Zobacz również

Czy psychoanaliza może pomóc zrozumieć serial „Pluribus”?

Serial „Pluribus”, thriller psychologiczny z domieszką czarnej komedii, zgłębia temat utraty indywidualności. Pod utopijną otoczką, bezkonfliktowy świat przedstawiony przez Vince’a Gilligana staje się przerażający, ponieważ wymazuje wszystko, co czyni nas ludźmi: brak, gniew i wolną wolę.


Uwaga, jeśli nie widziałeś pierwszego sezonu Pluribusa, ten artykuł zawiera spoilery .

„Pluribus” jest jednogłośnie chwalony zarówno przez widzów, jak i krytyków. Porusza klasyczny temat science fiction: istota pozaziemska przekształca populację Ziemi w pojedynczą świadomość (można by pomyśleć o „ Ziemi i Fundacji” Asimova , „Inwazji porywaczy ciał” Dona Siegela , a nawet odcinku serialu animowanego „Rick i Morty ”).

Wyjaśnijmy od początku przesłanie tej historii: wirus pochodzenia pozaziemskiego rozprzestrzenia się po Ziemi, ale w przeciwieństwie do typowych pandemii, sprawia, że ​​ludzie są całkowicie szczęśliwi, spokojni i połączeni z pewnego rodzaju harmonijną świadomością zbiorową. Carol Sturka (grana przez Rheę Seehorn), cyniczna i neurotyczna powieściopisarka, odkrywa, że ​​jest jedną z niewielu osób odpornych na ten wirus. Znajduje się w paradoksalnej sytuacji, w której musi „uratować ludzkość przed szczęściem”.

Psychoanalityk Jacques Lacan z pewnością wyjaśni, że ​​próby psychologizacji postaci w dziele fikcyjnym, a tym bardziej ich autora, mają w sobie pewną „gburowatość”. Nadal jednak możliwe jest zaproponowanie „interpretacji”. Właśnie to spróbujemy tutaj zrobić, zaczynając od trzech pytań, które serial implicite nam stawia.

Co to znaczy być mną?

„Bądź sobą; wszyscy inni są już zajęci”. Ten (prawdopodobnie fałszywy) cytat Oscara Wilde’a w humorystyczny sposób porusza kwestię indywidualności, ostatecznie narzuconej nam przez ludzką kondycję. Pluribus stawia nas w sytuacji, w której ta indywidualność nie jest już tylko obowiązkiem, ale wyjątkiem.

Serial ukazuje nam dwie kategorie jednostek: tych, którzy zostali zakażeni i teraz tworzą jedną zbiorową świadomość (nazwijmy ich „nimi”); oraz 11 odpornych postaci, które pozostały sobą, a do tej grupy należy Carol, główna bohaterka serialu, rozczarowana autorka udanych romansów science fiction.

W całej serii grupa większościowa twierdzi, że jej nowa sytuacja jest o wiele lepsza niż poprzednia. Choć pamięć jednostki pozostaje (postać potrafi przypomnieć sobie, kim była wcześniej) jej osobowość ulega zniszczeniu łącząc się z pojedynczą, dobroczynną osobowością zbiorowej świadomości.

Filozof Paul Ricœur wywodzi z freudowskiej psychoanalizy, że nieświadomość jest prawdziwym miejscem podmiotowości. Innymi słowy, nieświadomość nie jest negatywem świadomości ani zbiorem tego, co nieświadome, lecz pierwotnym miejscem, w którym kształtuje się tożsamość.

Tym, co czyni mnie sobą, a nie kimś innym, nie jest moja osobowość, lecz moja nieświadomość. Jeśli będziemy przestrzegać tej zasady, nie ma podmiotowości bez nieświadomości, dlatego musimy zadać sobie pytanie, czy grupa „oni” posiada nieświadomość, aby zrozumieć, co oznacza dołączenie do zbiorowej świadomości.

Wydaje się oczywiste, że w grupie zakażonych nie istnieje indywidualna nieświadomość, unikalna dla każdej jednostki. Ale czy istnieje wśród nich nieświadomość zbiorowa, tak jak istnieje świadomość zbiorowa?

Choć emocje takie jak radość (wszechobecna aż do mdłości ) i strach rzeczywiście są wyrażane , podobnie jak potrzeby biologiczne, w tym imperatyw zarażania innych, w zachowaniu zarażonej grupy nie ma niczego, co sugerowałoby na przykład pożądanie. Innymi słowy, nigdy nie ma u nich wyrazu braku. Nasza podmiotowość wynika jednak z faktu, że jesteśmy podmiotami podzielonymi przez język ; to znaczy, mówienie pozwala nam dystansować się od świata poprzez jego symbolizowanie. Jednak z powodu tego dystansu pozostaje brak nie do wypełnienia: nie jesteśmy zjednoczeni ze światem; coś pozostaje wobec nas zewnętrzne.

Możemy założyć, że ten byt nie zamieszkuje swojego języka, tak jak my zamieszkujemy nasz. Słowa są dla „nich” jedynie technicznym narzędziem ekspresji, podczas gdy dla nas strukturyzują one naszą relację ze światem.

Stanie się „nimi” nie polega po prostu na rozpuszczeniu się w większej całości lub przyjęciu całej ludzkości w siebie; chodzi o przejście od relacji ze światem ustrukturyzowanym przez absolutny brak do możliwości bycia całością bez niczego zewnętrznego wobec siebie. Jesteśmy wszystkim, a zatem przestajemy istnieć.

Co to znaczy kochać?

W miarę rozwoju wydarzeń Carol – która traci partnera w pierwszym odcinku – zbliża się do Zosi, kobiety należącej do grupy zarażonych, i ostatecznie nawiązuje z nią romantyczną relację. Ale czy to prawdziwa miłość? Lacan mawiał, że „miłość to dawanie tego, czego nie masz, komuś, kto tego nie chce ” .

