To chyba jedno z najpiękniejszych zdjęć, jakie zrobiłem. Piękny to był paw, nie zapomnę go nigdy. Może dlatego dzień spędzony w praskim ogrodzie zoologicznym należał do jednego z najfajniejszych fotodni w ogóle 🙂
Gdyby matka natura prowadziła reality show, paw indyjski (Pavo cristatus) dostałby nagrodę dla największej „atencyjnej królowej” w historii programu. Wyobraź sobie kogoś, kto na niedzielny spacer do parku zakłada trzysekmetrowy garnitur z cekinów, a potem głośno narzeka, że wszyscy się na niego gapią. Poznajcie pawia – ptaka, który definicję „skromności” omija szerszym łukiem niż koty wodę.
1. Wielki blef, czyli czym właściwie jest ten ogon?
Zacznijmy od biologicznego oszustwa stulecia. To, co powszechnie nazywamy „pawim ogonem”, wcale ogonem nie jest.
Prawdziwy ogon pawia jest krótki, sztywny, szarobury i służy głównie jako stelaż – coś w rodzaju ukrytego rusztowania, na którym ptak rozpina swoje legendarne imperium. Te wielkie, mieniące się pióra to tzw. pokrywy nadogonowe.
Samiec pawia nosi na sobie ponad 150 takich piór, a każde z nich zakończone jest charakterystycznym „oczkiem”. Wygląda to zjawiskowo, ale spróbuj z czymś takim uciekać przed lisem albo chociażby elegancko obrócić się na gałęzi. To absolutny triumf formy nad treścią.
2. Podryw na „hipnotyzujące maślane oczy”
Po co mu ten cały majdan? Oczywiście chodzi o miłość (i przedłużenie gatunku). Kiedy nadchodzi sezon godowy, paw zamienia się w rasowego podrywacza.
Rozłożenie wachlarza: Najpierw następuje efektowne „otwarcie kurtyny”.
Taniec brzucha (a raczej piór): Paw zaczyna potrząsać całym tym rusztowaniem, wydając dźwięk przypominający szelest suchego liścia. Co ciekawe, naukowcy odkryli, że te wibracje generują infradźwięki, których ludzkie ucho nie słyszy, ale pawice… cóż, im aż drżą pióra.
Prezentacja tyłu: Czasami paw odwraca się do wybranki plecami (a raczej kuperkiem), żeby pokazać: „Patrz, z tyłu też jestem aerodynamiczny”.
A co na to pawica (samica)? Siedzi ze znudzoną miną, skubie trawę i udaje, że w ogóle go nie widzi. W świecie pawi to samice są surowymi jurorkami w „Tańcu z Gwiazdami”. Liczą oczka, oceniają symetrię i sprawdzają, czy samiec nie ma pasożytów. Jeśli wachlarz ma braki – randki nie będzie.
💡 Czy wiesz, że…?
Pawie białe to nie są albinosy! To osobniki z mutacją genetyczną zwaną leucyzmem. Brak im pigmentu w piórach, ale ich oczy pozostają ciemne. Wyglądają jak ptasi celebryci w sukniach ślubnych od haute couture.
3. Głos jak z horroru
Jeżeli myślisz, że tak piękny ptak musi śpiewać jak słowik, to jesteś w ogromnym błędzie. Głos pawia to skrzyżowanie skrzypiących drzwi do krypty, przerażonego kota i syreny alarmowej.
Ich okrzyki brzmią jak rozpaczliwe „Kaa-o! Kaa-o!” albo ludzkie wołanie o pomoc. Jeśli kiedykolwiek spacerowałeś nocą w pobliżu parku pałacowego i nagle usłyszałeś mrożący krew w żyłach wrzask – spokojnie, to tylko dumny pan paw przypomniał sobie, że istnieje.
4. Paw w domu? Lepiej kup sobie budzik
W starożytnym Rzymie pawie były symbolem luksusu (i… smacznym daniem na bankietach), w Indiach są ptakami świętymi i narodowymi, a w Polsce kojarzą się z krakowskimi czapkami.
Jeśli jednak zamarzy Ci się posiadanie pawia w ogrodzie, musisz wiedzieć trzy rzeczy:
Są świetnymi stróżami: Zauważą intruza szybciej niż jakikolwiek pies i natychmiast go oszukają swoim upiornym wrzaskiem.
Potrafią latać: Mimo wielkiego ogona, potrafią całkiem sprawnie wskoczyć na dach Twojego garażu albo sąsiada.
Mają zerowe poczucie prywatności: Uwielbiają przeglądać się w błyszczących karoseriach samochodów. Niestety, myślą wtedy, że to rywal i potrafią zaatakować własne odbicie dziobem. Twój lakiernik będzie zachwycony.
Podsumowanie
Paw indyjski to żywy dowód na to, że w ewolucji bezczelność i uroda czasem wygrywają z czystym pragmatyzmem. To ptak, który codziennie rano wstaje, patrzy w lustro (lub maskę Twojego auta) i mówi: „Tak, dzisiaj też będę idealny”. I wiecie co? Trudno mu odmówić racji.


