Antoni Syrek – Dąbrowski, to obok Wojtka Fiedorczuka nasze komiczne odkrycie. Do tej pory niezbyt ceniliśmy stand up głównie za sprawą kloacznych występów Lotka, Paczesia czy Rejenta, ale jeśli wy uwielbiacie ich nie mamy z tym problemu.
W każdym bądź razie odkryliśmy Syrka przy okazji jego programu „Kronika filmowa”, na którym ubawiliśmy się po kolana, a z czasem to i po pachy a nawet po czubek nosa.
Przeczytajcie fragment naszej recenzji z syrkowego „Życia”:
To chyba jest w ogóle cecha Antoniego. Ta swojskość, ten nonszalancki luz, cwaniaczenie, które daje się lubić, bo wiemy że ten wiraszka to poza, pod którą widać gościa, z którym chcesz po prostu siąść pogadać, poczuć się lepiej i fajniej. No może on ma lepiej, bo zarabia na tych swoich mądrościach, ale i tak go lubimy.
Tak, Syrek – Dąbrowski daje się lubić. Od początku. Opowiada te swoje historie od początku do końca. Bez niepotrzebnych przekleństw, pajacowania, skakania na główkę z dywanu na podłogę.
Jego występ to takie luzackie, pozytywne spotkanie dobrych kumpli, którzy się nie znają, ale których łączy podobna wrażliwość, postrzegania świata i poczucie humoru. To ludzie, którzy nawet nie wiedzą, że tak naprawdę lubią się, choć nie zamienili z sobą ani słowa. Zrobił to za nich Antoś.
Facet, który jest nie tylko zabawny, ale życzliwy w ogóle. Fajny facet, z którego bije radość życia. Koleś, który potrafi opowiadać świat tak, że ten staje się jakiś taki… normalniejszy. Nie normalny, ale taki do przejścia. Chciałem powiedzieć, że Syrek zaklina na tę ponad godzinę rzeczywistość.
Zapraszamy was serdecznie na występy w ramach nowej trasy i będziemy wdzięczni, jeśli kupicie bilety za pośrednictwem Srebrnego Kompasu.

