Niemal każdego dnia słyszymy szczucie na wszystko co niemieckie. A to absurdalne żądanie reparacji wojennych, straszenie, że nas wykupią, zdominują, odbiorą piastowe ziemie, zagłodzą, no zniszczą ten kraj kwaśnym mlekiem i zjełczałym miodem płynącym.
I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby straszyli nas konfederaści, szury, albo wyskrobki umysłowe pokroju przysłowiowego Jasia Kowalskiego. Wiecie, w każdym mieście, w każdej firmie trafia się taki cudak, który nic sobą nie prezentując i nic nie mając rzuca się o byle co i do byle kogo wykorzystując zażenowanie i niechęć otoczenia do wchodzenia w zwarcia.
Tyle, że w pewnym momencie zostaje przekroczona masa krytyczna i Jasio Kowalski dostaje klapsa w dziąsło. Myślicie, że Jasio wyciągnie wnioski? Nie, Jasio jeszcze bardziej wydziera się w niebogłosy! Wszyscy są przeciwko niemu, on chce dobrze. I tak przez całe życie.
Problem pojawia się wtedy, gdy mamy świadomość, że wchodzenie w jakieś oszalałe, bezrozumne, wręcz psychopatyczne zwarcie dla samej bitki pojawia się u przedstawicieli władz państwowych.
Doszło do sytuacji, w której premier, ministrowie, funkcjonariusze publiczni, posłowie – słowem ludzie, którzy powinni być dla nas wzorem i pokazywać w jaki sposób porozumieć się, szukać wspólnie rozwiązania w trudnej sytuacji zajmują się tłoczeniem szamba pod adresem zachodniego sąsiada.
Kiedy sięgnę pamięcią wstecz, nie przypominam sobie drugiego takiego środowiska politycznego, jak Prawo i Sprawiedliwość, które przy wykorzystaniu całego aparatu politycznego, medialnego i państwowego z taką niekontrolowaną agresją rozpętuje najgorsze ludzkie cechy i wojuje z kim tylko się da, a na pewno z każdym, kto w danym momencie nie zgadza się z prymitywnymi żądzami rządzących.
A ta żądza jest prosta. Przedłużenie władzy. A jej utrzymanie usprawiedliwia całe barbarzyństwo polityczne, którego jesteśmy świadkami. Celowe rozhuśtywanie nastrojów, stwarzanie atmosfery zagrożenia, napuszczanie jednych na drugich i – nie waham się powiedzieć tego – doprowadzenie do sytuacji, w której dojdzie do fizycznego ataku na Tuska, oraz doprowadzenie do społecznego uzasadnienie tego czynu.
Żeby było jasne. Nie jest Tusk moim bohaterem, a ja nie jestem jego targetem. Natomiast głęboką odrazę budzi we mnie to, co PiS i jego kałowi robią. To jest to samo, co zrobiono z Lepperem, z Wałęsą, z Giertychem i Adamowiczem. Lepper nie wytrzymał i powiesił się. Wałęsa wycofał się zaszczuty jak zbity pies. Giertychowi udało się, ale dyszy żądzą zemsty. Adamowicza zamordowano.
Myślicie, że skoro udało się tyle razy, zawahają się? Co ich powstrzymuje? Zasady, których nie mają?
Ziobro, który mając praktycznie nieograniczoną władzę nie ma żadnych hamulców?
I wróćmy teraz do Niemiec, z których jakiś aberracyjny umysł tworzy zagrożenie większe, niż putinowska Rosja. Jest już faktem, że niemal trzydzieści procent badanych zaczyna wierzyć w zagrożenie ze strony zachodniego sąsiada, który określany jest najgorszymi określeniami. To naprawdę szybko idzie. Teraz można łatwo skleić Tuska z niemiecką nawałą, w końcu skoro udało się załatwić sprawę „dziadkiem z Wermachtu” to teraz się nie uda? Zwłaszcza, gdy ma się aparat państwowy oraz usłużne media? Bitch, please.
Dziś ujrzałem twitt dumnego syna Rzeczpospolitej:
I wiecie co? Myślę sobie, że chciałbym trafić pod niemiecki protektorat. Myślę nawet, że większość z was, którzy odwiedzacie Niemcy nie mielibyście nic przeciwko temu.
Byłoby czysto. Skończyłaby się bezkarność partyjnych kacyków i rozkradanie państwa. Nie byłoby szczucia jednych na drugich. Władze nie walczyłyby ze słabszymi, lecz pomogłyby im. Ziobro poszedłby siedzieć.
Odra byłaby czysta, a procedury jasne. Nie bałbym się przechodzić obok policjantów w obawie o prewencyjny wpierdol tylko dlatego, że jestem zwolennikiem społeczeństwa wielokulturowego, a mniejszości seksualne mają takie same prawa i obowiązki jak reszta ludzi.
System bankowy oraz mieszkalnictwo byłoby przyjazne zwykłym ludziom, a zwykłego robola stać byłoby na wakacje na drugim końcu świata. Przyroda byłaby pod ochroną, a społeczeństwo obywatelskie stanowiłoby szczególną wartość. Język debaty publicznej przypominałby rozmowy cywilizowanych ludzi, a nie napierdalanie się kosami pijanych wujów na weselu.
To chyba lepszy wybór niż polski nacjonalizm o prorosyjskim odcieniu, bezinteresowna nienawiść, kłótliwość, lepkie łapy, prawda?




![Europejska Agencja Kosmiczna przedstawia dramat w Mgławicy Oriona [film] Europejska Agencja Kosmiczna przedstawia dramat w Mgławicy Oriona [film]](https://srebrnykompas.pl/wp-content/uploads/2022/11/Screenshot_19-Copy-5.jpg)

