Z pewnością jednym z najbardziej obiecujących, niezrealizowanych filmów grozy jest „Frankenstein” Davida Cronenberga. Ta adaptacja miała być współczesną interpretacją powieści Mary Shelley, przedstawiającą zhumanizowaną, inteligentną istotę. Pomimo reklamy w numerze „Variety” z 1980 roku, projekt nigdy nie posunął się do przodu. Dla każdego, kto zna obsesję Cronenberga na punkcie ciała, z jego patologiami, rozkładem i fuzją z technologią, „Frankenstein” byłby idealnym wyborem.
Ślady tego projektu można odnaleźć w filmie Cronenberga „Mucha”. Ten jak dotąd jego najbardziej udany i uznany przez krytyków film stał się punktem zwrotnym i inspiracją dla wielu współczesnych reżyserów, od Luki Guadagnino po Julię Ducournau i Alexa Garlanda .
Coralie Fargeat wspomniała nawet o nim jako o największym wpływie na film „The Substance” (2024), zaskakujący hit, który zapoczątkował renesans filmów grozy. Kojarzony z efektami specjalnymi i makabrycznymi scenami, body horror jest podgatunkiem horroru, który koncentruje się na transformacji, mutacji i destrukcji ciała.
Obok innych klasyków horroru, takich jak „Inwazja porywaczy ciał” (1978), „Coś” (1982) i „Martwe zło II” (1987), „Mucha” jest uważana za jeden z najlepszych remake’ów horroru w historii . Opiera się na opowiadaniu o tym samym tytule z 1957 roku autorstwa francusko-brytyjskiego pisarza George’a Langelaana i technicznie rzecz biorąc, jest remakiem filmu z 1958 roku w reżyserii Kurta Neumanna. Film Cronenberga jest jednak tak odmienny od materiału źródłowego, że można go słusznie uznać za reinterpretację.

Najważniejszą zmianą jest to, że protagonista stopniowo staje się muchą, a nie dwoma odrębnymi bytami – mężczyzną z głową i pazurem muchy oraz muchą z białą (ludzką) głową. Film przypomina raczej poruszający melodramat niż horror nuklearny klasy B, poruszając głębokie tematy, takie jak nagłe zmiany psychologiczne i nasze nadmierne uzależnienie od technologii.
Fokalizacja, czyli perspektywa, z której przedstawiane są wydarzenia, również ma znaczenie. Film jest w dużej mierze opowiadany z perspektywy głównego bohatera, Setha Brundle’a (Jeff Goldblum) i śledzi jego emocjonalną podróż od początkowego entuzjazmu związanego z nowo odkrytymi supermocami przez bezradność, izolację aż po ostateczną utratę człowieczeństwa.
Film charakteryzował się także emocjonalnym tonem, który w dużej mierze udało się uzyskać dzięki charakteryzacji nagrodzonej Oscarem.
Historia szalonego naukowca w filmie „Mucha” łącząca się z muchą domową – zazwyczaj symbolem odrazy kojarzonym z rozkładem – dostarcza wszystkich głównych elementów body horroru. Pojawia się metamorfoza ciała, utrata kontroli i mnóstwo mrożących krew w żyłach motywów, takich jak odpadające paznokcie czy wymiociny rozpuszczające ciało.
A jednak to, co widzowie najbardziej chwalą w tym filmie, to jego sedno. Podobnie jak Frankenstein, Mucha to w istocie tragedia grozy, w której zdecydowanie opowiadamy się po stronie potwora: odczuwamy i uznajemy jego los.
Mucha nie różni się niczym od innych artystycznych przykładów egzystencjalnego horroru cielesnego, np. noweli Franza Kafki Przemiana (1915), której wydanie Cronenberg wprowadził w 2014 r.
Niektórzy krytycy filmowi interpretują „Muchę” jako odpowiedź na kryzys AIDS. Jednak sytuacja Setha Brundle’a jest porównywalna do wielu ludzkich doświadczeń, od chorób zmieniających życie, przez starzenie się, po uzależnienie. Body horror może być wizualnie dosadny i pompatyczny, ale „Mucha” dowodzi również, że ma duszę.
Po ośmioletniej przerwie po „Maps to the Stars” (2014), Cronenberg powrócił w 2022 roku filmem „Crimes of the Future”, dystopijną wizją społeczeństwa, w którym plastik jest tak wszechobecny, że niektórzy ludzie w toku ewolucji przystosowali się do jego trawienia. Podobnie jak jego kontynuacja, „The Shrouds” (2024) opowiadająca o nagrobkach transmitujących na żywo obrazy zmarłych do ich żałobników, „Crimes” (2024), stanowił uznany powrót do formy. Podobnie jak w przypadku innych filmów, „body horror” dostarcza Cronenbergowi potężnych narzędzi do analizowania takich kwestii jak katastrofy ekologiczne i hiperinwigilacja.
Pomiędzy tymi najnowszymi filmami znalazła się „Śmierć Davida Cronenberga” (2021), niepokojący film krótkometrażowy, w którym Cronenberg z miłością przytula swoje odbarwione zwłoki. Podobnie jak „Mucha”, film ten można odczytać jako kolejną refleksję na temat śmiertelności oraz dziwnych procesów fizycznych i poznawczych, którym poddawane są nasze ciała wraz z wiekiem.
Często chwalony za wynalezienie „nowego ciała”, nowego etapu ludzkiej transcendencji dzięki technologii wprowadzonej w filmie „Videodrome” (1983), tylko Cronenberg potrafił uchwycić zmienne koleje losu w tak bezkompromisowy, a zarazem pełen czułości sposób. „Mucha” jest prawdopodobnie jego najdoskonalszym i najbardziej emocjonalnym dziełem.



