Syndrom oszusta/oszustki to ciekawe zjawisko psychologiczne.
Nie uniemożliwia odniesienia sukcesu, paradoksalnie bardzo często napędza do wysiłku, ale osoba nim dotknięta starcza sama ze sobą heroiczną walkę o podjęcie każdego wysiłku zmierzającego do osiągnięcia celu, jednocześnie starając się go sobie sabotować na różne sposoby.
Jak już jej się uda, sukces wpędza ją w przerażenie, pojawiają się myśli, że oszukuje innych i nie zasługuje na swoje osiągniecia.
Przyczyn sukcesu upatruje w szczęściu, sprzyjających okolicznościach bądź „oszukaniu innych” poprzez udawanie osoby bardziej inteligentnej i kompetentnej niż w rzeczywistości.
Kiedyś uważano, że to przypadłość kobiet na wysokich stanowiskach, jednak nowsze badania pokazują, że mężczyźni po prostu rzadziej się przyznają. Na syndrom oszusta na jakimś etapie życia cierpi 70% populacji. U 2 na 5 managerów objawy są bardzo silne, a lęk przed byciem uznanym za niekompetentnego to lęk numer jeden wyższej kadry zarządzającej na całym świecie. Ale też wśród naukowców 😉
Tyle, że nowe badania pokazują, ze tu nie chodzi o przekonania. A przynajmniej że są one wtórne wobec wybiórczości poznawczej, czyli wybiórczego postrzegania siebie i swojej drogi życiowej.
Osoby z syndromem oszusta koncentrują się wyłącznie na swoich porażkach, lepiej je zapamiętują, a że widzą świat w kategoriach „wszystko albo nic”, częściowy sukces jest dla nich po prostu porażką. Nie są w stanie przyjąć do wiadomości swoich sukcesów, bo po prostu skupiają się na szukaniu dziury w całym.





