Najnowsze

Zobacz również

„Fobia” Grahama Mastertona to czytelnicza uczta!

Sęk w tym, że mam własne zdanie, więc o lekturze opowiem Wam bez owijania w bawełnę. Dziś na tapet trafia „𝐅𝐨𝐛𝐢𝐚”– jedna z wielu pozycji w gigantycznym dorobku 𝐆𝐫𝐚𝐡𝐚𝐦𝐚 𝐌𝐚𝐬𝐭𝐞𝐫𝐭𝐨𝐧𝐚.

Sama książka została napisana w 1980 roku, ale w Polsce ukazała się stosunkowo niedawno – dokładnie w marcu zeszłego roku, a to wszystko dzięki wydawnictwu Wydawnictwo Lingua Mortis

Dla wiernych fanów i zbieraczy twórczości Brytyjczyka w Polsce to nie lada gratka. Kolejna pozycja, która po prostu powinna wylądować w domowej biblioteczce. Przekładu na język polski dokonała Karolina Mogielska. Wspomnianą postać możecie kojarzyć nie tylko z tłumaczeń, ale również jako współautorkę takich książek jak „𝐆𝐥𝐨𝐫𝐢𝐚” 𝐜𝐳𝐲 „𝐍𝐨𝐜𝐥𝐞𝐠𝐢 𝐮 𝐌𝐚𝐫𝐭𝐲”- recenzją z tego miejsca miałem już przyjemność dzielić się z Wami na moim fanpage’u. Co ciekawe, jak donoszą media społecznościowe, Karolina pracuje obecnie nad nowym tłumaczeniem powieści „𝐃𝐞𝐦𝐨𝐧𝐲 𝐍𝐨𝐫𝐦𝐚𝐧𝐝𝐢𝐢”. Co prawda miałem już okazję czytać ten tytuł w starym wydaniu, ale z ogromną chęcią przytulę go w nowej, świeżej oprawie! ✨W wielu tradycjach religijnych oraz w ujęciu niektórych filozofów zakłada się, że człowiek rodzi się ze skłonnością do słabości 𝐦𝐨𝐫𝐚𝐥𝐧𝐲𝐜𝐡. Oznacza to, że potencjał do wybierania zła drzemie w każdym 𝐳 𝐧𝐚𝐬. Z kolei współczesna psychologia pokazuje, że za wieloma potwornymi zachowania mi stoi nieprzepracowana 𝐭𝐫𝐚𝐮𝐦𝐚 z przeszłości. Nieleczona trauma nie znika sama z czasem – sprawia, że mózg i ciało pozostają w ciągłym stanie paraliżującego zagrożenia, co drastycznie wpływa na ludzkie życie.

I właśnie o tym opowiada dzisiejszy tytuł.„𝐅𝐨𝐛𝐢𝐚”, to thriller psychologiczny, który powinien trafić na półkę każdego miłośnika mocnych wrażeń. Choć sam autor jest powszechnie kojarzony z krwawą literaturą grozy, ta konkretna powieść sprytnie łączy w sobie cechy dreszczowca medycznego, powieści sensacyjnej i klasycznego horroru.

Od pierwszej strony dostajemy tu masę emocji, a napięcie trzyma nas za gardło aż do finału. Akcja powieści toczy się w szpitalu Lakeshore. Główny bohater, psychiatra doktor Peter Ross, prowadzi tam skrajnie kontrowersyjną terapię osób cierpiących na paraliżujące lęki. Aby udowodnić skuteczność swoich niekonwencjonalnych metod, wybiera do eksperymentu pięciu skazanych morderców – z których każdy cierpi na inny, 𝐬𝐤𝐫𝐚𝐣𝐧𝐲 𝐫𝐨𝐝𝐳𝐚𝐣 𝐟𝐨𝐛𝐢𝐢. W zamian za udział w programie więźniowie otrzymują szansę na upragnione wyjście na wolność. Początkowo wydaje się, że ta szalona terapia przynosi świetne rezultaty, a zebranie owoców ciężkiej pracy jest tylko kwestią czasu.

