Najpierw przeprowadzali wspólne ćwiczenia wojskowe, a teraz handlują na potęgę. Krótko mówiąc, dziki Władymir ma gdzieś europejskie sankcje i szuka źródeł gdzie się da.
Pisaliśmy już o umowie z Iranem na dostęp do nowych złóż ropy oraz na sprzedaż gazu ojczyźnie jednorazowych dronów. Teraz czas na Indie, z którymi Rosja nie tylko przeprowadza wspólne manewry wojskowe, ale handluje na potęgę.
Do tego stopnia, że – jak podaje hinduskie ministerstwo handlu i przemysłu – od kwietnia do sierpnia wymiana handlowa Indii z Rosją wzrosła do rekordowego poziomu 18,2 miliarda dolarów!
Nawozy i paliwo stanowiły w 2022 r. ponad 91% całkowitego importu Indii z Rosji.
Co prawda Indie mają kiepskie usprawiedliwienie, że kiedy kacapy najechały Ukrainę, władcy państwa świętych krów próbowały uniezależnić się od rosyjskich dostaw, jednak wiecie: ideały ideałami, ale jeśli otrzymujecie duże rabaty na ropę lub azot, to nagle przestają wam przeszkadzać te masowe groby w Buczy, prawda?
W efekcie eksporter pokoju do ostatniej kropli krwi staje się siódmym co do wielkości partnerem handlowym Indii. Pierwszym są oczywiście miłujące do ostatniego żołnierza pokój Stany Zjednoczone, których wymiana handlowa z Indiami wynosi 57,63 miliarda dolarów.
Rosyjska ropa ma się doskonale. Tym bardziej, że jej transport do Indii wzrósł, jak to się mówi, wykładniczo. Do tego stopnia, że Putin stał się we wrześniu drugi co do wielkości sprzedawcą ropy naftowej do Indii.
Mało tego, może okazać, że Indie zwiększą zamówienia, bo rafinerię zwiększają drastycznie przerób, co jest spowodowane sezonowemu wzrostowi popytu wewnętrznego.





