W 2026 roku Route 66 obchodzi stulecie istnienia. Jednak za idyllicznym wizerunkiem „Matki Drogi” kryje się o wiele bardziej złożona historia, w której marketing, nierówności rasowe i zmiany gospodarcze ukształtowały mit w równym stopniu, co samą drogę.
Amerykańskie Stowarzyszenie Urzędników Autostrad Stanowych (American Association of State Highway Officials) i Biuro Dróg Publicznych (Bureau of Public Roads) wspólnie przyjęły 11 listopada 1926 roku jednolity system numeracji dróg wraz z oficjalną mapą. Ten nowy system zastąpił dotychczasową sieć dróg i tras – takich jak Lincoln Highway czy Old Trails Road – oficjalną siecią numerowanych autostrad, zatwierdzoną przez federalne i stanowe władze drogowe.
Od tego czasu niektóre z tych dróg stały się prawdziwymi ikonami amerykańskiej kultury. Na przykład Route 1 przecina wschodnie wybrzeże z Maine na Florydę. Route 101 słynie ze spektakularnych widoków na Ocean Spokojny, a Route 6 została uwieczniona w kultowej powieści Jacka Kerouaca „ W drodze” .
Najsłynniejszą jest niewątpliwie Route 66, nazywana „Główną Ulicą Ameryki” i „Drogą Matką”. Gdy miasta wzdłuż niej położone przygotowują się do obchodów stulecia istnienia, nasuwa się pytanie: co właściwie świętujemy?
Jako historyk Route 66 wykazałem, że istnieją dwie wersje tej 3940- kilometrowej drogi. Po pierwsze, istnieje droga realna, która uosabia rozwój amerykańskiej infrastruktury w XX wieku . Po drugie, istnieje droga mityczna: kulturowa ikona przesiąknięta nostalgią, kojarzona z pewną wizją XX wieku , na którą składały się romantyzm, przygoda, wolność i podbój amerykańskiego Zachodu.
Trasa Route 66 prawie nigdy nie istniała.
Gdy w latach dwudziestych XX wieku urzędnicy odpowiedzialni za drogi stanowe negocjowali szczegóły nowego amerykańskiego systemu autostrad, przywiązywali dużą wagę do numerów kończących się zerem, zarezerwowanych dla głównych tras transkontynentalnych. Pomysł był prosty: drogi te miały przyciągnąć największy ruch, a co za tym idzie, korzyści ekonomiczne.
Komisarz ds. Autostrad Oklahomy, Cyrus Avery, był jednym z najbardziej zagorzałych zwolenników autostrady Chicago- Los Angeles, mającej na celu pobudzenie ruchu na Środkowym Zachodzie. Zaproponował nadanie jej numeru 60, aby skorzystać z tego prestiżowego numeru zarezerwowanego dla głównych tras krajowych.
Przedstawiciele Kentucky i Wirginii zgłosili jednak sprzeciw, argumentując, że proponowana przez Avery’ego trasa nie łączy w pełni obu wybrzeży kraju. Zamiast tego zaproponowali trasę Route 62. Avery odpowiedział numerem, który jego zdaniem brzmiał lepiej: 66 .
Po rozstrzygnięciu sporu o numerację zatwierdzono mapę pierwszego systemu autostrad krajowych w Stanach Zjednoczonych. Jednak ukończenie Route 66 zajęło kolejne dwanaście lat, stając się tym samym pierwszą amerykańską autostradą federalną w całości utwardzoną na całej długości .

Przygoda, odkupienie i ponowne odkrycie
Choć ukończenie całej drogi zajęło ponad dziesięć lat, budowa mitu Route 66 rozpoczęła się niemal natychmiast. Ledwo prace się rozpoczęły, a Cyrus Avery, John T. Woodruff i inne wpływowe osobistości z miast położonych wzdłuż jej przebiegu spotkali się w styczniu 1927 roku, aby utworzyć Stowarzyszenie Autostrady USA (US Highway 66 Association) , którego celem było promowanie podróży tą nową drogą.
Stowarzyszenie zaczęło promować Route 66 jako najlepszą trasę prowadzącą na Zachodnie Wybrzeże i posunęło się nawet do zarejestrowania hasła dla drogi: „ Główna ulica Ameryki”. Stowarzyszenie sponsorowało także spektakularne wydarzenia, takie jak Trans-American Footrace , aby zwiększyć świadomość na temat Route 66.
Ten bieg, który wystartował w Los Angeles 4 marca 1928 roku, był szeroko relacjonowany w mediach. Dziennikarze z entuzjazmem relacjonowali wyczyny biegaczy, malując jednocześnie poruszające portrety krajobrazów Południowego Zachodu Stanów Zjednoczonych. Stopniowo Route 66 zakorzeniła się w zbiorowej wyobraźni jako symbol przygody i romansu.
W czasach Wielkiego Kryzysu i suszy tysiące migrantów z Wielkich Równin i Środkowego Zachodu podróżowało na zachód trasą Route 66, mając nadzieję na odbudowanie swojego życia w Kalifornii.
