Wszystko jest kwestią przypadku. Gdybym pojechał w lewo, wylądowałbym w innym miejscu. W prawo – na Drodze Atlantyckiej. A wszystko oparło się o kwestię zatłoczonego ronda. W ten sposób trafiłem do jednego z najbardziej tajemniczych i działających na wyobraźnię miejsc czyli na Drogę Atlantycką. Ale najpierw trzeba było tam dojechać.
Pomysł, aby jechać w pojedynkę przez Norwegię to idea idiotyczna, gdyż po drodze mijasz tyle obłędnych, cudownych, magicznych rodem z baśni miejsc, że wściekasz się sam na siebie, bo nie masz jak sfotografować tego, co cię otacza.
Czy Droga Atlantycka warta jest tych wszystkich zachwytów? Przeczytaj naszą relację.
Tam dosłownie na każdym miejscu czai się coś wartego obfotografowania. Nie inaczej było przy wjeździe do przepięknego Kristansund, położonego w dolinach, na wzgórzach dosłownie oblepionych uroczymi drewnianymi domkami, wzdłuż brzegów, no wszędzie po prostu. Są łodzie nowoczesne, rybackie, a nawet betonowe. Naprawdę.
Jest wreszcie cudowny obrazek, który po prostu trzeba zobaczyć. O taki, jak ten:

![krist2 [1600x1200]](https://srebrnykompas.pl/wp-content/uploads/2019/09/krist2-1600x1200-1068x801.jpg)



