Czy wiesz, że prawie co dziesiąta roślina na świecie była wykorzystywana w celach leczniczych? Niektóre z nich dały początek znanym nam wszystkim lekom: aspirynie , pozyskiwanej z wierzby białej (Salix alba L.), czy morfinie , izolowanej z maku lekarskiego (Papaver somniferum L).
Przez wieki tradycyjne środki lecznicze zapisane w tekstach takich jak Tradycyjna Medycyna Chińska czy Ajurweda, lub przekazywane ustnie, przynosiły ulgę w wielu dolegliwościach. Na przykład w Chinach łodygi przęśli (Ephedra sinica Stapf), zawierające efedrynę (silny środek obkurczający naczynia krwionośne) były stosowane w leczeniu przeziębień, kaszlu i astmy już 5000 lat temu. W Europie liście naparstnicy purpurowej (Digitalis purpurea L.), z których pozyskuje się digoksynę (lek wzmacniający serce) były stosowane już w średniowieczu w leczeniu obrzęków.
W Ameryce Południowej kora chinowca (Cinchona pubescens Vahl.) zawierająca chininę (lek przeciwmalaryczny), była używana przez rdzenne społeczności do zwalczania gorączki. W Indiach korzenie rauvolfii (Rauvolfia serpentina (L.) Benth. ex Kurz) zawierające rezerpinę (lek przeciwnadciśnieniowy), były nawet stosowane przez Mahatmę Gandhiego w leczeniu nadciśnienia.
Nawet dziś rośliny lecznicze są nadal szeroko stosowane szczególnie w regionach, gdzie dostęp do leków konwencjonalnych jest ograniczony. Pozostaje jednak pytanie: czy wszystkie są naprawdę skuteczne? Czy ich działanie wykracza poza prosty efekt placebo? I czy mogą być niebezpieczne?
Etnofarmakologia, nauka z pogranicza etnobotaniki i farmakologii, zajmuje się tymi zagadnieniami . Jej celem jest badanie tradycyjnych środków leczniczych, zrozumienie ich działania, walidacja ich stosowania i zapobieganie zagrożeniom. Przyczynia się również do zachowania i upowszechniania wiedzy medycznej kultur z całego świata.
Badania te są tym ważniejsze, że rośliny nadal zajmują centralne miejsce w codziennym życiu. W Afryce Subsaharyjskiej około 60% populacji korzysta z medycyny tradycyjnej. W Azji odsetek ten sięga prawie 50%. W Europie 35% populacji Francji deklaruje stosowanie roślin leczniczych lub innych form medycyny niekonwencjonalnej w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy – to jeden z najwyższych wskaźników na kontynencie!
Tę francuską specyfikę można wyjaśnić kombinacją czynników: kulturą oporu wobec autorytetów (w obliczu biurokracji lub monopolu medycznego), dziedzictwem wiejskim (cenienie „prostoty” i nieufność wobec medycyny uważanej za zbyt technologiczną), ale także otwartością na religię, duchowość i „zjawiska paranormalne” (pielgrzymki do Lourdes, magnetyzm, jasnowidzenie…).
Liczby te nie odzwierciedlają jednak pełnego bogactwa fitoterapii (fitoterapia dosłownie oznacza lecznicze zastosowanie roślin). Na terytoriach zamorskich tradycyjna wiedza jest szczególnie żywa.
Zarówno w Nowej Kaledonii, gdzie współistnieją tradycje kanackie, polinezyjskie, walijskie, chińskie i wietnamskie, jak i w Gujanie Francuskiej, z jej lekami kreolskimi, indiańskimi, Hmong i Maronów, 13 terytoriów zamorskich łącznie wnosi niezaprzeczalne bogactwo do francuskiej farmakopei. Dowodem na to jest niedawne włączenie 75 roślin zamorskich używanych na Gwadelupie, Gujanie Francuskiej, Martynice i Reunionie do krajowej farmakopei , oficjalnego dokumentu wymieniającego surowce dopuszczone do produkcji leków. Wśród nich znajduje się tymianek szerokolistny ( Coleus amboinicus Lour.), którego liście są stosowane w leczeniu reumatyzmu, gorączki i astmy na tych czterech terytoriach.
Ale to dopiero wierzchołek góry lodowej: spośród około 610 roślin wymienionych we francuskiej farmakopei, tylko kilka pochodzi z terytoriów zamorskich, mimo że Francuskie Indie Zachodnie, Gujana Francuska i Nowa Kaledonia mogą pochwalić się po około 600 gatunkami leczniczymi zidentyfikowanymi w badaniach. Ogólnie rzecz biorąc, w skali globalnej jedynie 16% z 28 187 znanych roślin leczniczych znajduje się obecnie w oficjalnej farmakopei lub publikacji regulacyjnej. Innymi słowy, zdecydowana większość tego dziedzictwa wciąż czeka na odkrycie, zrozumienie i promocję.
