Najnowsze

Zobacz również

Randka w ciemno z prehistorią, czyli burzliwe życie głuszca

Wyobraź sobie, że jesteś ptakiem. Ale nie byle jakim wróbelkiem, który cieszy się ze znalezionej okruszki chleba. Jesteś potężnym, ważącym nawet pięć kilogramów samcem o piórach w kolorze głębokiej butelkowej zieleni i metalicznego granatu. Masz nad oczami drapieżne, czerwone „brwi”, a Twój ogon po rozłożeniu zawstydza niejeden wachlarz z epoki wiktoriańskiej.

Oto głuszec (Tetrao urogallus) – żywa skamielina naszych lasów, król borów i… prawdopodobnie największy romantyczny furiat w świecie fauny.

Dlaczego ten niezwykły ptak zasługuje na miano celebryty polskich lasów (choć niezwykle skrytego)? Zapraszam na krótką podróż do świata, w którym miłość dosłownie odbiera słuch.

1. Głuchy jak… głuszec? (Ale tylko przez chwilę!)

Zacznijmy od największego paradoksu tego gatunku. Skąd wzięła się nazwa „głuszec”? Czy ten ptak rodzi się z wadą słuchu? Skądże! Na co dzień słyszy doskonale i jest tak płochliwy, że trzask łamanej gałązki kilometr dalej stawia go w stan pełnej gotowości.

Wszystko zmienia się wiosną, podczas tzw. toków, czyli ptasich randek. Samiec, chcąc zaimponować samicom (głuszkom), zaczyna swoją pieśń miłosną. Składa się ona z czterech faz: kląskania, trelowania, korkowania i szlifowania.

Co się dzieje podczas szlifowania? W tej ostatniej fazie pieśni (trwającej zaledwie kilka sekund) samiec tak bardzo daje się ponieść emocjom, że w jego uchu dochodzi do nabrzmienia specjalnej narośli, która całkowicie blokuje kanał słuchowy. Dodatkowo ptak tak szeroko otwiera dziób, że po prostu… na chwilę głuchnie.

W dawnych czasach myśliwi bezczelnie to wykorzystywali. Podchodzili do głuszca metodą „na trzy kroki” – poruszali się tylko wtedy, gdy ptak „szlifował”, bo wiedzieli, że wtedy mogłaby obok niego przejechać orkiestra dęta, a on i tak nic by nie zauważył. Miłość bywa ślepa, ale u głuszca jest przede wszystkim głucha.

2. Dieta kulturysty (w wersji wege)

Głuszec to ptasi twardziel. Podczas gdy inne ptaki na zimę odlatują do ciepłych krajów albo chociaż przerzucają się na łatwiej dostępny pokarm, głuszec dumnie zostaje w zasypanym śniegiem borze iglastym. Co wtedy je?

  • Menu wiosenno-letnie: Jagody, borówki, liście, pączki drzew (całkiem smacznie).

  • Menu zimowe: Igły sosnowe. Tak, dobrze czytasz. Igły. Sosnowe.

Żeby przetrwać zimę, żołądek głuszca musi zamienić się w prawdziwą betoniarkę. Ptak połyka małe kamyczki (tzw. gastrolity), które w jego mięśniowym żołądku działają jak żarna, rozcierając twarde i mało odżywcze igliwie. To trochę tak, jakbyśmy my zimą żywili się wyłącznie choinką bożonarodzeniową zagryzaną żwirem z kuwety. Szacunek!

3. Kokos i „szalone głuszce”

Samce głuszca mają gigantyczne ego. Podczas toków walczą o terytorium i względy samic tak zaciekle, że krew leje się gęsto. Skaczą na siebie, biją się skrzydłami i potężnymi dziobami.

Czasami jednak w przyrodzie coś „pójdzie nie tak” i poziom testosteronu u samca przekracza wszelkie dopuszczalne normy. Wtedy rodzi się tzw. szalony głuszec. Taki osobnik traci jakikolwiek lęk przed człowiekiem. Zamiast uciekać na widok leśnika czy turysty, głuszec uznaje go za rywala w miłości i przechodzi do ataku. W sieci można znaleźć nagrania, na których wściekły, napuszony ptak goni zdezorientowanych drwali albo próbuje sterroryzować maskę samochodu terenowego.

Dlaczego jest o nich tak cicho? (Status: To skomplikowane)

Choć głuszec brzmi jak król imprezy, w rzeczywistości ma dziś ogromne kłopoty. To ptak niezwykle wymagający – potrzebuje starych, dzikich, wielopiętrowych borów, spokoju i mnóstwa przestrzeni. Przez kurczenie się ich naturalnych siedlisk, w Polsce głuszce stały się skrajnie rzadkie. Szacuje się, że na wolności żyje ich zaledwie kilkaset sztuk (głównie w Karpatach, Puszczy Augustowskiej i Solskiej).

Na szczęście leśnicy i przyrodnicy prowadzą programy ochrony i reintrodukcji, dzięki czemu te piękne, prehistoryczne ptaki powoli wracają do naszych lasów.

Podsumowanie w trzech słowach:

Głuszec to taki leśny rockandrollowiec: ubiera się na ciemno, zimą je igły sosnowe, a jak śpiewa o miłości, to tak głośno, że sam siebie nie słyszy. Dbajmy o nasze lasy, żeby ten niesamowity koncert nie ucichł na zawsze!

Joanna Warska
Joanna Warska
Jestem trybikiem w maszynie. Trzeba to piszę, nie piszę to wypoczywam na balkonie, trawie lub w ogrodzie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

inne tego autora