Tylko ten, kto nie ma pojęcia o sowieckiej, a następnie rosyjskiej historii cierpienia rosyjskiego społeczeństwa łudzi się, że Rosjanie załamią się na wskutek międzynarodowych sankcji i porzucą swoje władze. Nic bardziej mylnego.
Dziękujemy, że nas czytasz! Będziemy ogromnie wdzięczni, jeśli zdecydujesz się wesprzeć Srebrny Kompas na Zrzutce! Dziękujemy!
Historia Rosjan jest pisana krwią. Nie tylko cudzą, ale własną. W jednym z wpisów postaram się poruszyć ten temat, jednak dziś zwrócę waszą uwagę wydaną w 2014 roku książką opisującą dziecięce ofiary Związku Radzieckiego. Jej lektura pozbawia złudzeń, wywołuje łzy i uświadamia, że wojna z Ukrainą to nie anomalia systemu, lecz jego nieodłączny element.
University Press of Kansas wydało w listopadzie 2014 roku książkę autorstwa Julie K. deGraffenried pt. „Sacrificing Childhood. Children and the Soviet State in the Great Patriotic War”.
II wojna światowa określana w Związku Radzieckim jako Wielka Wojna Ojczyźniana pochłonęła 24 miliony Rosjan i innych narodowości będących obywatelami ZSRR.
Szokujące dla nas jest to, że aż CZTERNAŚCIE milionów ofiar stanowiły DZIECI. Tak, to nie pomyłka. Czternaście milionów dzieci w wieku czternastu i mniej lat. Jest to horror przekraczający nasze pojmowanie wojny. W ogóle konfliktu jako takiego.
Już sama ta informacja przytłacza i nie pozwala się otrząsnąć przez długi czas od przyjęcia tej liczby do wiadomości. Dlatego decydując się na przeczytanie tej anglojęzycznej książki musicie liczyć się z jej odchorowaniem po prostu.
Zwłaszcza, że autorka zajmuje się również tymi, którzy przeżyli, i dla których dalsze życie było pasmem nieustannych cierpień.
Musieli nadal żyć w państwie, które wycofując się z przedwojennej wizji opiekuńczego stalinowskiego systemu nagle zmieniło doktrynę nakazując dzieciom obronę Ojczyzny. Obronę na pierwszej linii frontu.
Jednak samo cierpienie ginących dzieci oraz psychiczny horror tych, którzy przeżyli nie wyczerpuje tematu książki. Jest nim również wykorzystanie ofiar przez propagandową machinę ZSRR. Jako stymulator społeczeństwa, które nieustannie cierpiąc powinno być przygotowane na kolejne cierpienia.
Praca Julie deGraffenried jest pierwszym takim tytułem i aż dziwne, że żaden z autorów nie poruszył tej sprawy. A może poruszył, ale mi nie udało się dotrzeć do literatury poświęconej tej tematyce.
Tak czy inaczej świadomość systemowego okrucieństwa wobec swych najmłodszych obywateli, pielęgnowana w wewnętrznej propagandzie oraz budowaniu wzorców najwyższego poświęcenia nawet przez dzieci sprawia, że w konflikcie z Ukrainą możemy spodziewać się naprawdę wszystkiego.





