Wydawanie pisma w czasach, gdy czytelnik staje się gatunkiem wymierającym to nie lada ryzyko.
Kiedyś, w czasach starej, dobrej papierowej prasy wszystko było łatwiejsze i trudniejsze.
Łatwiejsze, bo szedłeś do sklepu, kupowałeś gazetę i czytałeś. Zgiętą na pół, złamaną w cztery, albo po bożemu. W razie potrzeby robiłeś na niej notatki, a w godzinie próby ratowała cię, gdy w publicznym szalecie zabrakło papieru toaletowego.
Trudniejsze, bo kontakt z redakcją, kwalifikacja do publikacji, druk, kolportaż, a koszty były ogromne. Tworzył się łańcuszek zależności. I tych obiektywnych, związanych z tworzeniem się gazety, od pisania artykułu, przez dobór zdjęć, po szatę graficzną. I tych mniej obiektywnych, związanych z dojściem do ucha prezesa decydującego, kto będzie publikowany.
Żyjemy w czasach, w których całe pokolenie wychowało się w cyfrowym świecie i najprawdopodobniej nie miało do czynienia z gazetą papierową.
Korzystanie z internetu oraz produktów, które dostępne są „tu i teraz”, na ekranie tabletów, komputerów, czy smartfona stało się oczywistością. Urządzenia te stały się naszym „wszystkim”.
Niezależnie od wszystkiego jedno jest niezmienne — opowiadanie historii.
Dlatego stworzyliśmy „Dzikie historie”, magazyn historri fabularnych, w którym staramy się dostarczyć Wam po prostu ciekawe historie bez podziału na gatunki i tematykę.
Mam nadzieję, że formuła pisma wydawanego w starym stylu sprawdzi się, a teksty umilą wam czas.
Drukowany egzemplarz Magazynu kupisz klikając w poniższy obrazek:
Jeśli chcesz kupić cyfrową wersję Magazynu, wybierz księgarnię i najbardziej korzystną cenę:





