środa, 20 stycznia, 2021
2.3 C
Sobótka

Poznaj pięć typowych norweskich zwyczajów świątecznych

W naszej kulturze Boże Narodzenie to obok Wielkiej Nocy bardzo ważne wydarzenie nie tylko religijne, co kulturowe. Spotkania z bliskimi, chwila zadumy nad upływającym rokiem, radość ze wspólnego lenistwa oraz obdarowywanie się czym popadnie sprawia nam radość i napędza do działania.

A jak to wygląda w Norwegii? Trochę inaczej. Pamiętajmy, że ten leżący na Północy kraj odznacza się nie tylko surowością klimatu, ale również surowością obyczajów. Co prawda z czasem zmienia się to, ale Norwegowie, a bardziej ogólnie Skandynawowie żyją jakby obok siebie. Owszem, są serdeczni, mają świetne poczucie humoru, ale jednak nie ma między nimi tej więzi, jaka jest charakterystyczna choćby dla Słowian.

Dziś pokażemy Wam pięć świątecznych tradycji charakterystycznych dla potomków Wikingów.

Każdy z nas z niecierpliwością czeka na Świętego Mikołaja i wydaje się, że ten sam brodaty grubas obdarza prezentami również Norwegów. Okazuje się, że nie. W krainie fjordów brodaty jegomość nosi miano Nisse, co po prostu znaczy skrzat. Zwykle mieszkają one w stodole bądź przydomowej szopie, dlatego Norwegowie używają również nazwy fjøsnisse oznaczający skrzata ze stodoły. Zwyczaj mówi, by nakarmić go popularnym daniem nazwanym risgrøt, na który składa się ryż na mleku z cynamonem i masłem. Przypomina to nasz pogański zwyczaj mówiący o potrzebie nakarmienia skrzatów łakociami zostawianymi na progu drzwi. Miało to uchronić domowników przed pechem oraz katastrofami naturalnymi. W Norwegii jest podobnie – dobra strawa była ofiarą złożoną skrzatowi i chroniła gospodarzy przed zgubą i zapewniała pomyślność na nowy rok.

Och, ten zwyczaj jest tak fajny, że żałuję iż nie przeniesiono go do Polski. A jest tak łatwy do przeszczepienia i łatwy do zorganizowania. Są to mianowicie obficie zakrapiane spotkania organizowane przez pracodawcę dla pracowników. Równie dobrze mogą być to przedświąteczne spotkania przyjaciół. Równie huczne i równie kacogenne. Julebord oznacza świąteczny stół.

Boże Narodzenie to okazja do odwiedzenia grobów zmarłych. Powszechne są tłumne spacery na cmentarze, podczas których Norwegowie wspominają tych, co odeszli.

Domy z piernika to rodzinna tradycja. Ten łączący pokolenia zwyczaj jest wciąż kultywowany, a w wielu domach powstają coraz to bardziej wymyślne konstrukcje piernikowe ozdobione lukrem i łakociami. Domki z piernika są do tego stopnia osadzone w norweskiej kulturze, że od 25- ciu lat miasto Bergen otwiera swoje Piernikowo – największe na świecie miasteczko, w którym każdy jego element powstał z piernika.

I to jest najciekawszy element zdecydowanie wyróżniający Norwegię na tle innych krajów. Lutefisk jest bożonarodzeniowym daniem i trzeba przyznać, że jeśli coś ma dzielić Norwegów, to właśnie to danie. Co tu dużo mówić, jest to paskudne i sami Norwegowie to mówią. Czym jest lutefisk? Jest to suszony dorsz, którego moczy się przez trzy dni w ługu (środek chemiczny rozpuszczający żywą tkankę) do momentu. Potem trzeba to trzy dni płukać w wodzie. Następnie przyprawia się to solą i pieprzem i wstawia na jakieś 45 minut do rozgrzanego piekarnika. Ryba podawana jest z ziemniakami i zmiksowaną rzepą na przykład. Lutefisk oczywiście najbardziej smakuje z Akwawitą, czyli ichnim alkoholem o mocy 96 procent.

Przemek Saracen
Wychowałem się w duchu Tony`ego Halika, małżeństwa Gucwińskich oraz komiksowych przygód Kajka i Kokosza i tarapatów, w jakie pakował się literacki wojak Szwejk. Lubię wszystko, co dobre i oryginalne. Czasem dobra rozmowa jest bardziej fascynująca, niż najbardziej wymyślny film.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Sobótka
słabe opady deszczu
2.3 ° C
2.8 °
2 °
87 %
2.6kmh
75 %
śr
4 °
czw
3 °
pt
4 °
sob
1 °
nie
1 °

Musisz przeczytać