Zobacz również

Montują silniki samolotów odrzutowych na czołgach i ruszają do akcji! Zobacz sam.

Co prawda silniki odrzutowe powstały z myślą o stworzeniu najlepszych możliwych samolotów, ale nikt nie powiedział, że nie można wykorzystać ich w bardziej wymyślnym celu. Na przykład umieścić ich na czołgach i dzięki potężnej mocy i wytwarzanej temperaturze walczyć z przeciwnościami natury.

Jednym z najbardziej fascynujących zastosowań tych mocnych silników jest gaszenie pożarów, zwłaszcza pożarów szybów naftowych.

To niezwykłe i potężne narzędzie ma swoje korzenie w zimnej wojnie. Zostało zaprojektowane początkowo przez węgierskich inżynierów w zupełnie innym celu: masowej dekontaminacji zbiorników w przypadku ataku chemicznego, biologicznego, radiologicznego lub nuklearnego (CBRN) lecz z czasem zastosowanie tej konstrukcji zaskoczyło niejednego.

Bestia nazwana „Big Wind”, była innowacyjną hybrydą łączącą podwozie czołgu T-55 z potężnym ciągiem dwóch silników odrzutowych MiG-21 zamontowanych na korpusie czołgu. W rezultacie powstała niezwykła maszyna gaśnicza, która była w stanie wytworzyć ogromne ciśnienie wody, pozwalające ugasić nawet najgwałtowniejsze pożary.

To hybrydowe dzieło zostało po raz pierwszy użyte przez legendarnego strażaka Paula Neala „Red” Adaira, człowieka słynącego ze swojej zdolności do kontrolowania katastrofalnych pożarów szybów naftowych, często w najbardziej niebezpiecznych warunkach.Obsługa „Big Wind” wymagała trzech członków załogi: kierowcy, który kontrolował ruch zbiornika, kontrolera w tylnej kabinie odpowiedzialnego za zarządzanie silnikami odrzutowymi i strumieniami wody oraz szefa straży pożarnej znajdującego się około nieco dalej, nadzorującego operację za pomocą jednostki zdalnego sterowania.

Po uruchomieniu sześć dysz wodnych nad silnikami MiG-ów uwalniało potężny strumień wody, który mieszał się z gorącymi spalinami, tworząc potężny strumień pary.

Woda płynęła z szybkością tonę litrów na sekundę — dwa razy więcej niż dzienne zużycie wody w typowym gospodarstwie domowym. Jeśli podłączono ją do podmiejskiego basenu, maszyna mogła opróżnić go w ciągu zaledwie 50 sekund.

„Big Wind” okazał się nieocenionym atutem w walce z gigantycznymi pożarami szybów naftowych, szczególnie podczas operacji Pustynna Burza.

Kiedy w 1991 roku Saddam Hussein wydał rozkaz zniszczenia pól naftowych w Kuwejcie, podpalając setki szybów, grupy elitarnych strażaków polegały na tej potężnej maszynie, która pomagała im opanować szalejący pożar.

Jednak ten wspaniały wynalazek znalazł swoje zastosowanie w walce z zimą. Kiedy zimowe burze pokrywają krajobraz grubą warstwą śniegu, odśnieżanie drogi wymagało czegoś więcej niż tradycyjne pługi.

Te ryczące maszyny, pierwotnie zaprojektowane do napędzania samolotów w powietrzu, okazały się niezwykle skuteczne w usuwaniu śniegu i lodu, co jest wynikiem ich ogromnej siły i wytwarzanego ciepła.

Mechanika tej niekonwencjonalnej metody jest prosta. Silniki odrzutowe generują ogromny ciąg, wystarczająco silny, aby rozproszyć zbity śnieg jak kurz na wietrze.

Jednocześnie ich spaliny osiągają wysokie temperatury, powodując natychmiastowe topnienie lodu i zagęszczanie zasp.

To połączenie surowej mocy i intensywnego ciepła zamienia silniki odrzutowe w kolosalne, szybkie odśnieżarki, które są w stanie odśnieżyć ścieżki w sposób, jakiego tradycyjne metody po prostu nie są w stanie osiągnąć.

Odśnieżanie napędzane silnikiem odrzutowym jest stosowane od dziesięcioleci. Nowy Jork wprowadził swoją pierwszą odśnieżarkę napędzaną silnikiem odrzutowym do torów kolejowych pod koniec lat 60., drastycznie skracając czas potrzebny do odśnieżania ważnych linii kolejowych.

Pojedyncza dmuchawa strumieniowa może wykonać w ciągu kilku godzin to, co kiedyś zajmowało kilka dni przy użyciu konwencjonalnych pługów i pracy ręcznej.

W tym samym czasie Związek Radziecki i kraje Europy Wschodniej, w tym Polska i Czechosłowacja, zaczęły używać ciężarówek napędzanych silnikami odrzutowymi do odśnieżania pasów startowych.

Pomimo swojej skuteczności, odśnieżarki z silnikiem odrzutowym mają swoje wady. Najważniejszą wadą jest koszt, maszyny te wymagają ogromnych ilości paliwa, co czyni je drogim rozwiązaniem do stosunkowo prostego zadania.

W Związku Radzieckim wiele z tych odśnieżarek było wyposażonych w silniki Klimow WK-1, pierwsze masowo produkowane radzieckie silniki odrzutowe, które kiedyś napędzały myśliwce MiG-15.

Choć silniki te nie były już uważane za wystarczająco niezawodne w walce powietrznej, nadawały się w zupełności do odśnieżania, gdzie nagła awaria wiązała się ze znacznie mniejszymi konsekwencjami.

Do dziś używa się odśnieżarek napędzanych silnikiem odrzutowym, zwłaszcza wzdłuż wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych.

Podobnie jak ich radzieckie odpowiedniki, większość z nich nadal działa w oparciu o przerobione silniki lotnicze, z których wiele pochodzi jeszcze z czasów zimnej wojny.

Autor

Joanna Warska
Joanna Warska
Jestem trybikiem w maszynie. Trzeba to piszę, nie piszę to wypoczywam na balkonie, trawie lub w ogrodzie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Tego autora