To chyba jedno z najpiękniejszych zdjęć, jakie zrobiłem. Piękny to był paw, nie zapomnę go nigdy. Może dlatego dzień spędzony w praskim ogrodzie zoologicznym należał do jednego z najfajniejszych fotodni w ogóle 🙂
Pojechaliśmy do Pragi, by odwiedzić tamtejszy ogród zoologiczny w czasie, gdy był w pierwszej czwórce zoo na świecie. I powiem wam, że wrażenie jest niesamowite.
Nie tylko ze względu na przepiękne zwierzęta oraz sposób aranżacji przestrzeni – proste, nienachalne, bardzo naturalne i wykorzystujące warunki terenowe. Jest to również świadectwo powodzi, która dotknęła to miejsce. Mowa tu o powodzi.
Praskie zoo leży tuż nad rzeką Wełtawą, która wylała się do ogrodu zoologicznego i – podobnie jak w przypadku powodzi, która pokonała nasze opolskie zoo – zdewastowało znaczną część placówki. Widać to szczególnie na przykładzie starego wybiegu słoni indyjskich. Zaznaczono tam wysokość, jaką osiągnęła wdzierająca się rzeka. Wrażenie było przygnębiające.
Jednym ze skutków powodzi jest wstrzymanie inwestycji w tym miejscu do czasu wzmocnienia zabezpieczeń przeciwpowodziowych przez władze publiczne. Na szczęście decyzja ta dotyczy miejsc zagrożonych na ponowne zalanie, bo te bezpieczne miejsca są po prostu obłędnie wykorzystane.
A póki co popatrzcie na tego przepięknego pawia, którego uchwyciłem podczas wizyty w tym pięknym miejscu.






