śmietanę (rømme). I warzywa. Nieważne jakie, po prostu takie jakie ci pasują ale wiedz, że Norwegowie zwykle kupują cebulę, sałatę, ogórek, świeże lub suszone pomidory, pieczarki, awokado, ananasa, marchew, oliwki, różne rodzaje fasoli, paprykę, banany, jalapeno,

Warzywa krojone są w sposób dowolny i nakładane do miseczek w ten sposób, by każdy miał możliwość kompozycji własnego taco.

Dlaczego taco stało się tak popularne w Norwegii?

Tutejsze społeczeństwo bardzo lubi spędzać wspólnie czas, a rozpoczęcie weekendu jest najlepszym czasem na taką formę relaksu. Jednak każde spotkanie więcej niż dwóch osób wiąże się z koniecznością przygotowania jakiegoś posiłku. A co prawda Norwegowie lubią gotować, ale podobnie jak my, zaczynają iść po linii najmniejszego oporu. Co jest w tej sytuacja lepsze niż przygotowanie taco? Zwłaszcza, gdy nie posiada się zbytnich umiejętności kulinarnych? Poza tym taco jest szybkie w przygotowaniu, a wspólnie ze znajomymi jeszcze szybsze. Składniki są tanie, a każdy może dowolnie dobierać je do własnego tacos. No i coś chyba najważniejszego: nie trzeba po nim sprzątać.

Reklama

A teraz coś zaskakującego, ale celowo zostawiliśmy tę informację aż do tego momentu. Choć polskie media mówią o fredagstaco jako nowej tradycji, to tak naprawdę 10 procent norweskich rodzin zajadało się taco w każdy piątek. Prawda jest taka, że robi się to raczej dwa razy miesiącu.

Jeśli zastanawiasz się, co Norwegowie spożywają na dobre rozpoczęcie weekendu, porzuć myśli o dorszu, homarze, czy soczystej pieczeni. Dziś Norwegowie nie wyobrażają sobie życia bez taco i bez wątpienia ten posiłek stał się nowym narodowym daniem, a fredagstaco to nowy element norweskiego stylu życia.

Jak wygląda jedzenie norweskiego taco? Przyjrzyjmy się bliżej, jak wygląda typowe fredagstaco dla norweskich rodzin.

Podstawowe norweskie taco wykorzystuje albo stwardniałe tortille, które można kupić w dowolnym sklepie spożywczym lub miękkie tortille z mielonym mięsem doprawione mieszanką smaków taco. Dodaje się do nich salsę, ser i ulubione rodzaje warzyw i voila! Mamy tradycyjne norweskiego taco.

Rzecz jasna nie mają one zbyt wiele wspólnego z taco, które spożywane są w Meksyku, ale taka jest Norwegia.

Większość Norwegów spożywa taco pochodzące z gotowych zestawów powszechnie dostępnych w sklepach, trzeba tylko dokupić mięso (wołowe, wieprzowe, drobiowe, rybne – pełna dowolność, starty ser żółty, który w Norwegii nosi miano białego, oraz crème fraîche lub śmietanę (rømme). I warzywa. Nieważne jakie, po prostu takie jakie ci pasują ale wiedz, że Norwegowie zwykle kupują cebulę, sałatę, ogórek, świeże lub suszone pomidory, pieczarki, awokado, ananasa, marchew, oliwki, różne rodzaje fasoli, paprykę, banany, jalapeno,

Warzywa krojone są w sposób dowolny i nakładane do miseczek w ten sposób, by każdy miał możliwość kompozycji własnego taco.

Dlaczego taco stało się tak popularne w Norwegii?

Tutejsze społeczeństwo bardzo lubi spędzać wspólnie czas, a rozpoczęcie weekendu jest najlepszym czasem na taką formę relaksu. Jednak każde spotkanie więcej niż dwóch osób wiąże się z koniecznością przygotowania jakiegoś posiłku. A co prawda Norwegowie lubią gotować, ale podobnie jak my, zaczynają iść po linii najmniejszego oporu. Co jest w tej sytuacja lepsze niż przygotowanie taco? Zwłaszcza, gdy nie posiada się zbytnich umiejętności kulinarnych? Poza tym taco jest szybkie w przygotowaniu, a wspólnie ze znajomymi jeszcze szybsze. Składniki są tanie, a każdy może dowolnie dobierać je do własnego tacos. No i coś chyba najważniejszego: nie trzeba po nim sprzątać.

Reklama

A teraz coś zaskakującego, ale celowo zostawiliśmy tę informację aż do tego momentu. Choć polskie media mówią o fredagstaco jako nowej tradycji, to tak naprawdę 10 procent norweskich rodzin zajadało się taco w każdy piątek. Prawda jest taka, że robi się to raczej dwa razy miesiącu.

Autor

  • Dziennikarz, pisarz i człowiek pracy najemnej. Autor książki "Dzikie historie: Norwegia". Założyciel i wydawca magazynu "Srebrny Kompas". Autor w serwisie "Posty.pl" oraz współpracownik lokalnego magazynu "Tu Lubin". Finalista polskiej edycji międzynarodowego konkurs scenariuszowego Hartley - Merill utworzonego przez Roberta Redforda. Wychowałem się w duchu Tony`ego Halika, małżeństwa Gucwińskich oraz komiksowych przygód Kajka i Kokosza i tarapatów, w jakie pakował się literacki wojak Szwejk. Lubię wszystko, co dobre i oryginalne. Czasem dobra rozmowa jest bardziej fascynująca, niż najbardziej wymyślny film.

    View all posts
Przemysław Saracen
Przemysław Saracen
Dziennikarz, pisarz i człowiek pracy najemnej. Autor książki "Dzikie historie: Norwegia". Założyciel i wydawca magazynu "Srebrny Kompas". Autor w serwisie "Posty.pl" oraz współpracownik lokalnego magazynu "Tu Lubin". Finalista polskiej edycji międzynarodowego konkurs scenariuszowego Hartley - Merill utworzonego przez Roberta Redforda. Wychowałem się w duchu Tony`ego Halika, małżeństwa Gucwińskich oraz komiksowych przygód Kajka i Kokosza i tarapatów, w jakie pakował się literacki wojak Szwejk. Lubię wszystko, co dobre i oryginalne. Czasem dobra rozmowa jest bardziej fascynująca, niż najbardziej wymyślny film.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Tego autora