Spróbujmy zrozumieć to zdanie.

„Miłość to dawanie tego, czego się nie ma”: Lacan ma na myśli, że miłość nie polega na ofiarowaniu kwiatów czy przedmiotu; chodzi przede wszystkim o ofiarowanie braku. Chodzi o zaprezentowanie drugiej osobie swojej niekompletności i pozostawienie jej w ten sposób przestrzeni, ponieważ nie jesteśmy spełnieni.

„Komuś, kto tego nie chce”: owszem, prezentujemy naszą niekompletność, owszem, zostawiamy przestrzeń dla drugiej osoby, owszem, ale ten brak, który jej ofiarowujemy, nie rozwiązuje jej własnego braku. Dla psychoanalizy miłość nie polega na spełnianiu pragnień drugiej osoby, lecz na zacieśnianiu z nią więzi braku .

„Pluribusie” poczucie straty Carol jest w dużej mierze ukazane poprzez jej cierpienie i mizantropię. Widzimy to w sposobie, w jaki przeżywa żałobę, ale także w jej niezdolności do publicznego zaakceptowania swojej seksualności. „Oni” zdają się akceptować ją taką, jaka jest i chcą wypełnić jej pustkę. Ale czy to naprawdę miłość?

Jeśli trzymamy się teorii Lacana, „oni” muszą mieć fundamentalny brak do zaoferowania. Choć jednak możemy podzielać iluzję Carol, ostatecznie zdajemy sobie sprawę, że brak, który podkreślają (Carol nie jest zjednoczona ), nie jest brakiem w sensie podmiotu podzielonego przez język, ponieważ ten brak nigdy nie zostanie wypełniony. Moglibyśmy uznać ich brak za fundamentalny, gdyby po zjednoczeniu całego wszechświata zdali sobie sprawę, że to nie wystarczy, by ich zaspokoić.

Jeśli „oni” nie doświadczają braku w sensie fundamentalnego braku, jaki odczuwa Carol, to miłość, którą Carol uważa, że ​​odczuwa, jest nieporozumieniem. I wracamy do cytowanego wcześniej stwierdzenia Lacana. Carol daje to, czego nie ma, czyli swój brak, komuś, kogo, jak sądzi, nie jest w stanie zaspokoić. Błąd Carol tkwi w tym ostatnim punkcie: jej dar mógłby ich zaspokoić! Ale to nie jest miłość w sensie, w jakim rozumie ją Lacan.

Co jest dobre?

W serialu „oni” uosabiają formę dobroczynności doprowadzoną do skrajności (wolą umrzeć z głodu niż zabić), ale nie rozumieją, jak jedzenie ludzkich zwłok przepakowanych w kartony po mleku stanowi dla Carol nieznośną formę przemocy symbolicznej. Z ich perspektywy uosabiają uniwersalną moralność w świecie, w którym wszelkie formy przemocy zniknęły.

Moralność tak uniwersalna, że ​​może działać bez zgody ludzi. W ten sposób bez ostrzeżenia atakują Ziemię i bez skrupułów zmuszają Carol, by stała się jedną z nich, ale „dla jej własnego dobra”.

Lacan porusza kwestię uniwersalnej moralności w klasycznym tekście zatytułowanym „  Kant z Sade’em  ”. Komentuje w nim próbę Kanta, by stworzyć moralność doskonałą, to znaczy opartą na czystej logice, pozbawionej wszelkich subiektywnych odczuć. Lacan podkreśla, że ​​ta pozbawiona pragnień moralność jest sprzeczna z osobą, która ją wyznaje, i tym samym stanowi formę masochizmu. Lacan wyjaśnia, że ​​prawo uniwersalne, negując podmiot, który je ucieleśnia, staje się ich prześladowcą w formie nakazu niemożliwego do spełnienia. To właśnie widzimy w serialu, gdy moralność popycha zarażonych do zagłodzenia się na śmierć.

W tym samym tekście Lacan wyjaśnia, że ​​moralność Sade’a jest logicznym zastosowaniem zasad Kanta. Według Sade’a kat również musi działać bez uczuć, dążąc jedynie do rozkoszowania się swoją wszechmocą, co jest całkowicie zgodne ze strukturą moralności Kanta.

Kant zatem ustala zasady prawa samo w sobie, wszechmocnego i niezależnego od podmiotu; Sade zaś wprowadza tę zasadę w konkretne zastosowanie, proponując doktrynę, w której wszechmoc kata jest celem samym w sobie.

Tę samą logikę odnajdujemy w moralności zjednoczonej grupy. Ich najwyższe dobro opiera się na całkowitym połączeniu i, jak mówi jedna z postaci, kieruje nimi ten biologiczny imperatyw. Nie ma tu miejsca na żadne pragnienie ani indywidualny podmiot, jedynie uniwersalna moralność, która narzuca się jako jedyny dyskurs prawdy.

Ostatecznie, w Seminarium VII, Lacan proponuje „etykę pragnienia”, która może zastąpić moralność uniwersalną. Ideą nie jest już dążenie do dobra wspólnego, ale wierność własnemu pragnieniu, nawet za cenę jego tragicznych konsekwencji. To nawiązuje do finałowej sceny pierwszego sezonu serialu, w której Carol, wierna swojej woli, by nie łączyć się z innymi, najwyraźniej decyduje się na wywołanie wojny nuklearnej. Spełniając swoje pragnienie, akceptuje tragiczne konsekwencje swojego wyboru.

Maxime Parola. Doktorant sztuki, Uniwersytet Lazurowego Wybrzeża

Autor

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Tego autora