fbpx
niedziela, 13 czerwca, 2021
15.2 C
Sobótka

„Zwrotniczy”. Minimalistyczne, autorskie kino dla koneserów.

„Zwrotniczy” to idealna propozycja dla spragnionych innego, autorskiego kina. Film, który jest wyzwaniem i zaproszeniem do wspólnej podroży w nieznane. Witajcie w minimalistycznym świecie Josa Stellinga, reżysera filmu „Zwrotniczy”.

Podróżująca pociągiem Kobieta przesypia stację, na której miała wysiąść. Mając nadzieję na nadrobienie zwłoki w podróży wysiada na położonej na bezludziu stacyjce, której jedynym gościem i mieszkańcem jest Zwrotniczy. Rychło okazuje się, że mimo, iż jest tu miniwęzeł kolejowy, nie zatrzymują się pociągi. Zrozpaczona Kobieta musi tu zostać dopóki nie nadjedzie jakikolwiek pociąg. Poznaje Zwrotniczego, gbura i analfabetę, który cechuje się tym, że nic nie mówi. Jego jedynymi znajomkami są Maszynista, jego Pomocnik, oraz nieprzyjemny Listonosz.

Do momentu przybycia Kobiety życie toczy się według utartego schematu; comiesięczne wizyty Listonosza przywożącego wypłatę, rzadkie odwiedziny Maszynisty. I codzienne czynności, wykonywane mechanicznie. Jakby stały się częścią Zwrotniczego. Zdaje się, ze te wszystkie gałki, przekładnie, zegary i zwrotnice stanowią przedłużenie organizmu bohatera.

Codzienny bałagan, niechlujność, prostackie życie i zwyczaje nagle stają w konfrontacji z przybyłą do tego zapomnianego świata Kobietą. Wytworną, zdecydowaną, obdarzoną silną osobowością, o czym świadczy jej wyzywający, krwistoczerwony strój. Nieoczekiwanie dla wszystkich, otaczający dworzec świat ulega przewróceniu. Przepraszam, prawie wszystkich, bowiem bohater początkowo ignoruje Kobietę. Na dodatek kompletnie jej nie rozumie. Nie dość, że jest półgłówkiem, nie dość, że nie ma zamiaru odezwać się do niej, Kobieta jest Francuzką i mówi tylko w swoim ojczystym języku. Jedyną próbą porozumienia jest język gestów i symboli. Żadnych słów, tylko gesty. W miarę upływu czasu bohater zaczyna odkrywać w sobie ciekawość, fascynację, może nawet po swojemu rozumianą miłość do Kobiety. Równocześnie dociera do niego, że przedstawiciel Władzy, a więc Listonosz pożąda jego współlokatorkę. Konflikt jest kwestią czasu.

Film Josa Stellinga jest interesującym eksperymentem. Pokazuje, jak język gestów, oszczędna mimika i surowa scenografia zastępuje dialog. Z zapartym tchem oglądamy film, w którym para bohaterów nie zamienia z sobą nawet zdania! Mało tego, w pewnym momencie zdajemy sobie sprawę, że tak naprawdę dialog jest nie na miejscu! Odkrywamy przyjemność, ba! smakujemy opowieść snutą poprzez spojrzenia, zmarszczenie twarzy, skrzywienia ust, machnięcie ręką, czy sposób, w jaki bohaterowie poruszają się. Odkrywamy moc tkwiącą w szczególe; strzępie ubrania, zmienianiu wyuczonych nawyków. Poznajemy smak samotności oraz stopniowego przywykania do znienawidzonego świata i ludzi. Zimne odludzie, prostacki Listonosz, prostolinijny Maszynista i jego Pomocnik. Gburowaty Zwrotniczy, który stara się zmienić. Zmienić, bo na swój sposób zaczyna kochać Kobietę. Jak w przypadku tego typu ludzi, jest to miłość zaborcza, pałająca gniewem i niezrozumieniem. Paradoks, ale tak jest.

Zwrotniczego nie obchodzi, czy Kobieta darzy go jakimkolwiek uczuciem. Dla niego ważne, że on to robi. Jest przy tym bezwzględny, by za chwilę stać się porażająco nieśmiałym. Kiedy jego wybranka nareszcie opuszcza dworzec, Zwrotniczy nie umie powrócić do poprzedniego życia. Nie potrafi być „zwrotniczym”. Od kiedy poznał siłę uczucia, stał się innym człowiekiem. To, co nadawało sens jego życiu, a więc, codzienne przestawianie zwrotnic, nagle przestało mieć znaczenie. Stał się Człowiekiem.