Wbrew pozorom, projekt doktora ma wielu potężnych przeciwników. Sceptycy najchętniej widzieli by skazanych morderców w ciasnej celi lub na krześle elektrycznym. I tu Masterton genialnie przedstawia nam𝐦𝐨𝐭𝐲𝐰 𝐰𝐢𝐧𝐲 𝐢 𝐤𝐚𝐫𝐲 𝐳 𝐤𝐢𝐥𝐤𝐮 𝐩𝐞𝐫𝐬𝐩𝐞𝐤𝐭𝐲𝐰. Z jednej strony mamy tych, którzy wierzą w proces resocjalizacji i walkę z traumą (będącą główną przyczyną przestępczości). Z drugiej – ludzi ślepo kierujących się literą prawa, wierzących, że jedyną bezpieczną opcją dla społeczeństwa jest całkowita izolacja takich jednostek.

Każdy z Was będzie miał pewnie swoje własne zdanie na ten temat. Ja, czytając to, szczerze i może odrobinę naiwnie wierzyłem, że na papierze ten eksperyment może się udać. Jednak w momencie, gdy cała terapia zaczęła rozpadać się w drobne kawałki, mój własny tok myślenia zaczął 𝐝𝐫𝐚𝐬𝐭𝐲𝐜𝐳𝐧𝐢𝐞 𝐞𝐰𝐨𝐥𝐮𝐨𝐰𝐚𝐜. Sam zadawałem sobie pytanie:

A jeśli ofiarą tych ludzi byłby ktoś 𝐳 𝐦𝐨𝐢𝐜𝐡 𝐛𝐥𝐢𝐬𝐤𝐢𝐜𝐡?

Potrafiłbym wybaczyć? Zapomnieć?

Książka bezwzględnie zmusza do refleksji i każdy, kto lubi psychologiczne zagadnienia, będzie dumał nad tym pytaniem dokładnie tak samo jak ja.

Z czasem powieść płynnie wchodzi w klimat mrocznego kryminału. Mierzymy się ze śledztwem i wraz z inspektorem Larrym Barnesem oraz towarzyszącym mu sierżantem Joe Wheelerem bierzemy udział w próbie rozszyfrowania, kto próbuje sabotażem zamknąć cały projekt szpitalny. Przyznam, że z punktu widzenia doświadczonego czytelnika ta zagadka wydaje się dość oczywista. Czy jednak na pewno? Podejrzanych jest wielu i teoretycznie każdy ma dobry, mocny motyw. Autor zadbał o to, byśmy mogli poznać po części każdego z bohaterów, a kwestią otwartą pozostaje to, czy bystre oko czytelnika wyłapie przesłanki do odkrycia tożsamości sabotażysty.

Dla mnie to była prawdziwa czytelnicza uczta. Masterton zabrał mnie w fascynującą podróż do ludzkiego umysłu, w którym zakorzenione jest czyste zło – a to, czy coś z niego wyrośnie, zależy wyłącznie od nas samych. Autor przygotował świetną kryminalną układankę, która momentami ocierała się o mój ukochany horror. Zapewnił emocje, nie wciskał kitu i ostatecznie przekonał mnie, bym bez wyrzutów sumienia sięgnął po jego kolejne książki. Pozycja wręcz idealna na weekendowy wieczór!

𝐂𝐈𝐄𝐊𝐀𝐖𝐎𝐒𝐓𝐊𝐀:

Masterton napisał tę książkę w 1980 roku i wydał ją pod pseudonimem𝐓𝐡𝐨𝐦𝐚𝐬 𝐋𝐮𝐤𝐞. Była to oficjalna nowelizacja filmu o tym samym tytule, oparta na scenariuszu, który autor mocno rozbudował o własne, brutalne sceny, głębokie dialogi i opisy. Pisarz nie chciał wtedy ujawniać swojego prawdziwego nazwiska na okładce, ponieważ uważał sam film za dość słaby. W Polsce – po niemal połowie wieku – wydano ją już dumnie pod nazwiskiem prawdziwego Mistrza.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

inne tego autora