Wspaniałe w Norwegii jest to, że opuszczając zindustrializowane miejsca można w ciągu 10 – 15 minut znaleźć się w dziczy. Nieważne, czy dotyczy do Oslo, Bergen, czy jak w tym przypadku Trondheim.

Grakallen, pisane przez „a” z kółeczkiem nad literką (wymawiane jako „o”) to góra znajdująca się na terenie Bymarka. Do stóp góry dojeżdża autobus. Jest tam też parking tak, że jest jak tam dojechać. Po prawej stronie znajduje się „Skistua”, coś w rodzaju stacji narciarskiej. Nieco dalej jest niewielkie jeziorko, bardziej przypominające staw. I wzdłuż tego stawu musicie wejść do góry. Nie jest lekko i ważne jest, byście mieli dobre, wygodne i wodoodporne buty.

Grakallen to idealne miejsce dla każdego, kto chce odetchnąć. Zapomnieć się. Pochodzić. Pomyśleć. Poukładać sobie wszystko w chwili słabości i niepewności.

Zachwycić panoramą, bo na szczycie góry znajduje się tzw. Panorama, czyli tablica z różą wiatrów. Niestety nie ma żadnych ławeczek, czy miejsc, w których można odpocząć – w naszym rozumieniu (ławeczki, stoliczki, śmietniczki).

Na szczycie góry znajduje się również instalacja wojskowa, niestety nie wiem o co dokładnie tam chodzi, a jeśli ktoś wie, to proszę o podanie tej informacji w komentarzu.

Góra nie jest wysoka, ma ledwie 550 metrów wysokości.

Rozpościerające się pod tobą obrazy robią wrażenie. Ujście fjordu. Chodzące gdzie między drzewami łosie. Odległe pasma górskie. Wieczorne miliony światełek przypominające to, co czytaliśmy w bajkach. I refleksja – kurczę, bajkopisarze nic wymyślali, oni po prostu dodali co nieco do tego, co widzieli na własne oczy!

Ale najciekawsze jest coś innego, coś co widać mniej więcej w połowie sierpnia. Musisz tylko wykazać się odrobiną samozaparcia i wytrwałości oraz wyczuciem czasu.

Uwierz mi, widok który ujrzysz wart jest każdych pieniędzy:

Kiedy już staniesz na szczycie Grakallen i po lewej stronie będziesz miał Trondheim będziesz świadkiem nieopisywalnego zjawiska; zachodzące słońce po prawej stronie, jasne i piękne niebo oraz ciemność po lewej!

A potem musisz zejść.

Powodzenia.

Tekst i zdjęcia: Przemysław Saracen

Skomentuj używając swojego konta na Disqus, Facebooku, G+ lub korzystając z tradycyjnego systemu komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj