Zobacz również

Kadencja Trumpa zapowiada nie tylko rządy oligarchii, ale odwet i walkę z imigrantami

W swoim przemówieniu inauguracyjnym Trump przedstawił radykalny program mający na celu przekształcenie amerykańskiego życia i roli Stanów Zjednoczonych na świecie.

Jak powszechnie przewidywano, przemówienie Trumpa koncentrowało się na tych samych kwestiach, na których nieustannie skupiał się przez lata: imigracji, paliwach kopalnych, zemście i odwecie oraz agresywnym nacjonalizmie „America First” – nacjonalizmie, który szybko przekształca się w nagi imperializm.

Chociaż samo przemówienie nie wyróżniało się niczym szczególnym – było to typowe przemówienie Trumpa, niemal nieodróżnialne od niezliczonych innych – oznacza ono początek drugiej administracji, która będzie radykalnie różnić się od pierwszej.

Narracja Trumpa o wiktymizacji, jego ataki na wydawałoby się słabsze grupy społeczne i skupienie się na ich prześladowaniena będzie kontynuowana. Ale tym razem za retoryką stoi gotowość do działania. Tego nie było w 2016 r.

O imigracji: „nasza suwerenność zostanie odzyskana”

Przykładowo powołanie się Trumpa na ustawę o obcych wrogach z 1798 r. wskazywało na głębię wiedzy prawnej i historycznej oraz na to, w jaki sposób wiedza ta zostanie wykorzystana jako broń.

Trump nadal zrzuca winę za nieszczęścia Stanów Zjednoczonych na „nielegalną” imigrację. W pierwszych godzinach swojej prezydentury obiecał ogłosić „stan wyjątkowy na naszej południowej granicy” i wysłać tam wojska.

Podczas gdy wysiłki administracji, aby radykalnie przekształcić system imigracyjny i zaangażować się w masowe deportacje nieuchronnie pogrążą się w chaosie, ta druga administracja wyciągnęła wnioski z pierwszej. Trump rozumie, jak politycznie skuteczne może być atakowanie mniejszości i osób społecznie słabszych. To dlatego będzie zrzucał winę na emigrantów, osoby lgbt lub kogokolwiek, kogo w danym momencie nie lubi.

Innym stanem wyjątkowym, jak Trump przedstawił jest „energia”. Trump i potężne interesy, które go wspierają, od dawna twierdzą, że działania na rzecz klimatu podważają potęgę USA.

Ogłaszając krajowy „stan wyjątkowy” w zakresie energetyki, Trump ma nadzieję ułatwić wydawanie większej liczby pozwoleń na wydobycie i użytkowanie ropy naftowej i gazu, mimo wysiłków ustępującego prezydenta Joe Bidena, aby temu zapobiec.

Trump podpisał już po raz drugi rozkaz wycofania USA z Porozumienia Paryskiego w sprawie klimatu. Podczas gdy Los Angeles nadal płonie, świat nie może już dłużej chować się za „przewodnictwem” USA w zakresie działań na rzecz klimatu. Trump opuścił pole – pytanie brzmi, kto je zajmie?

O sprawiedliwości: „Nakaz całkowitego i zupełnego odwrócenia okropnej zdrady”

Trump od dawna zapowiadał zemstę i odwet na tych, którzy jego zdaniem go skrzywdzili. Nic więc dziwnego, że temat ten zajmował ważne miejsce w jego przemówieniu inauguracyjnym.

Obiecał ponownie, że powstrzyma „uzbrajanie” Departamentu Sprawiedliwości. Jego kandydatką na stanowisko prokuratora generalnego jest Pam Bondi. Środowisko MAGA powszechnie oczekuje, że będzie ona skutecznym żołnierzem Trumpa w wojnie prezydenta z „całym światem”, dokonując zemsty w imieniu swojego szefa.

Trump przywróci również „Harmonogram F” za pomocą rozporządzenia wykonawczego, które teoretycznie pozwoli mu na zwolnienie tysięcy niezależnych urzędników państwowych i zastąpienie ich lokajami w agencjach i departamentach rządu federalnego. Urzędnicy w Departamencie Sprawiedliwości są już usuwani .

I jak już zapowiadano, szybko podjął działania mające na celu ułaskawienie uczestników zamieszek 6 stycznia, których określił mianem „zakładników”.

O świecie: „Tworzyciel pokoju i jednoczyciel”

Wersja „pokoju” Trumpa i jego obietnica „zakończenia wszystkich wojen” muszą być rozumiane w kontekście jego imperialnego odrodzenia. Jak wyraźnie zaznaczył, „budowanie pokoju” Trumpa jest w rzeczywistości agresywnym potwierdzeniem dominacji USA na półkuli zachodniej i poza nią.

Na przykład w sprawie Kanału Panamskiego Trump wyraził się jednoznacznie: „Odzyskujemy go”.

Ten bezczelny imperializm nie ogranicza się nawet do tej planety. Trump nakreślił również wizję podboju Marsa, którą opisał jako „oczywiste przeznaczenie” USA.

Trump najwyraźniej chętnie powierza ten los Elonowi Muskowi, którego powołanie się na „przyszłość cywilizacji” (wraz z nie jednym, ale dwoma najwyraźniej nazistowskimi salutami podczas ceremonii) nie pozostawia wątpliwości co do natury tych aspiracji.

Teraz oficjalnie prezydent Trump przedstawił swoją radykalną wizję dla kraju i świata. Choć nie ma spójnej strategii stojącej za tą wizją, jej cele są jasne. Trump i jego sojusznicy dążą do zbudowania nowego „złotego wieku” dla ich konkretnej wersji Ameryki – radykalnej, agresywnej i nieprzejednanej. Ta Ameryka może być, jak twierdził Trump, „znacznie bardziej wyjątkowa niż kiedykolwiek wcześniej”.

Emma Shortis. Starszy pracownik naukowy, Wydział Studiów Globalnych, Miejskich i Społecznych, Uniwersytet RMIT

Autor

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Tego autora