Studiuj, sprawdzaj, chroń
W oficjalnych farmakopeach każda roślina jest przedmiotem monografii: dokumentu naukowego, który zawiera jej botaniczną tożsamość, znane związki bioaktywne, dane farmakologiczne i toksykologiczne, a także jej tradycyjne i naukowo potwierdzone zastosowania (wskazania terapeutyczne, dawkowanie, metody podawania oraz środki ostrożności). Krótko mówiąc, monografia służy zarówno jako karta identyfikacyjna, jak i instrukcja obsługi rośliny. Zatwierdzona przez komisje ekspertów, stanowi wiarygodne źródło informacji zarówno dla pracowników służby zdrowia, jak i organów nadzorujących.
Jeśli roślina nie jest uwzględniona w farmakopei, jej zastosowanie pozostaje empiryczne: mogła być stosowana przez stulecia, ale bez jednoznacznych danych na temat jej skuteczności, bezpieczeństwa i ryzyka interakcji z innymi metodami leczenia.
Aby przejść do tworzenia monografii i lepiej zintegrować te rośliny z systemami opieki zdrowotnej, mamy do dyspozycji szereg narzędzi:
- badania etnobotaniczne mające na celu identyfikację wiedzy tradycyjnej i opisanie stosowanych środków leczniczych;
- testy farmakologiczne, mające na celu zrozumienie biologicznego działania roślin i powiązania z ich zastosowaniem (np. roślinę stosowaną na czyraki można przetestować na Staphylococcus aureus);
- analizy toksykologiczne, mające na celu ocenę bezpieczeństwa roślin na komórkach ludzkich lub organizmach żywych;
- analizy fitochemiczne w celu identyfikacji aktywnych cząsteczek, przy użyciu technik takich jak chromatografia lub spektrometria masowa.
W laboratoriach PharmaDev w Tuluzie (Haute-Garonne) i Numei (Nowa Kaledonia) łączy się te podejścia, aby lepiej zrozumieć rośliny i ostatecznie zintegrować je z systemami opieki zdrowotnej. Badane są farmakopee z Majotty, Nowej Kaledonii, Polinezji Francuskiej , a także Beninu, Peru, Kambodży i Vanuatu.
W Nowej Kaledonii liście niaouli (Melaleuca quinquenervia (Cav.) STBlake) są powszechnie stosowane jako samodzielne leczenie przeziębień. Zawierają jednak eukaliptol, który może powodować drgawki u dzieci poniżej 36 miesięcy. Dlatego zaleca się, aby nie stosować tego środka u dzieci w tym wieku i/lub osób z historią padaczki lub drgawek gorączkowych, a w razie wątpliwości, skonsultować się z lekarzem, farmaceutą itp. Ponadto niektóre leki zawierające olejek eteryczny niaouli mogą w zależności od dawki, być zarezerwowane dla osób dorosłych.
Wyzwania medycyny tradycyjnej i zrównoważonego rozwoju
Wiedza jest jednak niezbędna do zapewnienia bezpiecznego i skutecznego stosowania roślin leczniczych. Wyrwana z kontekstu lub błędnie zinterpretowana może prowadzić do utraty skuteczności, a nawet zatrucia.
Konkretnym przykładem jest fałszywy tytoń (Heliotropium arboreum ), czyli tahinu w języku tahitańskim, którego liście są tradycyjnie stosowane w leczeniu ciguatera, zatrucia pokarmowego związanego ze spożyciem ryb w Polinezji i innych częściach Pacyfiku. Badania naukowe potwierdziły jego neuroprotekcyjne działanie i zidentyfikowały odpowiedzialną za to cząsteczkę: kwas rozmarynowy. Jednak błędna interpretacja tych wyników skłoniła niektórych do stosowania olejku eterycznego z rozmarynu. Mimo swojej nazwy, olejek ten nie zawiera kwasu rozmarynowego. W rezultacie leczenie jest nie tylko nieskuteczne, ale może nawet stać się toksyczne, ponieważ olejki eteryczne należy obchodzić się z dużą ostrożnością.
Przykład ten ilustruje podwójne wyzwanie: konieczność zachowania tradycyjnej wiedzy w jej kontekście kulturowym oraz konieczność jej naukowego potwierdzenia w celu uniknięcia nadużyć.
W tym sensie tradycyjna medycyna jest nierozerwalnie związana z celami zrównoważonego rozwoju: oferuje biologiczne, społeczne, psychologiczne i duchowe podejście do zdrowia, pomaga zachować wiedzę międzypokoleniową, docenić lokalną bioróżnorodność i ograniczyć zależność od importowanych leków.





