Kultowe zdjęcie „Groza wojny”, powszechnie znane jako „Napalm Girl” jest jednym z najbardziej wpływowych obrazów XX wieku.
Zdjęcie zrobione 8 czerwca 1972 roku przedstawia dziewięcioletnią Kim Phúc biegnącą nago w stronę aparatu. Ma wyciągnięte ramiona, a wokół niej stoją inne dzieci krzyczące z przerażenia po ataku napalmem na ich wioskę podczas wojny w Wietnamie.
Przez pięć dekad autorstwo zdjęcia przypisywano Nickowi Útowi, wówczas 21-letniemu wietnamskiemu fotografowi pracującemu dla Associated Press (AP) w Sajgonie.
Zdjęcie to zdobyło nagrodę Pulitzera i tytuł World Press Photo of the Year w 1973 r., a także National Medal of Arts (najwyższe amerykańskie wyróżnienie dla artystów) w 2021 r.
Jego relacja z tej chwili – jak sfotografował Phúc, a następnie przewiózł ją do szpitala, aby uratować jej życie – nabrała nowego wymiaru w świetle premiery nowego filmu dokumentalnemu poświęconemu tej historii.
Niedawno udostępniony na Netfliksie film „The Stringer” w reżyserii Bao Nguyena przedstawia szokujące informacje związane z powstaniem zdjęcia „Napalm Girl”. Jego twórcy taierdzą, że zdjęcie to zostało w rzeczywistości wykonane przez lokalnego fotografa -freelancera – „stringera” – któremu agencja AP zapłaciła zaledwie 20 dolarów i otrzymała odbitkę zdjęcia, a sam autor fotografii zniknął w mrokach.
Wojna w Wietnamie, zwana wojną salonową , była pierwszym konfliktem zbrojnym, który znalazł się w centrum uwagi światowych mediów.
Chociaż reporterzy służyli w jednostkach wojskowych podczas wojen światowych, okrucieństwa tych konfliktów były starannie prezentowane – ograniczone technologicznymi ograniczeniami druku monochromatycznego i cenzurą rządową .
Pod koniec lat 60. wszystko się zmieniło. Przemoc wojenna pojawiła się w pełnym kolorze, transmitowana w wieczornych wiadomościach i prasie kolorowej. Klęska Ameryki w Wietnamie była coraz bardziej widoczna. Relacje medialne z masakry w Mai Lai w 1968 roku zmieniły nastroje opinii publicznej w wyniku czego gwałtownie nasilił się ruch antywojenny.
W Stanach Zjednoczonych nastroje antywojenne osiągnęły apogeum. Publikacja zdjęcia młodej wietnamskiej dziewczyny, nagiej i poparzonej, uciekającej przed nieumyślnym atakiem sił południowowietnamskich tylko przyspieszyła to, co nieuniknione.
Teatr konfliktu
„Stringer” to opowieść detektywistyczna, której fabuła opiera się w dużej mierze na zeznaniach Carla Robinsona, ówczesnego redaktora działu fotografii w Wietnamie, który zajmował się fotografią.
Robinson, który ma teraz ponad osiemdziesiąt lat, twierdzi, że po wywołaniu zdjęcia szef biura AP w Sajgonie Horst Faas, nakazał zmianę nazwiska fotografa na Nicka Úta, zamiast nazwiska niezależnego fotografa, Nguyễn Thành Nghệ, dzięki czemu zdjęcie pozostało własnością AP.
Twórcy filmu metodycznie budują historię, opierając się na materiałach archiwalnych i relacjach świadków, w tym na wywiadzie z reporterem.
Najbardziej przekonujący dowód pojawia się w kulminacyjnym momencie filmu, kiedy niezależna francuska firma zajmująca się dochodzeniami kryminalistycznymi, Index, przedstawia wizualno- przestrzenny zarys wydarzeń z danego dnia, korzystając ze zdjęć lotniczych, nagrań wideo i obrazów satelitarnych.
Dzięki modelowaniu 3D śledczy sugerują, że Út nie znajdował się w odpowiedniej pozycji do zrobienia zdjęcia. W rzeczywistości 15 sekund po zrobieniu zdjęcia Út stał 76 metrów dalej.
Aby wykonać to zdjęcie, musiałby przebiec około 75 metrów w ciągu kilku sekund, pozostając przy tym poza kadrem innej ekipy filmującej tę scenę.
Według indeksu autorstwo Úta jest „wysoce nieprawdopodobne” i redakcyjnie „nie ma sensu”, ponieważ Út, gdyby zrobił zdjęcie, odsunąłby się od miejsca akcji, a nie zbliżył do niego.
Również „stringer” jest jednoznaczny:
Nick Út towarzyszył mi podczas tego zadania, ale to nie on zrobił to zdjęcie […] To zdjęcie było moje.
Út odmówił wywiadu na potrzeby filmu. W oświadczeniu opublikowanym na Facebooku nazwał oskarżenie „policzkiem w twarz”.
Skutki uboczne
Po premierze filmu „The Stringer” na festiwalu filmowym Sundance w styczniu tego roku World Press Photo i AP wszczęły dochodzenia w sprawie twierdzeń zawartych w dokumencie.
W maju World Press Photo zawiesiło przypisywanie autorstwa Útowi, stwierdzając, że „na podstawie analizy lokalizacji, odległości i aparatu użytego w tym dniu, fotografowie Nguyễn Thành Nghệ lub Huỳnh Công Phúc mogli być w lepszej sytuacji, aby wykonać zdjęcie niż Nick Út”.
Co ważne, samo zdjęcie pozostaje bezsporne, a nagroda za to znaczące zdjęcie […] pozostaje faktem. Jedynie autorstwo jest zawieszone i jest w trakcie weryfikacji. To wciąż kwestia sporna i istnieje prawdopodobieństwo, że autorstwo zdjęcia nigdy nie zostanie w pełni potwierdzone.
Jednocześnie agencja AP opublikowała 97-stronicowy raport, w którym stwierdzono, że nie ma jednoznacznych dowodów na to, że Út nie wykonał zdjęcia, dlatego też agencja nadal przypisuje mu autorstwo.
W tym samym raporcie AP przyznała jednak, że jej wewnętrzne dochodzenie ujawniło „pytania bez odpowiedzi” i że „wciąż dopuszcza się możliwość”, że Út nie zrobił zdjęcia.
Zdjęcie jest nadal dostępne w AP pod nazwiskiem Út. Jednak World Press Photo podaje teraz autora fotografii jako „nieokreślonego/nieznanego”.
Atrybucja w erze sztucznej inteligencji
W świecie sztucznej inteligencji (AI), w którym stworzone obrazy, teksty i nagrania wideo są praktycznie nieodróżnialne od dzieł stworzonych przez człowieka, pytania o autorstwo i atrybucję stały się niezwykle istotne.
Mimo ogromnego postępu technologicznego od lat 70. XX wieku, podstawowe systemy pozostały niezmienione: duże korporacje nadal przywłaszczają sobie pracę osób mniej wpływowych bez podania źródła pochodzenia ani rekompensaty.
Twórcy filmu twierdzą, że „to przydarzyło się również Nickowi” i że nie miał on żadnego wpływu na rzekomą decyzję AP o zmianie autorstwa zdjęcia. Film kończy się następująco:
To, co uznajemy za oficjalny zapis, często kształtowane jest bardziej przez władzę niż przez perspektywę […] nawet najbardziej utrwalone historie zasługują na ponowne zbadanie.





