Zobacz również

Nowy wymiar wojny, czyli jak Ukraińcy niszczą rowerami rosyjskie czołgi.

Nie, tytuł nie jest clickbaitem. Ukraińscy żołnierze otrzymali właśnie rowery elektryczne, których można używać do niszczenia kacapskich czołgów. A wszystko dzięki firmom ELEEK oraz Delfast. Jak widzimy, teatr wojny wchodzi na zupełnie nową scenę. Posłuchajcie. 

 8 maja  wiceprzewodniczący Ukraińskiego Stowarzyszenia Uczestników Rynku Pojazdów Elektrycznych Wadim Ignatow napisał w poście na Facebooku że ukraińskie siły zbrojne otrzymały pierwszą partię rowerów bojowych ELEEK.

A pod koniec maja 2022 założyciel Delfastu – Daniło Tonkopi również zgłosił się na Facebooku , aby poinformować, że jego firma wyposażyła również ukraińskich strażaków w rowery elektryczne. Tak przy okazji zobaczmy, jak rzeczywistość informacyjna przenosi się z tradycyjnych mediów do social media. Trend odwrócił się i to tacy do niedawna giganci rynku jak „Wyborcza” posiłkuje się socmediami jako źródło informacji. Podobnie w przypadku stacji TVN24.

Wróćmy do Tonkopiego, który mówi”

„Czy Delfast pomaga Siłom Zbrojnym Ukrainy z rowerami elektrycznymi? Tak. W pierwszych tygodniach wojny przekazaliśmy po cichu rowery elektryczne na front. Teraz otrzymaliśmy pozwolenie od ukraińskiego dowództwa, a my publikujemy zdjęcia. Do roweru przyczepiony jest pojemnik z pociskiem NLAW – rozumiecie, gdzie i do czego służą nasze rowery”.

W swoim poście dodał również informacje pochodzące od ukraińskiej armii, dotyczące tego, jak sprawuje się rower Delfastu w warunkach bojowych.

Wszystkie rowery elektryczne są wyposażone w funkcjonalne pedały, które pozwalają im zwiększyć zasięg do ponad 320 km, co oznacza, że ​​mogą osiągnąć prędkość do 80 km/h.

Elektryczne rowery są przydatne w miejscach, w których nie można dotrzeć tradycyjnymi środkami transportu. A zatem tam, gdzie nie ma dróg, traktów, krótko mówiąc tam, gdzie samochód, pojazd bojowy nie jest w stanie dotrzeć. A ubić wroga trzeba, prawda.

Założyciel Delfastu przytoczył odpowiedź wojska na korzystanie z rowerów elektrycznych:

„Bardzo dobry rower, który może działać w zestawach mobilnych. W planach użytkowania są wyjazdy na rozpoznanie lotnicze oraz sprzęt do pracy na „pudełkach” [czołgach].

Okazuje się, że w czasach, gdy pole walki zmienia się w przeciągu godzin, a starcia możemy oglądać niemal online, bardzo ważny jest odpowiednio przygotowany pojazd. Jak rower właśnie. Prosty, odpowiednio doposażony pojazd, który daje sobie radę praktycznie w każdych warunkach terenowych. 

Dane techniczne elektrorowerów wykorzystywanych na ukraińskim froncie:

CELEEK Atom:

Moc znamionowa – 3000 W;
Moc szczytowa – 6500 W;
Prędkość maksymalna – do 100 km/h;
Średni przebieg na jednym ładowaniu – 150 km;
Waga – 60 kg;
Czas pełnego ładowania (tryb normalny) – 5 godzin.

Delfast Top 3.0:

Moc silnika – 3000 W;
Moc szczytowa – 6000 W;
Prędkość maksymalna – do 80 km/h;
Średni przebieg na jednym ładowaniu – 321 km (w idealnych warunkach);
Waga – 70 kg;
Czas pełnego ładowania (tryb normalny) – 8 godzin.

 

Autor

  • Przemysław Saracen

    Dziennikarz, pisarz i człowiek pracy najemnej. Autor książki "Dzikie historie: Norwegia". Założyciel i wydawca magazynu "Srebrny Kompas". Autor w serwisie "Posty.pl" oraz współpracownik lokalnego magazynu "Tu Lubin". Finalista polskiej edycji międzynarodowego konkurs scenariuszowego Hartley - Merill utworzonego przez Roberta Redforda. Wychowałem się w duchu Tony`ego Halika, małżeństwa Gucwińskich oraz komiksowych przygód Kajka i Kokosza i tarapatów, w jakie pakował się literacki wojak Szwejk. Lubię wszystko, co dobre i oryginalne. Czasem dobra rozmowa jest bardziej fascynująca, niż najbardziej wymyślny film.

    View all posts
Przemysław Saracen
Przemysław Saracen
Dziennikarz, pisarz i człowiek pracy najemnej. Autor książki "Dzikie historie: Norwegia". Założyciel i wydawca magazynu "Srebrny Kompas". Autor w serwisie "Posty.pl" oraz współpracownik lokalnego magazynu "Tu Lubin". Finalista polskiej edycji międzynarodowego konkurs scenariuszowego Hartley - Merill utworzonego przez Roberta Redforda. Wychowałem się w duchu Tony`ego Halika, małżeństwa Gucwińskich oraz komiksowych przygód Kajka i Kokosza i tarapatów, w jakie pakował się literacki wojak Szwejk. Lubię wszystko, co dobre i oryginalne. Czasem dobra rozmowa jest bardziej fascynująca, niż najbardziej wymyślny film.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Tego autora