Pisarz John Steinbeck nazwał Route 66 „Matką Drogą” w „Gronach Gniewu ” , porównując ją do pępowiny niosącej uchodźców z Oklahomy – Oklahomczyków – uciekających przed suszą do nowego życia w Kalifornii. Fotografka Dorothea Lange, zatrudniona przez Farm Security Administration , agencję Nowego Ładu odpowiedzialną za pomoc ludności wiejskiej, uwieczniła tych samych uchodźców, których Steinbeck przedstawił w swojej powieści. Jej zdjęcie z 1938 roku, „Rodzina w drodze” , przedstawia parę z dwójką małych dzieci podróżujących autostopem Route 66 w pobliżu Weatherford w Oklahomie po utracie farmy.
Steinbeck i Lange wspólnie wzbogacili mit Route 66 o nowe znaczenia, kojarzone ze stratą, ale także z odkupieniem. Po II wojnie światowej droga stała się jednym z symboli powojennego dobrobytu.
Piosenka Bobby’ego Troupa „(Get Your Kicks) on Route 66”, nagrana po raz pierwszy w 1946 roku przez Nat King Cole Trio, uczyniła z tej autostrady prawdziwy rytuał przejścia dla powojennej Ameryki. Miliony Amerykanów wyruszały następnie na rodzinne wakacje na południowy zachód, podróżując trasą Route 66, zatrzymując się w przydrożnych motelach , jedząc hamburgery w restauracjach z neonami i pozując przed ogromnymi atrakcjami wzdłuż trasy.
Mit kontra rzeczywistość
Ale ikoniczne obrazy i mity otaczające Route 66 często kłócą się z rzeczywistością tej drogi. Moim zdaniem piosenka Bobby’ego Troupa doskonale oddaje napięcie między tymi dwoma obliczami Route 66.

W 1946 roku, kiedy Nat King Cole nagrał „ (Get Your Kicks on) Route 66 ”, on i jego koledzy z zespołu nie mogli się nacieszyć samą trasą Route 66. Większość lokali wzdłuż niej odmawiała im obsługi. Egzemplarze „ Green Book” , przewodnika wymieniającego hotele, restauracje i firmy obsługujące czarnoskórych podróżnych w erze Jima Crowa, pokazują, jak ograniczone były ich możliwości.
Dopiero uchwalenie Ustawy o prawach obywatelskich z 1964 r . oraz późniejsze działania podjęte przez Departament Sprawiedliwości w celu wyegzekwowania tego prawa sprawiły, że usługi turystyczne i infrastruktura wzdłuż Route 66 stały się naprawdę dostępne dla wszystkich Amerykanów, bez względu na kolor skóry.
Ale zanim motele, restauracje , warsztaty i stacje benzynowe wzdłuż Route 66 stały się w końcu dostępne dla wszystkich podróżnych, droga zaczęła już podupadać. Ustawa Federal Aid Highway Act z 1956 roku przyspieszyła budowę nowego systemu autostrad. Ta powojenna infrastruktura priorytetowo traktowała szybką komunikację między dużymi miastami a ich przedmieściami, gdzie Amerykanie osiedlali się wówczas licznie .
Jednak taka prędkość podróży nastąpiła kosztem małych miasteczek ominiętych przez nowe autostrady , pozbawiając wiele przedsiębiorstw działających przy Route 66 klientów, od których zależało ich przetrwanie.
W przeciwieństwie do rodzinnych lokali wzdłuż starej trasy, zjazdy z nowych autostrad zdominowały duże, ogólnokrajowe sieci moteli, restauracji i stacji benzynowych. Chcąc uniknąć nadzoru ze strony Departamentu Sprawiedliwości w ramach przepisów o prawach obywatelskich, firmy te eksponowały transparenty z informacją, że witają wszystkich podróżnych, zachęcając kierowców do opuszczenia dawnych sklepów przy Route 66.
Dziś, gdy Route 66 obchodzi setną rocznicę, wciąż istnieje luka między wspomnieniami, jakie niektórzy o niej mają, a tym, co naprawdę reprezentowała dla większości Amerykanów. Swoboda podróżowania i „odprężenia się” na tej drodze była w dużej mierze zarezerwowana dla białych. Wiele wizerunków kojarzonych z Route 66 pochodzi z kampanii promocyjnych wczesnych stowarzyszeń turystycznych, które kierowały swoją ofertę głównie do białej publiczności. Jest mało prawdopodobne, aby wielu podróżnych pochodzenia afroamerykańskiego lub latynoskiego odczuwało tę samą nostalgię.
Dziś nostalgii za Route 66 często towarzyszy estetyka lat 50, która celebruje Amerykę sprzed walki o prawa obywatelskie jako erę czystszą, prostszą i bardziej autentyczną. Ta wyidealizowana Ameryka bardziej odzwierciedla kraj, w którym niektórzy Amerykanie chcieliby dziś żyć – mniej złożony, mniej zróżnicowany kraj pełen przygód, romansu i możliwości – niż pełną niuansów i pluralistyczną Amerykę, w której faktycznie żyją.