Jak kończy się historia Zwrotniczego i Kobiety? Smutno, choć od początku było wiadomo, że ich znajomość nie może przerodzić się w cos trwalszego. Zbyt dużo dzieliło tych dwojga.

Zmieniam zdanie. Jednak „Zwrotniczy” nie jest eksperymentem. Jest piękną opowieścią o dwóch odludkach, pragnących akceptacji i zrozumienia. Osób chcących kształtować życie na własnych zasadach. Jeśli macie dość szalejących w kinach sztormów, efekciarstwa i pseudointeligenckich bełkotów o mrocznej miłości, obejrzyjcie, proszę „Zwrotniczego”. Prostej, niemal minimalistycznej opowieści o dążeniu do niemożliwego. Naprawdę warto.

Przemek Saracen

OCENIAM

Surowe, europejskie kino. Dla koneserów.
Przemek Saracen
Wychowałem się w duchu Tony`ego Halika, małżeństwa Gucwińskich oraz komiksowych przygód Kajka i Kokosza i tarapatów, w jakie pakował się literacki wojak Szwejk. Lubię wszystko, co dobre i oryginalne. Czasem dobra rozmowa jest bardziej fascynująca, niż najbardziej wymyślny film.

KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Zobacz również

„Tautra. Wyspa ptaków i zakonnic. Tylko 85 km na północ od Trondheim. [plus blisko sto zdjęć]

Osiemdziesiąt pięć kilometrów od Trondheim, trochę na północ leży wyspa Tautra. Ta wysepka połączona lądem groblą przechodzącą...

Zbyszek. Prawdziwa historia, w której bohater ucieka przed samym sobą.

Na lotnisku Newark ląduje samolot z Johannesburga. Ze środka wychodzi Zbyszek. Chwilę stoi, patrzy w niebo. Jest...

„Śmierć w zoo. Zamiast zabijać zwierzęta, wyciągajmy wnioski”.

Temat, który mnie zaintrygował tylko pozornie nie ma nic wspólnego z polską polityką i jakością debaty ludzi...

“Polacy i polaczki”. Nie lubią się, pierwsi nie lubią drugich, bo się za nich wstydzą, a polaczki nie lubią Polaków, bo nie lubią nikogo.

Polacy za granicą dzielą się na dwie, zasadnicze grupy: Grupa A – Polacy, Grupa B – polaczki. Grupa A, to...
Sobótka
całkowite zachmurzenie
15.2 ° C
17.1 °
13.4 °
68 %
7.6kmh
97 %
nie
15 °
pon
20 °
wt
23 °
śr
23 °
czw
25 °

Podróżujemy

Nasze Bieszczady. Połonina Caryńska, pokazowa zagroda żubrów i pyszne jedzenie u Eskulapa. Dzień trzeci.

Piękny widok z Połoniny Caryńskiej okraszony widokiem na ukryte w polach leśne serce, kapitalna zagroda zachowawczej hodowli żubrów oraz fantastyczne jedzenie w Ustrzykach Górnych....

Snus, ryba moczona w ługu, hygge i “astma”. Dziwne fakty o Norwegii, część pierwsza.

Oceniając Norwegię przez pryzmat dotychczasowych doświadczeń popełniamy błąd. Nie patrzymy na ich kulturę jako ciekawostkę, materiał do spostrzeżeń, czy choćby temat do ciekawej historii...

Nasze Bieszczady. Co robić w deszcz, skansen w Sanoku i grobowiec Beksińskich. Dzień drugi.

Ależ to była noc! Nie mam na myśli bicia seksualnych rekordów świata, co przyjemny sen, rześkie powietrze i w końcu ten brak przebijającego przez...

Muzeum Fram. Legendarny statek Roalda Amundsena, arktyczne dziedzictwo Norwegów.

Jeśli planujecie zwiedzić Oslo, koniecznie zacznijcie od tego miejsca, półwyspu Bygdoy. To na nim znajdują się miejsca przenoszące nas do historii Norwegii, dzięki czemu...

Spacerem po linie rozpiętej na Kjeragu? Czemu nie? Zobacz film.

Jeśli chcesz zaimponować znajomym, przeprosić swoją księżniczkę lub wzbudzić podziw wśród publiczności albo po prostu mieć fajną fotkę na Insta zrób to, co postanowili...