Jeszcze nigdy ekstremalna łatwopalność akulatorów Tesli nie została wykazana, jak podczas wypadku, w którym elektryk od Elona Muska zsunął się pod wodę i dopiero wtedy zaczął palić.
Zdarzenie miało miejsce w Hollywood na Florydzie, a jego świadkiem było pewne małżeństwo, które osłupiałe oglądało wodowanie i samozapłon ich własnej Tesli Model X.
Według strażaków z Hollywood w pewnym momencie pojazd „stracił przyczepność i zsunął się do wybrzeża”. Następnie słona woda zareagowała z elektroniką, powodując zwarcie i wywołanie pożaru.
To niesamowite, ale ogień palił się pod wodą, aż do „samoistnego ugaszenia”, jak czytamy w oświadczeniu straży pożarnej. Po wszystkich Tesla została wyłowiona, po czym umieszczona na specjalnym pojeździe i odstawiona w odseparowane miejsce, gdzie będzie obserwowana, gdyż wciąż istnieje zagrożenie ponownego samozapłonu.




